Menu Region

Widacki nie oskarży Wąsacza w Trybunale

Widacki nie oskarży Wąsacza w Trybunale

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Katarzyna Borowska, Agata Kondzińska

Prześlij Drukuj
Poseł Jan Widacki (Demokratyczne Koło Poselskie) zrezygnował z oskarżania Emila Wąsacza, ministra skarbu w rządzie Jerzego Buzka, przed Trybunałem Stanu - dowiedziała się "Polska".
Na najbliższym posiedzeniu, 1 października, Sejm ma wybrać dwóch oskarżycieli. Kandydaci musieli być zaakceptowani przez sejmową komisję odpowiedzialności konstytucyjnej. Taką akceptację miał właśnie Widacki i Andrzej Dera z PiS. Jednak posłowie PiS planowali protest przeciwko kandydaturze Widackiego. - Nie chciałbym pracować z osobą, która ma przedstawione zarzuty dotyczące namawiania do fałszywych zeznań - cieszy się z rezygnacji kolegi poseł Dera.

W Sądzie Rejonowym w Warszawie toczy się bowiem proces przeciwko Widackiemu. Prokuratura oskarżyła go m.in., że nakłaniał do składania fałszywych zeznań na korzyść swojego klienta Mirosława D. ps. Malizna. Zdaniem Widackiego zarzut prokuratora jest nieprawdziwy i oparty wyłącznie na pomówieniach osób siedzących w więzieniach.

To w związku z tym procesem PiS domagał się ustąpienia Widackiego z komisji śledczej ds. nacisków. Ostatecznie Widacki sam zrezygnował, po tym jak odszedł wraz z innymi demokratami z parlamentarnego klubu SLD. Teraz, rezygnując z udziału w postępowaniu przed TS, uprzedza dyskusję na swój temat. Twierdzi jednak, że to nie strach przed kolejną awanturą przesądził o jego decyzji. - Po prostu mam teraz inne zadania. Zajmę się projektem zmiany ustawy o Trybunale Stanu - mówi "Polsce" Widacki.

Po jego rezygnacji komisja odpowiedzialności konstytucyjnej będzie musiała wskazać innego oskarżyciela. Józef Zych (PSL), szef komisji, martwi się, że nie będzie to łatwe. - Posłowie nie garną się do tej trudnej funkcji - mówi. - Oskarżyciel musi mieć uprawnienia do występowania przed sądem. Musi więc to być adwokat, radca, były sędzia lub prokurator - wyjaśnia.

Chętnych może zabraknąć, bo posłowie pamiętają kompromitację Sejmu sprzed dwóch lat. Trybunał Stanu nie pozostawił wówczas suchej nitki na akcie oskarżenia Wąsacza i umorzył postępowanie (zdecydował o jego wznowieniu w lutym 2007 roku). I mimo że błędy popełniła prawdopodobnie cała komisja, wstydzić się musieli posłowie oskarżyciele - Jan Bury (PSL) i Edward Ośko (LPR). - Sprawa nie jest łatwa, bo to dopiero drugi po 1989 roku proces przed Trybunałem Stanu - tłumaczy dziś Zych.

Emil Wąsacz czeka na proces przed TS już od trzech lat. Sejm przyjął uchwałę o pociągnięciu go do odpowiedzialności konstytucyjnej już w 2005 roku. Zarzuty dotyczą nieprawidłowości przy prywatyzacji PZU, Telekomunikacji Polskiej SA i Domów Towarowych "Centrum".

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się