Menu Region

Rozbił się w awionetce w poniedziałek, odnalazł się we...

Rozbił się w awionetce w poniedziałek, odnalazł się we wtorek

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Aktualności

IAR

Prześlij Drukuj
Nie pamięta nic albo niewiele - tak można by streścić zeznania 52-letniego pilota awionetki ze wsi Kurnatowice koło Międzychodu. W niedzielę wieczorem prowadzony przez niego samolot spadł koło Mokrzca. Służby ratunkowe znalazły wrak czeskiej Urli, ale bez pilota. Mężczyzna odnalazł się dopiero dzisiaj po południu. 52-latek zadzwonił do domu, powiedział gdzie jest i poprosił, by ktoś po niego przyjechał.
Mężczyznę przesłuchali najpierw członkowie specjalnej komisji badającej wypadki lotnicze, później policjanci. Zbyt dużo jednak się nie dowiedzieli. Na większość pytań pilot-amator odpowiadał słowami "nie wiem" lub "nie pamiętam". Jak mówił, był w szoku. Po wypadku przez cały czas miał błąkać się po lesie i polach.

Mieszkaniec Kurnatowic zeznał, że nie przypomina też sobie nocnego telefonu do żony. Cztery godziny po wypadku, z niedzieli na poniedziałek, mężczyzna zadzwonił do domu i powiedział małżonce, że czuje się dobrze i nie ma się o niego martwić. Później jego telefon zamilkł. Policjanci nie mieli więc szans na namierzenie aparatu i miejsca pobytu poszukiwanego.

Po przesłuchaniach 52-latka zwolniono do domu. Dochodzenie, które ma wyjaśnić przyczyny i okoliczności wypadku, będzie prowadzone jednak nadal.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się