Menu Region

W Czechach każdy może czytać akta bezpieki

W Czechach każdy może czytać akta bezpieki

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Pompowski

Prześlij Drukuj
Czesi otwierają akta bezpieki dla opinii publicznej. Polscy politycy nie chcą pełnego dostępu do teczek.
Nie ma odwrotu od całkowitego otwarcia archiwów Instytutu Pamięci Narodowej. Jeśli chcemy raz na zawsze zakończyć lustrację, powinniśmy ujawnić wszystkie dokumenty zgromadzone przez bezpiekę. Tylko w ten sposób można położyć kres sytuacji, w której życie publiczne w Polsce jest funkcją haków mających kompromitować politycznych przeciwników.

Pomysł otwarcia archiwów IPN popierają m.in. marszałek Senatu Bogdan Borusewicz i poseł Andrzej Czuma z Platformy Obywatelskiej.
Idea ta ma też zwolenników w Prawie i Sprawiedliwości, choć niektórzy politycy PiS, np. Zbigniew Girzyński, uważają, że nie da się przenieść akt do internetu. Jednak otwarcie archiwów uwolniłoby IPN od nacisków politycznych, pomogło ujawnić całą, niewygodną często, prawdę o przeszłości.

Ta sztuka udaje się Czechom. Od lutego tamtejszy odpowiednik IPN przygotowuje publikację miliona stron dokumentów czechosłowackiej służby bezpieczeństwa StB. Wszystkie archiwa bezpieki zostaną zeskanowane, przeniesione do komputerów i udostępnione wszystkim zainteresowanym. Dostęp do tych materiałów będzie miał więc każdy. Nie tak jak u nas, gdzie wgląd do teczek jest przywilejem wąskiego grona historyków, polityków i dziennikarzy. I gdzie w rezultacie obywatele są skazani na cudze interpretacje.

Jak wskazują badania opinii publicznej, zdecydowana większość Polaków chce pełnego ujawnienia zawartości archiwów IPN.

- Jestem za jak najszerszym otwarciem archiwów, choć dziś one są dostępne - deklaruje poseł Zbigniew Girzyński z PiS. Ale postulat wprowadzenia akt do internetu uważa nie tylko za niemożliwy, ale za populistyczny. - To tak jak kastracja pedofilów - kwituje.

Gra teczkami byłej bezpieki to od kilkunastu lat jedno z najbardziej pasjonujących zajęć koalicji i opozycji. Zawarte tam informacje stawały się hakami wykorzystywanymi w krytycznych chwilach. Innym razem są narzędziem politycznym - jak niedawno wydana przez Instytut Pamięci Narodowej książka Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o Lechu Wałęsie.

Można z tym skończyć raz na zawsze. Świadczy o tym sukces czeskiej instytucji państwowej Archiv Bezpečnostních Složek, która zajmuje się archiwizacją akt byłej służby bezpieczeństwa. Czesi potraktowali sprawę serio. Postanowili zapisać dokumenty w formacie elektronicznym, by maksymalnie ułatwić do nich dostęp opinii publicznej. ABC ma swoją siedzibę w Pradze i cztery oddziały na terenie kraju.

1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się