Menu Region

Napastnik z urodzenia

Napastnik z urodzenia

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Drażba

Prześlij Drukuj
On niedługo będzie grał w pierwszej reprezentacji Polski. Zobaczycie - mówił we wrześniu ubiegłego roku o Robercie Lewandowskim, po wygranym 4:2 meczu z Jastrzębiem w drugiej lidze (w którym piłkarz strzelił trzy gole), ówczesny trener Znicza Jacek Grembocki. Słowa pruszkowskiego szkoleniowca brzmiały wtedy niemal jak żart. Dziś już nikt się z nich nie śmieje. Szczególnie obrońcy w naszej ekstraklasie.
20-letni Robert Lewandowski jest największym objawieniem tego sezonu w Polsce. Jego talent rozwija się w niesamowitym tempie. Król strzelców ubiegłego sezonu drugiej ligi (21 trafień) w Zniczu Pruszków latem trafił za 1,5 mln zł do Lecha Poznań. Po 6 kolejkach ekstraklasy prowadzi w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców. Zdobywał także bramki dla Kolejorza w Pucharze UEFA. Niespełna dwa tygodnie temu w swoim debiucie w pierwszej reprezentacji Polski trafił do siatki San Marino.

- To talent czystej wody. Jest szybki, dobrze panuje nad piłką i ma zmysł do strzelania goli. W dodatku cały czas się rozwija - charakteryzuje wychowanka Varsovii Warszawa selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker.


- Miło było to usłyszeć z ust tak świetnego trenera, ale jeszcze długa i ciężka droga przede mną, by stać się naprawdę dobrym piłkarzem. Na razie nic jeszcze nie osiągnąłem - mówi dziennikowi "Polska" Lewandowski.

Robert urodził się 21 sierpnia 1988 r. w Warszawie. Sport towarzyszył mu od najmłodszych lat. Mama była siatkarką pierwszoligowego AZS Warszawa. Tata uprawiał judo i grał w piłkę w Hutniku Warszawa. Zmarł w 1995 r. Strzeloną San Marino bramkę Lewandowski junior zadedykował właśnie jemu.

- Roberta od najmłodszych lat ciągnęło do piłki. Była z nim na okrągło. Syn trzymał ją pod stołem nawet podczas posiłków - wspomina Iwona Lewandowska, mama Roberta.

- Na początku myśleliśmy, że syn zostanie lekkoatletą. Był strasznie szybki i ruchliwy. Wygrywał biegi przełajowe. Cały czas w głowie miał jednak piłkę. Postanowiliśmy więc z mężem, że Robert powinien sprawdzić się w tej dyscyplinie - opowiada pani Iwona, która dziś jest dumna z syna i jego wyboru.

- Pierwszą koszulkę sportową dostałem, gdy miałem cztery lata. Była to replika stroju reprezentacji Danii, ówczesnego mistrza Europy. Był na niej numer dziewięć. Grał w niej chyba środkowy napastnik Flemming Povlsen - wspomina "Lewy".

Pierwszym sportowym bohaterem Roberta w młodości był jednak Brazylijczyk Ronaldo. - Nigdy nie miałem typowego idola, ale lubiłem w tamtych czasach patrzeć na grę Ronaldo. To była jego era. Szkoda, że później nękały go kontuzje, bo osiągnąłby jeszcze więcej - mówi Robert, który dziś najchętniej podgląda Thierry'ego Henry'ego z Barcelony. - Francuz jest genialnym napastnikiem. A jak czerpać wzorce, to wiadomo, że od najlepszych - dodaje snajper Lecha.

Pierwszym trenerem Lewandowskiego był Marek Siwecki. Pod jego czujnym okiem Robert przebrnął przez okres juniora w Varsovii. Następnie przeniósł się do Delty Warszawa, a potem do Legii.
- Grałem w rezerwach. Po kilku miesiącach doznałem kontuzji i długo dochodziłem do zdrowia. Działacze z Łazienkowskiej uznali wtedy, że nie rokuję nadziei na przyszłość, więc odszedłem do Pruszkowa - wspomina piłkarz.

Ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Do Znicza ściągnął Lewandowskiego trener Andrzej Blacha. Największe postępy Robert zrobił jednak pod okiem Jacka Grembockiego.

Przez dwa sezony gry w Pruszkowie Robert zdobył 38 goli, najpierw zostając królem strzelców pierwszej grupy trzeciej ligi, a następnie drugiej. Niewiele zabrakło, by Znicz z Lewandowskim w składzie po raz pierwszy w historii awansował do ekstraklasy.

- Nie wyszły nam dwa ostatnie mecze i zakończyliśmy sezon na piątym miejscu. Szkoda, bo mieliśmy naprawdę fajną drużynę. A teraz już jej właściwe nie ma. Ja odszedłem do Lecha, kilku kolegów do innych klubów w ekstraklasie i pierwszej lidze - mówi "Lewy".

Lewandowskim oprócz Lecha interesowały się także Legia, Wisła Kraków, Cracovia, a ponoć nawet Lazio Rzym.

- Trochę tych ofert było, ale wybrałem najlepiej, jak mogłem. Jestem bardzo zadowolony z przejścia do Lecha i mam nadzieję, że będę się poprawiał w tym klubie, bo warunki do tego są bardzo dobre - zapewnia piłkarz.

Na razie talent Roberta rozwija się w niesamowitym tempie. Jak na zawołanie strzela gole w lidze, prowadząc Lecha w górę tabeli.

W barwach Kolejorza Lewandowski zagrał także po raz pierwszy w europejskich pucharach. W debiucie, jak to ma Robert w zwyczaju, strzelił nawet bramkę Chazarowi Lenkoran i Lech wygrał 1:0.
Nie dziwi więc, że o błyskotliwym piłkarzu zrobiło się głośno. - Nie przeszkadza mi szum medialny. Podchodzę do wszystkiego spokojnie. Dalej będę ciężko trenował i starał się doskonalić - mówi Lewandowski, który marzy o grze w lidze angielskiej lub hiszpańskiej.

Na razie jednak skupia się na drugim roku studiów wychowania fizycznego.

Lewandowski poza sportem interesuje się także muzyką, motoryzacją i kinem. - Jak każdy chłopak w moim wieku - mówi nowa gwiazda polskiej piłki.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się