Menu Region

Pedofile świetnie łowią w sieci

Pedofile świetnie łowią w sieci

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jakub Śpiewak z Fundacji

1Komentarz Prześlij Drukuj
W sieci pedofilów jest więcej, niż nam się wydaje. 20 proc. ataków ma miejsce właśnie w internecie. Wystarczy 10 minut na czacie, czyli w internetowym pokoju rozmów, żeby dziecko stało się celem całkowicie otwartych niedwuznacznych propozycji.
Najprościej samemu sprawdzić. Na moich oczach dziennikarka weszła na czat jako Kasia14 i po piętnastu minutach była już umówiona z pedofilem. W pierwszych słowach listu bez żadnych ceregieli ujawnił, kim jest, czego chce i co oferuje w zamian.

Internet dostarcza pedofilom wielu przypadkowych okazji i daje poczucie anonimowości. Wiele osób, które na czatach polują na dzieci, nigdy nie zdecydowałoby się na takie zachowania np. na placu zabaw. Tym bardziej że dzieci często zachowują się w sieci dość odważnie i nieprzemyślanie. Nasila się też zjawisko dziecięcej prostytucji.

Pedofile łowią tam, gdzie są dzieci, a więc w pokojach tematycznych typu "gimnazjum", "Harry Potter", "Witch" i wielu innych miejscach, których w sieci nie brakuje. Niektóre portale bardzo aktywnie starają się zapewniać bezpieczeństwo, ale można znaleźć też portale, gdzie dzieciaki zamieszczają takie zdjęcia, że rodzicom się robi słabo, kiedy je widzą.

Rodzice rzadko kiedy potrafią posługiwać się komputerem lepiej niż ich dzieci. Dlatego nawet najlepszy program blokujący pornograficzne treści czy śledzący poczynania w sieci nie wystarczy do zabezpieczenia dziecka.

Nawet trzymanie komputera pod kluczem nie zagwarantuje stuprocentowej ochrony, bo dziecko zawsze może pójść do kolegi albo koleżanki.

Ale by pomóc dziecku, rodzice wcale nie muszą być informatykami. Po pierwsze, mogą postawić komputer w przestrzeni wspólnej, np. w korytarzu albo salonie.

Po drugie, rzeczą naturalną jest, że rodzice chcą wiedzieć, gdzie ich dziecko chodzi się bawić. Trzeba rozmawiać, być ciekawym komputera i pozwolić się poprowadzić dzieciom po miejscach, które często odwiedzają w sieci.

Trzeba nauczyć nasze dzieci nieufności, posługiwania się nickiem (czyli pseudonimem), a nie nazwiskiem, niewysyłania zdjęć i umawiania spotkań tylko w miejscach publicznych.

Rzeczą najważniejszą jest jednak jak najszybsze uruchomienie programu edukacji medialnej w szkołach. Dzieci nie mogą uczyć się podstawowych umiejętności potrzebnych do życia we współczesnym świecie od dwóch organizacji pozarządowych.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Witch czy bitch?

+7 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

maska prostytutka w białym kołenirzyku (gość)  •

Znawca powiada: "Pedofile łowią tam, gdzie są dzieci, a więc w pokojach tematycznych typu "gimnazjum", "Harry Potter", "Witch" i wielu innych miejscach, których w sieci nie brakuje" A ja pytam Witch czy bitch? Kto ma w domu zdorwa sytuacje, zdrowe relacje z rodzicami, których może o wszystko zapytac ten nie wpada w sidła żadnych pedofilów. A kto nie ma, czyli wiekszosc polskich dzieci z katolickich domów ten masturbuje się duża tubą kleju ( w przypadku dziewczat) albo wali konia przy wyznaniach lolity z sieci ( w przypadku chłopców) Mi nie brakowało jakos doznań w realu, a kiedy wchodziłem w dorosłośc miałem juz niegorancizony dostep do sieci. Nigdy nie zamieniłbym kolezanki z roku z jedrnymi piersiami w pachnacym swetrze na jakas gowniare z Przasnysza na czacie Onetu.

odpowiedzi (0)

skomentuj