Menu Region

Anna Gwozdowska: Astronom nie ma wstydu

Anna Gwozdowska: Astronom nie ma wstydu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Dziennikarka działu opinie

5Komentarzy Prześlij Drukuj
Z dokumentów zebranych w IPN wynika, że w 1973 r. kontrwywiad PRL pozyskał znanego dziś astronoma prof. Aleksandra Wolszczana na tajnego współpracownika o pseudonimie Lange.
Na współpracę zgodził się przed wyjazdem na stypendium do Bonn. Notatki, które później sporządzał, dotyczyły zazwyczaj innych naukowców, jednak w 1976 r. doniósł też na swojego brata, który przebywał w Szwecji u narzeczonej.

To szokujące i równocześnie bardzo smutne informacje świadczące o tym, jak szatański był system, który narzucono nam po wojnie. Jednak o wiele bardziej bulwersująca jest próba usprawiedliwienia jego decyzji, czego podjęła się Anna Marszałek we wczorajszym "Dzienniku".

Jej zdaniem Wolszczan musiał po prostu wybrać między "prawdziwą nauką" za granicą, kosztem donoszenia, i wegetacją w Polsce. A jego odmowa oznaczałaby stratę dla polskiej nauki.

To zakłamana argumentacja. Usprawiedliwiając chęć zrobienia kariery kosztem robienia świństw, red. Marszałek obraziła tych wszystkich polskich naukowców, którzy nie zgadzali się na współpracę z SB i zdecydowali się w Polsce "wegetować".

Tym nieudacznikom udało się wykształcić grono znakomitych młodych ludzi, którzy dziś pracują na menedżerskich stanowiskach w międzynarodowych korporacjach. Nie rezygnowali także z pracy badawczej.

Czasem jeździli na zagraniczne konferencje, oczywiście pod warunkiem że organizatorzy opłacali im wpisowe. Rzeczywiście, zgoda na współpracę mogła im wtedy mocno ułatwić szare PRL-owskie życie i oszczędzić upokorzeń.

Jeszcze niedawno redaktorzy "Dziennika" apelowali o ułatwienie Januszowi Świtajowi zejścia z tego świata, dziś przekonują już tylko, że do celu można iść po "trupach". Jakiś postęp jednak jest.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

5

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Wolszczan kolaborował z moskiewskim aparatem terroru

+6 / -8

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

zgadza się? (gość)  •

Jeżeli komuna była zła to Wolszczan z komuną kolaborował. To jest mężczyzna?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Powinno się sprawdzić rzetelność jego wyniku

+9 / -7

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

k2 (gość)  •

Dla psychologa cenne jest to, że nawet uczony (? –inna sprawa, że mierny) nie chce lub wskutek indoktrynacji nie jest w stanie ponieść konsekwencji swoich działań. W lansowanych od r. 89 kategoriach ważne jest to, że on sam wybierał między karierą a moralnością, przy czym wyjazd nie musiał oznaczać współpracy, więc zaważyło rozpoznanie braku u siebie talentu do pracy naukowej i potrzeba wsparcia ze strony tajnych. Przyjmijmy, że jest jak chce Wolszczan – albo wyjazd z donosicielstwem albo tzw. klepanie biedy. Jeśli się dorobił dużo ponad średnią stopę życiową, to jednak wracając do tych, których sprzedawał, okazał swą stronę niemoralną. Donosicielstwo i nielojalność wobec państwa, kraju kolegów może też oznaczać nierzetelność w pracy naukowej, skłonność do ukrywania prawdy i do instrumentalnego traktowania nauki.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Wolszczan-Zero moralne.Donosiciel aparatu terroru

+7 / -7

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

astronom (gość)  •

Wolszczan nawet teorii nie stworzył. Typowy biurokrata.Cynik. Nastawiony na korzysci.Ma cechy kobiety. Mało męski.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Watykan

+7 / -7

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

wieści (gość)  •

Pani redaktor może by nam trochę popisała co tam słychać w Watykańskim IPN-ie. Co nic? A to coekawe. To Watykan nie powołał sobie IPN-u? Inkwizycja, morderstwa, inrtygi, zdrady, palenie ludzi żywcem, miliony wymordowanych ludzi, którzy nie chcieli sie tzw. "nawrócić", piękna przeszłość papieża w zbrodniczej organizacji hitlerowskiej. No cudo! I co nie ma IPN-u? To Wolszczan nawet się nie otarł o hitrerowskich zbrodniarzy, nie mówiąc o udziale w takiej organizacji. Ale narobił! Z kontrwywiadem rozmwiał. Polski czy Watykanu? No bo jak Polski to rozumiem, że źle.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Zostawcie astronoma

+7 / -7

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

maroo (gość)  •

Polskie piekiełko. Nie dziwię się już nikomu, kto opuszcza ten kraj na zawsze. Bo wygląda na to, że tu nie wybacza się słabości, bez względu na to jakiego była kalibru. Nieważne jak szkodliwy był czyn - ważne, że był!! A niech się jeszcze winowajca spróbuje nie pokajać!! Niech próbuje bagatelizować!! My mu pokażemy! Nie ma w naszej Ojczyźnie miejsca dla słabeuszy!! I niech sobie będą Wałęsami, Kopernikami, czy Bóg wie kim!! Podpisali?? Podpisali!! Więc teraz radośnie zmieszajmy ich z błotem!! Nikt nam tu nie będzie wymachiwał jakimiś odkrytymi układami planetarnymi, skoro ma teczkę w IPN!!
Próbuje sie nam wmówić, że ludzie żyjący w tamtym okresie dzielą się na 3 kategorie: komunistów, opozycjonistów i tych którzy nic nie znaczyli i nikomu niczym się nie narazili, przy okazji nie podpisując niczego, co mogłoby dzisiaj zostać wywleczone.
Nie usprawiedliwiam profesora Wolszczana, ale i nie śmiem go osądzać. Co więcej: wydaje mi się, że jego przykład jest kolejnym powodem do tego, żeby zakończyć tę chorą nagonkę i polowanie na agentów.
PRL pamiętam dosyć dobrze. W 1989 roku miałem 17 lat. Widziałem na własne oczy wiele niesprawiedliwości tego systemu, W domu mówiło się o tym, jak wiele zła niesie on ze sobą. Marzę o czasach, kiedy przestanę odczuwać powiewy tamtego systemu.
Czego i sobie i Wam, drodzy współrodacy - z całego serca...

odpowiedzi (0)

skomentuj