Data dodania: 2011-11-10 08:04:56 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2011-11-10 11:41:00
(© Polsapresse/Archiwum)
Kołtun się rozsiadł w sejmowym fotelu. Potoczył wzrokiem i znalazł ofiarę. Trudno nie było, bo kołtun ofiarą czyni wszystko co inne i niezrozumiałe. Mikroskopijny móżdżek kołtuna z prędkością światła przepuszcza obrazy. Co zrozumie, uznaje za swoje, a czego nie - za wrogie. Więc tego, co swoje, tyle co łeb szpilki, za to legiony wrogów mnożą się jak chińskie dywizje.
Agent Kamil (gość), 17.11.11, 09:26:46
daleki jestem od wyśmiewania się z czyichś nazwisk, ale w tym przypadku nie opuszcza mnie wrażenie, że zbieżność nazwisk (nazwiska) jest tu nieprzypadkowa. Wszyscy widzą, że jak ten gość (K.Durczok) ruszy muzgownicą, to świat trzęsie się w posadach. PO rosyjsku "drak" znaczy głupek. Ciekawe jak tłumaczy się "durczok "? Może po prostu - "duraczok"? Czyżby p. Kamil był ruskim śpiochem w trzecim pokoleniu ? Szkoda by było, taki ładny chłopak.
Tak: 2
Nie: 2
stary (gość), 16.11.11, 23:48:33
Tyle razy słyszałem ,polskie to dobre tak, ze polski kołtun tez musi być najlepszy Kołtuny są wszędzie, ale kudy im do naszego.Prima sort. Wybrańcy narodu.I na koniec Panie, Biedroń niech się Pan nie uśmiecha w obecności Pana Niesiołowskiego bo jak się wyraził bardzo go to wnerwia.Dziwne,w tej materii, ćwierćinteligent czy profesor nie różnią się.
odpowiedzi (0)
Tak: 1
Nie: 0
Emmily (gość), 16.11.11, 22:59:59
Kołtuństwo to wychodzi, ale z piszących tu na tym forum!!! Na te 178 wpisów może 5 jest normalnych i godnych przeczytania, dłuższego zastanowienia i przemyśleń!!! Reszta to i to twierdzę z całą stanowczością to brednie, zawistne pomówienia i kompletna nieznajomość tematu i człowieka jakim jest redaktor Durczok!! Jedyne co Wami kieruje to nienawiść do wszystkiego co związane z TVN-em i brak argumentów!! Nawet gdyby pan Kamil wysilił się, żeby przeczytać te Wasze wypociny, to strata czasu!!
odpowiedzi (0)
Tak: 0
Nie: 2
myśli niepoprawnie nieuczesane (gość), 16.11.11, 16:36:53
Panie Durczok, trzeba się jeszcze sporo uczyć. Nikt tak pięknie nie opisał KOŁTUNA III RP jak Bronisław Wildstein w Uważam, RZE:
Kołtun to polskie określenie filistra. Filister to człowiek o radykalnie ograniczonych horyzontach, powodowany splotem kompleksów, osobnik cierpiący na duchową atrofię, przekonany o tym, że jest członkiem awangardy ludzkości, indywiduum żyjące wyłącznie w świecie stereotypów i frazesów, których powtarzanie daje mu poczucie przynależności do elity.
Filister jest produktem nowoczesności. Nie dlatego, że wcześniej nie było osobników ograniczonych, których samoocena radykalnie rozmijała się z możliwościami.
Kołtun chce dobrze żyć, a oznacza to dla niego satysfakcję z konsumpcji, w którą przekształca się każde jego działanie. Żąda, aby nie hierarchizować żadnych ludzkich postaw.
Kołtun nie znosi ocen, sądów i wartościowania. Chociaż, jak to człowiek – bo kołtun mimo wszystko pozostaje człowiekiem – ocenia, osądza i wartościuje cały czas. Ze sprzeczności swojej postawy nie zdaje sobie sprawy, gdyż z zasady, jak pisał kiedyś Tuwim, widzi wszystko oddzielnie.
Kołtun jednak okazuje wrogość tym, którzy próbują analizować, a więc i krytykować jego postawę i prezentowane przez niego opinie.
Dlatego kołtun czuje nienawiść do religii, patriotyzmu i wszelkich postaw wymagających wyrzeczeń, wysiłku czy – straszne słowo – poświęcenia. Walka z nimi staje się jego jedyną misją dziejową. Po jej sukcesie nic już nie będzie przecież, wyobraża sobie kołtun, przeszkadzać w beztroskiej konsumpcji.
Kołtun jest bytem stadnym. Powtarza co słyszy dookoła, reaguje tak jak reaguje jego otoczenie.
Deklarując absolutną otwartość, kołtun świat dzieli na swoich i obcych. W plemieniu istnieje rygorystyczny kod zachowań, estetycznych znaków, a nawet kostiumów.
Najbardziej kołtun boi się ośmieszenia. Być może dlatego, że intuicyjnie wyczuwa swoją śmieszność. Grupa daje mu poczucie akceptacji, a powtarzanie gestów, wypowiedzi i zachowań uwalnia od niepewności.
Aby nie czuć obawy ośmieszenia musi ją wyprojektować na zewnątrz. Naznaczyć śmiesznością innych. Zbiorowe pokazywanie palcem odmiennych, a więc „śmiesznych” uwalnia kołtuna od lęku i daje mu poczucie wyższości. Dzieje się to, oczywiście, poza jakimikolwiek racjonalnymi uzasadnieniami.
Można wmówić mu wszystko i zachęcić go do każdej akcji także wbrew jego interesom. W III RP nazywa się „młody, wykształcony z wielkich miast”. Oczywiście, jest to opis jego aspiracji, a nie stanu rzeczy. [...]
Może pan w tym opisie SIEBIE zobaczy?
Tak: 3
Nie: 3
Śledź (gość), 17.11.11, 07:26:05
Może warto zacząć od przytoczenia znaczenia słowa kołtun według słownika języka polskiego pod redakcją profesora Stanisława Skorupki i Haliny Auderskiej: kołtun >
Natomiast kołtuństwo to
I nic ponad to. Czytając jedynie "Gazetę Polską", Gazete Warszawską i Uważam, Rze człowiek zaczyna ograniczać swoje horyzonty myślowe i poznawcze. Dal równowagi i bardziej obiektywnego spojrzenia na świat warto czytać także tytuły w których piszą autorzy o innych poglądach niż dziennikarze i publicyści wymienionych gazet. A najlepiej gdy czyta się tych autorów, którzy w kwestii przykładowo etyki zachowują nautralne stanowisko i poglądy.
Przytoczone przez ciebie wszystkie opisy dotyczące wg. znawcy problemów Wildsteina filisterstwa i kołtuństwa nijak się mają do redaktora Durczoka. Ale cieszę się, że czytasz jego teksty.
odpowiedzi (0)
Tak: 1
Nie: 1
Śledź (gość), 17.11.11, 07:25:53
Może warto zacząć od przytoczenia znaczenia słowa kołtun według słownika języka polskiego pod redakcją profesora Stanisława Skorupki i Haliny Auderskiej: kołtun >
Natomiast kołtuństwo to
I nic ponad to. Czytając jedynie "Gazetę Polską", Gazete Warszawską i Uważam, Rze człowiek zaczyna ograniczać swoje horyzonty myślowe i poznawcze. Dal równowagi i bardziej obiektywnego spojrzenia na świat warto czytać także tytuły w których piszą autorzy o innych poglądach niż dziennikarze i publicyści wymienionych gazet. A najlepiej gdy czyta się tych autorów, którzy w kwestii przykładowo etyki zachowują nautralne stanowisko i poglądy.
Przytoczone przez ciebie wszystkie opisy dotyczące wg. znawcy problemów Wildsteina filisterstwa i kołtuństwa nijak się mają do redaktora Durczoka. Ale cieszę się, że czytasz jego teksty.
odpowiedzi (0)
skomentujŚledź (gość), 16.11.11, 10:04:45
Kiedyś w zespole redakcyjnym Radia Wolna Europa śmiano się, że więcej słuchaczy Wolna Europa ma wśród członków partii niż „Trybuna Ludu” wśród nich czytelników.
Jest w tym jakaś prawda, bo dosyć gładko przeszły przemiany w naszym kraju. To jakby ziarno rzucane przez zespół Dyrektora Jana Jeziorańskiego padło na urodzajny grunt.
Także i z drugiej strony wśród członków PZPR świadomość słuchania zachodnich audycji w języku polskim przez większość członków była powszechna. Chodził nawet dowcip, że są to wielbiciele muzyki poważnej, a w szczególności jednego utworu w którym kotły odgrywały najważniejszą i jedyną partię muzyczną: Bum Bum Bum Bum. Dla niewtajemniczonych młodych ludzi wyjaśniam, że jest to sygnał radia BBC i chodziło o audycje w języku polskim.
Dziś jest już ponad 170 komentarzy do pana artykułu. Oznacza to, że tak jak członkowie partii słuchali RWE, tak teraz wielbiciele Jarosława i PIS czytają pana artykuły. Jak widać artykuły te wzbudzają duże emocje. Ale wystarczy przejrzeć wszystkie komentarze by pogrupować je w trzy kategorie. Jedna z nich to grupa prawdopodobnie młodych sfrustrowanych ludzi – pokolenie smsowców, którzy cały swój komentarz do pana artykułu sprowadzają na poziom szamba i rynsztoku. Ich wypowiedzi są krótkie, emocjonalne, szczekliwe niczym sms. Nie odnoszą się do meritum sprawy, nie zawierają kontrargumentów. Są jedynie stekiem wyzwisk, pomówień i konfabulacji.
Dlaczego tak się dzieje?
Warto się nad tym zastanowić. Nie chodzi mi tu o sam protest przeciwko panu i pańskiej publicystyce, ale o zastanowienie się dlaczego forma tego protestu jest taka a nie inna.
Warto podjąć ten temat także po to, żeby autorzy tego rodzaju „protestów” zrozumieli powody swego zachowania a w szczególności takiej formy protestu. To po pierwsze. Po drugie po to żebyby zrozumieli, że tego rodzaju protesty i w tej formie przynoszą wśród czytelników skutek wręcz odwrotny od zamierzonego, nie nieprzekonywujący, a wręcz odpychający od autora tego rodzaju paszkwili i obelg.
Żeby to wyjaśnić trzeba przyjrzeć się źródle skąd „młodzi gniewni” czerpią natchnienie i „wiedzę” która skłania ich do takiego postępowania. Otóż tym źródłem jest Prawo i Sprawiedliwość i ich strategia informacyjna, a raczej prowadzona przez to ugrupowanie prymitywna opierająca się przede wszystkim na emocjach propaganda.
Komunikaty propagandowe wysuwane przez niewielką grupę posłów PIS zajmujących się komunikacją z mediami są w większości przypadków pozbawione rzeczowych faktów, są przeładowane populistycznymi hasłami, popularnymi stereotypami, często konfabulacją. Wzbudzają duże emocje, co jest normalne dla propagandy, ale bardzo rzadko zawierają bardziej rozbudowane uzasadnienia swego stanowiska. Często pseudofakty przytaczane przez grupę działaczy brylującą w mediach nijak się mają do rzeczywistości, z którą ich słuchacze i widzowie spotykają się na co dzień.
Oto jeden z przykładów. Trwają obecnie remonty i budowa dróg. Na co dzień spotykamy się z tym praktycznie na każdym kroku. Gdybym był kiepskim propagandzistą który zamierza zdeprecjonować te przedsięwzięcia, mówiłbym że przedsięwzięcia są „rozgrzebane”, prace „nieskoordynowane”, posuwają się zbyt wolno, jest ich „za mało”, albo „za dużo”, na budowach są przekręty, wybrano źle wykonawców i termin prac. I wcale nie musiałbym uzasadniać tego, co powiedziałem, bo i tak moje wypowiedzi trafiłyby na podatny grunt, czyli do audytorium, które jest już nastawione nieprzychylnie do rządu, który firmuje takie przedsięwzięcia. Tego rodzaju propaganda jednostronna nie przygotowująca odbiorców na przeciwną propagandę czy przeciwne komunikaty powoduje, że odbiorca jej, w przypadku uczestniczenia w dyskusji, nie ma rzeczowych argumentów na obronę swojego stanowiska, co powoduje jego frustrację i posługiwanie się w stosunku do osoby o przeciwstawnych poglądach emocjonalnymi argumentami ad presonam czyli tak naprawdę epitetami, przyklejaniem etykietek, a nawet agresją fizyczną. Jest to typowe zjawisko psychologiczne znane w nauce o propagandzie. Jest to wina propagandzistów którzy nie „dali” swojemu audytorium „rzeczowych argumentów do ręki”, a także nie przygotowali ich na kontrargumenty i rzeczową krytykę.
W przypadku przykładowych autostrad totalna krytyka władz prowadzona przez centra informacyjne PIS jest niczym bumerang, co też jest znanym zjawiskiem propagandowym. Otóż „rozgrzebane budowy”, kiedyś się zakończą i społeczeństwo w tym „audytorium PIS” zacznie się przekonywać, że to, co słyszeli, nie do końca było zgodne z prawdą. Powstanie dysonans poznawczy. Fakty i rzeczywistość będzie się kłócić z tym, co było im miesiącami a nawet latami wbijane do głowy. Powstanie nieprzyjemne dla osoby poddanej tak źle skonstruowanego przekazu propagandowego zjawisko psychologiczne i będzie musiał albo przyjąć odmienną postawę od poprzednio reprezentowanej, czyli zgodzić się argumentami przeciwnika, albo gdy uwarunkowania są bardzo silne, iść w kierunku silnego nieracjonalnego zniekształcenia rzeczywistości.
W 1957 roku Leon Festinger, jeden z najważniejszych teoretyków psychologii społecznej, ogłosił teorię dysonansu poznawczego opisującą to, jak ludzie racjonalizują swoje postępowanie. Z dysonansem mamy do czynienia wtedy, gdy osoba żywi jednocześnie dwa sprzeczne przekonania, idee czy poglądy. Na przykład przekonanie, że określonego dnia nastąpi koniec świata jest niezgodne ze świadomością, że oto nadszedł kolejny ranek, a świat wcale się nie skończył. Ten stan niezgodności - utrzymywał Festinger - wywołuje dyskomfort, który sprawia, że ludzie próbują redukować konflikt w możliwie najprostszy sposób. Zmieniają jedno lub obydwa przekonania tak, aby lepiej do siebie „pasowały". Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, takich jak opisana powyżej, gdy zagrożona jest samoocena osoby czyli przyznanie się przed samym sobą o swoich błędach. Jednostki gotowe są wówczas posunąć się bardzo daleko w autosugestii oraz zniekształcaniu i zaprzeczaniu rzeczywistości, aby usprawiedliwić swoje przeszłe postępowanie.
Tego rodzaju postawami cechują się członkowie grup i sekt religijnych nierzadko skrajnych ugrupowań politycznych. Bardzo często redukując dysonans, osoba broni swojego ja i stara się za wszelka cenę zachować pozytywny obraz samej siebie. Bywa jednak, że samousprawiedliwianie osiąga absurdalną postać. Chcąc uniknąć dysonansu, ludzie lekceważą nie tylko obiektywne fakty, ale także niebezpieczeństwo nawet wówczas, gdy ignorancja może spowodować śmierć ich samych oraz ich najbliższych. Nie ma w tym żadnej przesady. Często, gdy te postawy są mało zwarte i słabe, występuje bardzo często uchylanie się od dyskusji, tak jak tu na tym portalu, lub dyskusję zastępując nieracjonalnymi atakami personalnymi na dyskutanta, wyzwiskami, operowanie nie popartymi niczym hasłami. Osobnicy doznający dysonansu poznawczego o strukturze takiej jak przed chwila opisałem dążą do otaczania się zwolennikami podobnych poglądów – w celu uniknięcia dysonansu poznawczego.
Czytanie artykułów napisanych przez redaktora Durczoka przez „twardy elektorat PIS”, nieprzygotowany do dyskusji, powoduje właśnie takie sfrustrowane postawy i agresję słowną. Często przeciwstawne argumenty są wypierane ze świadomości treści nieakceptowanych. Ale ten stan rzeczy ma także pozytywną stronę. Otóż audytorium, które cechuje się wyższą inteligencją i bardziej wykształcone, rozpoczyna poszukiwanie argumentów za i przeciw po to, aby zredukować nieprzyjemny stan psychiczny i coraz bardziej skłania się do przyjmowania bardziej obiektywnych postaw. Artykuły redaktora Durczoka są wiec swoistym katalizatorem rozpoczynającym taki proces.
To bardzo dobrze, bo warto poznawać obiektywną rzeczywistość a nie wykreowaną w naszych mózgach przez partyjne centra propagandowe
odpowiedzi (0)
Tak: 2
Nie: 2
antysnobb (gość), 15.11.11, 19:29:50
Jak to komicznie wygląda, kiedy przeciętniakowi wmówi sie mądrość, wielkość, fachowość, profesjonalizm i ta miernota w to uwierzy. Boki można zrywać, kiedy Głupoczok udaje inteligenta. Prosty chłoptaś z nadętą miną obnosi się wiarą w swoje talenty.
Tylko że każdy kawał kiedyś staje się nieśmieszny i coraz częściej Głupoczok brakiem świadomości o swoich ograniczeniach zakresu wiedzy i funkcji umysłu tylko irytuje.
Tak: 2
Nie: 2
Emmily (gość), 16.11.11, 23:05:30
Matoł z ciebie to jest ponad przeciętny!! A jak to się dzieje, kiedy takiemu jak ty wmówią, że to co plecie ma jakiś sens!!!?? Boki to można zrywać czytając to coś co wypociłeś bezmyślnie prosty dupku z maską tego czegoś, czego nie można nazwać człowieczeństwem!! Uważaj, bo słoma ci z butów wychodzi wieśniaku jeden!!
odpowiedzi (0)
skomentujlopo (gość), 15.11.11, 16:59:42
w głowie autora. Bo śmiech przy Biedroniu passe, ale byczenie przy Kaczmarku nie przeszkadza. I jeszcze to sprowadzenie do wspolnego mianownika głupkowatego rechotu z uzasadnionymi zastrzeżeniami do Nowickiej- to faktycznie kołtuński sposób publicystyki.
odpowiedzi (0)
Tak: 2
Nie: 1
Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl
Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie
Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00
ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl
Reklama
Reklama
Rozpoczynamy proces zmian w serwisie PolskaTimes.pl Już teraz odświeżyliśmy nieco wygląd strony głównej i menu, pojawiły się też funkcjonalności, które - mamy nadzieję - ułatwią Wam dotarcie do najważniejszych informacji i zachęcą do udziału w dyskusji. Kolejne zmiany już wkrótce. Czekamy na Wasze opinie i sugestie. »
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.