Menu Region

Igor Zalewski: Wiara w sceptycyzm

Igor Zalewski: Wiara w sceptycyzm

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Publicysta "Polski"

Prześlij Drukuj
Kryzys w USA, wbrew zaklęciom ekspertów, wpływa na naszą giełdę. Może i nie powinien, ale - cholera - wpływa.
Wszyscy polscy spece od ekonomii - od Leszka Balcerowicza, przez bankowych mędrców, po nastoletnich doradców finansowych - zapewniają, że amerykański kryzys nie zagraża polskiej gospodarce.

Że u nas jest dobrze i jesteśmy bezpieczni. A im bardziej zapewniają, tym niżej spadają indeksy warszawskiej giełdy. Zależność jest tak wyraźna, że chyba byłoby lepiej, żeby nie zapewniali.
Od początku zapaści na amerykańskim rynku nieruchomości warszawska giełda - to serce i mózg polskiego kapitalizmu - podąża dość niewolniczo za giełdą nowojorską, sercem i mózgiem kapitalizmu światowego.

Tam spada, to zaraz spada i u nas. Tam się dźwiga, to podskakuje i nad Wisłą. Tam dołek, tu depresja. Tam promyk nadziei, u nas euforia. Przy czym oczywiście przez ostatnich parę miesięcy częściej depresja niż euforia. Więc jak Ameryka nie wpływa, jak wpływa? Może i wpływać nie powinna, ale - cholera - wpływa, wbrew wszelkim zaklęciom, zapewnieniom i analizom. Mądrzy ludzie sobie, wolny rynek sobie.

Pewien wpływ może mieć na to fakt, że ekonomia ma co najmniej tyle samo wspólnego z psychologią, co z matematyką. Owszem, liczby, wykresy i argumenty profesorów SGH mają znaczenie, ale nie mniej istotne jest to, w co się wierzy. XVII-wieczni Holendrzy - ówcześni wirtuozi kapitalizmu i ludzie raczej twardo stąpający po ziemi - uwierzyli w tulipany.

W szczytowym okresie szaleństwa za jedną cebulkę tulipana można było otrzymać równowartość dwóch wozów pszenicy, czterech wozów siana, czterech wołów, tyluż tuczników, dwunastu owiec, kilku beczek piwa, mnóstwa sera, ubrania w dobrym guście i srebrnego kubka. Mniej więcej wiek później w Londynie - ówczesnym Wall Street świata - jak świeże bułeczki rozchodziły się akcje "projektów założycielskich", czyli pomysłów na firmy. Projekty te były najbardziej fantastyczne i idiotyczne, ale najdziwniejsze było chyba "towarzystwo dla przeprowadzenia przedsięwzięcia, którego cel miano ogłosić dopiero później".

My dzisiaj wierzymy, że amerykański kryzys może nam zaszkodzić. Czy to głupia aberracja społeczeństwa, które dopiero uczy się kapitalizmu? Cóż, na pierwszy rzut oka wygląda to rozsądniej niż inwestowanie oszczędności całego życia w nasiona. Obecnie naszą wiarą jest sceptycyzm i szczerze mówiąc, wydaje mi się to nie tylko ostrożne, ale i dojrzałe.

Wszak przez ostatnie lata tyle się nasłuchaliśmy - często od tych samych ekonomicznych guru, którzy zapewniają teraz, że Ameryka leży na innej planecie - o globalizacji gospodarki. Teraz dla odmiany, jakby cytowali Czepca z "Wesela": "Niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna". Mogliby się wreszcie zdecydować: świat to w końcu globalna wioska czy jeszcze nie?

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się