Nie ma żadnych szans na to, by w tym roku ruszyła budowa Szpitala Południowego. Dlaczego? Bo miasto wciąż nie znalazło odpowiedniej działki, nie ma też projektu architektonicznego.
To jednak nie wszystko. Władze stolicy nie wiedzą też, ile łóżek ma być w nowym szpitalu. Dopiero za kilka tygodni dostaną w tej sprawie analizę demograficzno-epidemiologiczną, która odpowie na to pytanie. Radni zdecydowali, że 16 mln zł, które w tym roku miały zostać przeznaczone na budowę, trzeba przesunąć na inne cele.
Na własny szpital południowe dzielnice stolicy (Ursynów, Wilanów), w których mieszka ok.
500 tys. ludzi, czekają od kilku lat. Najbliższy ogólnospecjalistyczny mają bowiem dopiero na Mokotowie przy ul. Stępińskiej. W 2005 r. Rada Warszawy podjęła wreszcie uchwałę o jego budowie. W wieloletnim planie inwestycyjnym przeznaczono na ten cel 230 mln zł. Na tym jednak prace zakończono.
- Zgodnie z obietnicami wyborczymi Hanny Gronkiewicz--Waltz Szpital Południowy miał powstać do końca kadencji pani prezydent. Tymczasem zbliża się półmetek jej rządów, a lecznicy jak nie ma, tak nie ma - mówi radny Zbigniew Cierpisz (PiS). - Odpowiedzialny za inwestycję wiceprezydent Kochaniak po prostu sobie nie radzi - dodaje.
Jarosław Kochaniak odpiera zarzuty. Twierdzi, że do budowy szpitala potrzebna jest specjalna analiza, która określi wielkość placówki. Ma ona być gotowa w październiku.
Opozycja punktuje jednak, że te założenia były już wytyczone. - Przecież były już wyznaczone liczba łóżek i nazwy oddziałów. Zamiast posuwać się do przodu, my się znów cofamy - argumentuje Cierpisz. - Do tej pory mówiło się, ze szpital miał mieć 200 łóżek na oddziałach pediatrycznym, położniczym i ratunkowym. Miał mieć również lądowisko dla helikopterów.
- Nie możemy wybudować lecznicy w oparciu o stare założenia - odpiera ataki Kochaniak. - Co jeśli wybudujemy oddziały, na których nikt nie będzie się leczył - pyta i zapowiada, że do końca roku powstanie projekt szpitala. - Miejmy nadzieję, że to się nam uda. Zadanie jednak jest trudne - twierdzi.
Ma jednak do rozgryzienia jeszcze trudniejszy problem. Brak działki pod budowę. Rozważane są dwie lokalizacje przy ul.
Kajakowej oraz Roentgena. Ale pierwsza z działek jest zbyt mała, a wobec drugiej są roszczenia byłych właścicieli gruntów. Wcześniej rozważano też budowę przy zbiegu ulic Pileckiego i Płaskowickiej. Okazało się jednak, że przez tę działkę będzie przebiegała południowa obwodnica miasta.
- Wszystko z tym szpitalem robi się od drugiej strony - śmieje się Cierpisz. - Przecież każdy najpierw szuka działki, a potem projektuje dla niej dom. A my oczywiście robimy inaczej.
Wyścig o pacjenta z południa Warszawy wygrywają prywatne firmy. Wiosną 2009 r. pierwszych pacjentów zacznie przyjmować klinika Medicover. Ma współpracować z NFZ.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.