Słodka Muszyna łakomym kąskiem

    Słodka Muszyna łakomym kąskiem

    Artur Bogacki

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Muszynianka w Krakowie grała w lutym 2013 roku w Pucharze Polski. Hala UEK pękała w szwach

    Muszynianka w Krakowie grała w lutym 2013 roku w Pucharze Polski. Hala UEK pękała w szwach ©Andrzej Wiśniewski

    Siatkówka. Żeńska ekstraklasa w Wiśle Kraków? Są takie plany, ale potrzebny jest bogaty sponsor. Na przykład taki, jakim jest Polski Cukier
    Muszynianka w Krakowie grała w lutym 2013 roku w Pucharze Polski. Hala UEK pękała w szwach

    Muszynianka w Krakowie grała w lutym 2013 roku w Pucharze Polski. Hala UEK pękała w szwach ©Andrzej Wiśniewski

    "Biała Gwiazda" przez wiele lat miała na siatkarskich parkietach uznaną markę, zdobywała medale mistrzostw Polski. Z ekstraklasy spadła w 2003 r., a ostatnio było coraz gorzej. Jeszcze nieco ponad rok temu żeńska drużyna grała w pierwszej lidze, a po różnych perypetiach wylądowała w trzeciej.

    Gdyby teraz chcieć tradycyjnym sposobem przywrócić Wiśle dawny blask, potrzeba by przynajmniej trzech lat, sporych nakładów i dużo sportowego szczęścia. A i tak nie ma gwarancji, bo Orlen Liga to rozgrywki "zamknięte", nie da się do nich awansować bez zgody zespołów tam występujących.

    Jest też droga na skróty. Miejsce można przejąć od klubu należącego do sportowej spółki, odkupić jego akcje. Przed ruszającym jesienią sezonem raczej nie da się tego przeprowadzić, ale czemu nie za rok?

    - Są plany rozwoju sekcji siatkarskiej, chcemy, żeby drużyna kobiet grała w ekstraklasie - przyznaje prezes TS Wisła Piotr Dunin-Suligostowski. - Chodzi o wykupienie miejsca, bo na drodze sportowego awansu trwałoby to za długo. Na to jednak potrzeba finansowania na odpowiednim poziomie, którego teraz nie mamy. Szukamy sponsora, który by nam pomógł, ale za wcześnie na konkrety.

    Pojawiły się informacje, że pod Wawel ma zostać przeniesiona jedna z najlepszych drużyn w kraju, Muszynianka. Kluby na początku lipca nawiązały już współpracę - w rozgrywkach Młodej Orlen Ligi ekipę z uzdrowiska reprezentować mają siatkarki "Białej Gwiazdy". Prezes klubu z Muszyny Grzegorz Jeżowski stanowczo jednak zaprzecza, by taka przeprowadzka była brana pod uwagę.

    - To kompletny wymysł - przekonuje. - Widocznie ktoś z faktu, że nawiązaliśmy współpracę na poziomie drużyny młodzieżowej, wyciągnął zbyt daleko idące wnioski. Nie planujemy przenosić się z Muszyny. W siatkówce teraz mamy przecież większą markę niż Wisła.

    Ekipę znad Popradu wydatnie wspiera Polski Cukier SA, który jest tytularnym sponsorem. Stąd doniesienia, że to właśnie ta spółka jest zainteresowana inwestowaniem w Wisłę. Na pytanie, czy to dobry kierunek naszych dociekań, prezes Dunin-Suligostowski odpowiedział: - Nie potwierdzam.

    A dopytywany o ewentualne wykluczenie tego podmiotu z kręgu zainteresowań, powtórzył to samo zdanie...
    Polski Cukier co roku w październiku ogłasza, po ustaleniu budżetu, jak będzie wydatkować pieniądze na promocję, także poprzez sport. Pytanie brzmi, czy jesienią potwierdzi, że nadal będzie to czynił w Muszynie (umowa na najbliższy sezon jest już zawarta), czy może jednak pod Wawelem, bo wspieranie obu klubów jest mało prawdopodobne.

    Załóżmy, że znajdzie się duży sponsor, który zainwestuje w Wisłę. To rozpoznawalna marka, a Kraków to miasto z nowoczesną halą Tauron Arena na 15 tysięcy widzów. To daje spore możliwości promocji dla dużych firm. Nic dziwnego, że pojawiły się pomysły przeniesienia tu którejś z drużyn. I wcale nie musi to być zespół z Muszyny.

    - Gdy są pieniądze i wola dwóch stron, to taką operację można przeprowadzić w dwa, trzy dni. Jeśli chodzi o przeniesienie Muszynianki do Krakowa, to myślę jednak, że to tylko plotki - mówi Andrzej Lemek, wiceprezes i sekretarz generalny PZPS, także szef Małopolskiego ZPS. - Ale odbudowa wielkiej siatkówki w Krakowie jest dobrym pomysłem. To duże miasto, przed laty była tu mocna męska siatkówka w Nowej Hucie, a żeńska w Wiśle.

    Jaki byłby koszt wykupu miejsca w Orlen Lidze? W 2010 roku zdecydował się na to klub z Sopotu, który w I lidze nieoczekiwanie przegrał walkę o awans do elity, a miał możnego sponsora. "Zamienił" się miejscami z klubem z Piły, co - nieoficjalnie - miało kosztować od 600 tysięcy do nawet 3 mln zł. Trudno teraz odnieść się do tej kwoty, tym bardziej, że obecnie obowiązuje inny model biznesowy żeńskiej siatkówki. Nie ulega jednak wątpliwości, że tego typu inwestycja, jeśli miałaby przynieść efekty, musiałaby być skalkulowana na wiele lat.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo