Menu Region

Na tego gola kibice czekali najdłużej

Na tego gola kibice czekali najdłużej

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Bogusław Kukuć, Bełchatów

Prześlij Drukuj
Przed szóstą kolejką jedynym zespołem, który nie wygrał na swoim boisku i nawet nie zdobył gola przed własną publicznością, był GKS Bełchatów. Nic dziwnego, że trenerowi Pawłowi Janasowi bardzo zależało na zwycięstwie.
GKS Bełchatów 1 - Lechia Gdańsk 0

Pierwsza połowa nie zapowiadała wygranej gospodarzy. Obie drużyny zagrały ostrożnie. W przodzie operowali tylko Carlo Costly w zespole bełchatowskim i Paweł Buzała w drużynie gdańskiej. Obaj nie mieli zresztą ciekawszych podań, a wsparcie ofensywnych pomocników było mocno umowne.

Beniaminek z Trójmiasta nawet swobodniej operował piłką. Gospodarze próbowali zaskoczyć strzałami zza pola karnego Mateusza Bąka, ale pudłowali. Przez pierwsze pół godziny debiutujący w ekstraklasie bramkarz tylko raz był w opałach. W 21. min, po rogu z lewej, główkował z bliska Paweł Adamiec.
Najbardziej kreatywnym zawodnikiem przed przerwą był Marcin Kaczmarek. W 40. min pomocnik gości zakończył rajd odważnym strzałem z prawie 30 m. Silnie uderzona piłka po zaskakującej paraboli lotu trafiła w spojenie słupka z poprzeczką.

Końcówka tej części gry była ciekawa. W 42. min bramkarz Krzysztof Kozik uratował GKS przed utratą gola po strzale Pawła Buzały kończącym składny atak gdańszczan. W 45. min pokazał się wreszcie Łukasz Garguła, który sprytnym podaniem wymanewrował defensywę rywali, wykładając piłkę Costly'emu, ale ten z dwóch metrów podał ją bramkarzowi.

Po przerwie inicjatywę przejęli bełchatowianie. Wiele wniósł do gry śmiało dryblujący Dawid Nowak. Od 60. min gospodarze wypracowali kilka okazji bramkowych, ale żadnej nie wykorzystali. Obrona gdańszczan zaczęła grać nerwowo.

Wreszcie w 74. min padł gol. Wolnego z lewej wykonywał Garguła. Mocno bita piłka trafiła na głowę Tomasza Jarzębowskiego, który wyskoczył najwyżej i silnym strzałem pokonał bramkarza Lechii. To była pierwsza bramka zdobyta przez bełchatowian pod wodzą byłego selekcjonera w meczu ligowym w Bełchatowie.

W 78. min po widowiskowej kombinacji podań między Nowakiem oraz Gargułą i strzale Costly'ego piłka znalazła się w siatce, ale sędzia uwzględnił sygnalizację asystenta o spalonym. Ostatnią szansą wywiezienia punktu gdańszczanie zaprzepaścili na 4 min przed końcem. Po kontrataku podanie z lewego skrzydła zmarnował Maciej Kowalczyk. Gdyby zostawił piłkę nadbiegającemu Andrzejowi Rybskiemu, to gdański dubler chyba zmieniłby wynik.

- Wejście Nowaka uczyniło różnicę - ocenił asystent selekcjonera Rafał Ulatowski. - To był ofensywny zawodnik. Garguła też był lepszy po przerwie. W sumie zwycięstwo bełchatowian jest zasłużone.

Paweł Janas przyznał, że atmosfera po trzech porażkach z rzędu była nerwowa, ale poprawia się sytuacja kadrowa i ma on na treningu już 24 piłkarzy.

Jacek Zieliński narzekał na to, że jego zespół nadal nie radzi sobie ze stałymi fragmentami gry, po których traci gole.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się