Z powodu braku Phelpsa pływacki świat nie ucierpi

    Z powodu braku Phelpsa pływacki świat nie ucierpi

    Rozmawiał Michał Skiba

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Rozmowa z 30-letnim pływakiem PAWŁEM KORZENIOWSKIM, złotym i dwukrotnym srebrnym medalistą mistrzostw świata, który znów wystąpi w imprezie tej rangi – w rosyjskim Kazaniu.
    – Jak przebiegały ostatnie tygodnie przed zawodami? Wykonał Pan plany treningowe?

    – Wszystko udało mi się zrealizować i myślę, że jestem w dobrej dyspozycji. Chciałbym jeszcze tylko trochę odpocząć. Przed Kazaniem jestem dużym optymistą. Oczekuję od siebie szybkiego pływania.

    – Medal, finał, poprawa rekordów życiowych? Jak definiuje Pan cele na mistrzostwa?

    – Pierwszy raz będę startował wyłącznie na sto metrów stylem motylkowym. To pierwsze mistrzostwa, gdzie nie będę płynął dwustu metrów tym stylem.

    – Jakie ma Pan założenia na tę „setkę” delfinem?

    – Planem jest awans do finału. Dwa lata temu było 9. miejsce na sto delfinem. Teraz celem minimum jest najlepsza ósemka, a potem będę myślał, co dalej.

    – Rywalizacja w Kazaniu będzie odbywać się na piłkarskim stadionie, na którym wybudowano pływalnię. Co Pan na to?

    – Osobiście nie przeszkadza mi to. Im więcej kibiców, tym lepiej. Kazań mi się dobrze kojarzy, zwyciężyłem tam dwa lata temu na uniwersjadzie. Nie obrażę się, jak powtórzę ten rezultat.

    – Po tych mistrzostwach będzie można wyciągać jakieś wnioski przed przyszłorocznymi igrzyskami w Rio?

    – Jeżeli chodzi o mnie, jeśli poprawię swój rekord życiowy, wtedy będę dobrze nastawiony na brazylijskie igrzyska. Olimpiada to specyficzne zawody, każdy może niespodziewanie wystrzelić z formą. Medali olimpijskich po mistrzostwach w Kazaniu jednak bym nie rozdawał.

    – Widzi Pan progres w swoich startach na 100 m motylkiem?

    – Cały czas jest progres, na ostatnich mistrzostwach Polski minimalnie poprawiłem swój rekord życiowy. Nie był to jednak wyścig, z którego byłem zadowolony. Popłynąłem dobrze może z 30 metrów – pozostałe 70 miało w sobie jeszcze dużo błędów. Wciąż uczę się pływać na tym dystansie. Dobrze, że jest taka poważna impreza, na której mogę się skupić tylko i wyłącznie na tym. Jestem przekonany, że to dobra droga.

    – Czas szybko leci, dziesięć lat temu w Montrealu wygrywał Pan złoto na 200 m delfinem. Nie było wtedy Michaela Phelpsa. Mija dekada, znowu nie będzie Amerykanina.

    – Te dziesięć lat to dla mnie ogromny bagaż doświadczeń. Myślę, że świat nie ucierpi przez brak Michaela Phelpsa. Oczywiście, jest to najlepszy pływak w historii. Dla mediów byłoby lepiej, gdyby się pojawił, ja natomiast nad tym nie ubolewam. Na najgroźniejszego rywala wyrasta reprezentant RPA Chad le Clos. W końcu to obrońca tytułu.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo