Prawo przeciw cyberprzemocy jesienią w Sejmie (© Piotr Bernaś/POLSKA)
Łukasz Krajewski
2008-09-24 08:17:36, aktualizacja: 2008-09-24 11:24:54
Sąd ukarze autorów zdjęć, na których widać molestowanie bezsilnych ofiar. Kara więzienia będzie grozić nawet nastoletnim cyberprzestępcom.
Dotarliśmy do projektu zmian w prawie, które ukarzą więzieniem tych, którzy wykorzystują internet do przesyłania zdjęć dręczonych przez siebie ofiar.
Do Sejmu trafiła właśnie nowelizacja kodeksu karnego autorstwa Ministerstwa Sprawiedliwości, która zachowania naruszające intymność uznaje za przestępstwa. Posłowie nad nowymi zapisami zagłosują jeszcze tej jesieni. Żadna partia nie widzi przeciwwskazań do ich przyjęcia. Zaczną obowiązywać od nowego roku.
Cyberprzemoc, czyli rozsyłanie w sieci zdjęć i filmów, które są wstydliwe dla nagrywanych, jest plagą polskich szkół.
Dlatego karane będzie już samo utrwalanie scen, np. na telefon komórkowy, w których poprzez seksualność upokarza się filmowane osoby. Grozić za to ma od trzech miesięcy nawet do pięciu lat więzienia!
Wg procedury karnej odpowiadać będą nawet niepełnoletni. Sąd potraktuje ich jak dorosłych zwłaszcza wtedy, gdy skutki cyberprzemocy będą tragiczne. Od nowego roku gimnazjaliści z Gdańska, którzy dwa lata temu doprowadzili do samobójstwa 14-letnią Anię, mogliby trafić za kraty. Obecne przepisy sprawiły, że trafili do poprawczaka.
Ale nie tylko dla sprawcy cyberprzemocy przewidziane są sankcje. Karane będzie sprowadzanie, przechowywanie lub posiadanie treści pornograficznych z udziałem osoby, która nie wyraziła zgody na utrwalanie obrazu. Za przechowywanie w telefonie komórkowym lub komputerze takich filmów lub zdjęć grozić mają nawet trzy lata w celi.
To jeszcze nie wszystko. Do więzienia będzie można trafić nawet za robienie z ukrycia zdjęć nagim osobom. Jak stanowi projekt nowelizacji kodeksu karnego, kto rozpowszechnia obraz nagiej osoby bez jej zgody, utrwalony z użyciem przemocy, przez nadużycie zaufania lub podstępem, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.
Poseł Artur Dunin z PO, który naciskał na Ministerstwo Sprawiedliwości, aby opracowało przepisy likwidujące lukę prawną, podkreśla, że nowe paragrafy przede wszystkim ukrócą rozpowszechnianie kompromitujących nagrań przez internet. - Sieć znosi granice państw, ale też i moralności. Niesie ze sobą dobrodziejstwa, ale i zagrożenia - uważa Dunin. Dziś policja niechętnie wszczyna postępowania w sprawach z użyciem nagrań. Jedynie skrajne, zakończone dramatem przejawy przemocy kończyły się doprowadzeniem sprawców na ławę oskarżonych.
Resort sprawiedliwości zamierza także wprowadzić przepisy pozwalające ścigać osoby, które w sieci pomawiają innych o działania powodujące utratę zaufania. Chodzi np. o sytuację, gdy klient niezadowolony z usługi firmy oskarża ją w internecie o brak kompetencji. Za wypisywanie na forach dyskusyjnych pomówień grozić ma ograniczenie wolności.
Filmowanie z ukrycia nagich osób albo rozpowszechnianie kompromitujących zdjęć bez zgody osób na nich uwiecznionych będzie karane więzieniem. Skończą się szkolne zabawy polegające na filmowaniu kolegów i koleżanek w dwuznacznych sytuacjach. A tym samym zmniejszy się skala upokorzenia ofiar złapanych telefonem komórkowym w intymnych sytuacjach. Nowe przepisy pozwolą policji ścigać i prowadzić do sądu wszystkich, którzy próbują zemścić się na nielubianych osobach lub zrobić im głupi żart.
Informacja wrzucona do internetu dociera do setek tysięcy odbiorców na całym świecie. A co najbardziej zaskakujące, polskie prawo wciąż wobec używania internetu jako broni służącej do niszczenia ludzi czy firm jest bezradne.
Tworzenie przepisów wypełniających lukę prawną zapoczątkował mec. Piotr Paduszyński. Prawnik prowadził sprawę dziewczyny z Łodzi, którą jej były chłopak postanowił ukarać, bo go rzuciła. Opublikował w internecie nagrania ich intymnych chwil, na których wyraźnie widać twarz kobiety, i podpisał je jej imieniem, nazwiskiem, podał kierunek jej studiów i adres mejlowy. Okazało się, że sprawca cyberzemsty pozostanie bezkarny, bo nie ma paragrafu, który pozwalałby go ukarać.
Paduszyński problemem zainteresował posła Artura Dunina (PO), a ten projekt nowych przepisów przekazał do Ministerstwa Sprawiedliwości. Tam powstał projekt nowelizacji kodeksu karnego, dzięki któremu były chłopak łodzianki trafiłby do więzienia nawet na dwa lata. Sąd musiałby bowiem uznać, że film został nagrany w sposób nadużywający zaufania dziewczyny.
Nowe prawo przewiduje również sytuacje, gdy sprawca wykorzystuje przemoc lub podstęp do utrwalenia intymnej sytuacji. Za nagranie filmu bez zgody ofiary będzie można trafić do więzienia na pięć lat.
Choć wypełnienie kolejnej luki prawnej przychodzi w samą porę, to nie można nie zauważyć, że wykorzystywanie internetu do dyskredytowania innych jest coraz bardziej powszechne, a wymiar sprawiedliwości bezczynny wobec zjawiska. - Wciąż mamy braki w prawie niepozwalające jasno ustalić, czy zapis cyfrowy można zakwalifikować jako dowód w sądzie. Nie wiadomo, na podstawie którego paragrafu ścigać osoby podszywające się pod kogoś w sieci - wylicza mec. Paduszyński.
Ale resort sprawiedliwości zamierza wkrótce zaproponować zmiany w kodeksie karnym, które pozwolą ścigać osoby, które pomawiają innych w sieci, by zdyskredytować ich jako pracowników. Za wypisywanie na forach dyskusyjnych takich rzeczy grozić ma grzywna albo ograniczenie wolności. Skazany nie będzie mógł bez zgody sądu zmieniać miejsca stałego pobytu. Sąd może też nakazać mu pracować nieodpłatnie na cele społeczne w placówce służby zdrowia lub organizacji charytatywnej.
W tej chwili wiele spraw o rozsyłanie kompromitujących materiałów jest umarzanych, bo sędziowie uznają, że szkodliwość społeczna czynu jest znikoma. A przecież skutki cyberprzemocy mogą być tragiczne.
- Nagrania wykonywane bez zgody osoby w delikatnych dla niej sytuacjach to brutalna ingerencja w jej intymność. Powoduje silny psychiczny uraz, spadek samooceny, zablokowanie kontaktów społecznych - przestrzega prof. Zbigniew Nęcki, psycholog z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Takie sytuacje szczególnie często dotykają młodzież. W styczniu w Opolu ochroniarze z klubu nagrali dwoje gimnazjalistów podczas intymnego zbliżenia. Film wrzucili do internetu. Sprawców zidentyfikowano, ale postawienie im zarzutów było możliwe tylko dlatego, że dziewczyna była niepełnoletnia, a utrwalanie pornografii z dziećmi jest w Polsce karane od dawna.