Menu Region

Tylko w "Polsce": Miłość w czasach esbecji

Tylko w "Polsce": Miłość w czasach esbecji

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rozmawia Magdalena Rigamonti

Prześlij Drukuj
Od piątku w kinach film "Rysa" Michała Rosy, dramat o esbeckich mrokach PRL-u. Z gwiazdą produkcji Jadwigą Jankowską-Cieślak rozmawia Magdalena Rigamonti.
To prawda, że Rosa napisał rolę Joanny z myślą o Pani?
Rzeczywiście, kilka tygodni po zakończeniu pracy nad filmem "Co słonko widziało" powiedział, że ma coś w zanadrzu, jakąś rolę dla mnie, i spytał, czy jestem nią zainteresowana. Oczywiście byłam. Potem zastanawiał się, kogo by tu obsadzić w roli mojego męża. Powiedziałam, że chciałabym zagrać z moim filmowym partnerem z "Co słonko...", Krzysiem Stroińskim.

To druga z rzędu rola u Rosy. Myśli Pani, że odnalazła w nim swojego reżysera?
Bycie czyjąś aktorką to jest złożony proces. Nieśmiało marzyłabym o tym, by być aktorką Michała Rosy. Jego sposób pracy, ogląd świata i wrażliwość bardzo mi odpowiadają. Mam wrażenie, że nadajemy na podobnych falach. Jednak znamy się zaledwie trzy lata i nie wiem, co z tej znajomości może jeszcze wyniknąć.

Wygląda na to, że sukces. W kuluarach festiwalu w Gdyni mówi się, że to Pani zgarnie nagrodę za najlepszą rolę kobiecą. Przywiązuje Pani wagę do trofeów?
Tak. Mimo że kiedyś mówiłam, że Złota Palma, którą dostałam w Cannes, jest tylko broszką. Nagrody są dla mnie potwierdzeniem, zaświadczeniem, że mogę dalej uprawiać ten zawód, że jeszcze do czegoś się nadaję. To też pewna barwa ochronna.

Złota Palma Pani nie ochroniła, bo przez 12 lat nie grała Pani w filmach...
Proszę pamiętać, że to był specyficzny okres. Złotą Palmę dostałam w 1982 roku, a więc podczas stanu wojennego. Poza tym myślę, że panuje zasada polegająca na swoistym karaniu osoby wysoko docenionej. Wiem, że ze świata przychodziły listy z propozycjami filmowymi dla mnie, ale trafiały do urzędników i były wyrzucane do kosza. Za Cannes zapłaciłam 12 latami nieobecności w filmie. Odbijałam to sobie w teatrze i, dzięki Bogu, było całkiem nieźle. Zresztą nadal jest.

Jak zaczęła Pani pracę nad "Rysą"?
Michał na początku wyłożył precyzyjnie swoje oczekiwania dotyczące mojej postaci. Słuchałam tego z zainteresowaniem i oczywiście miałam szereg wątpliwości. Tak naprawdę zajmowałam się tym, by być najbliżej wizji reżysera. Byłam wierna jego założeniom, choć moje wątpliwości się nie rozwiały.

1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się