No więc skończyły się wybory, dla mnie jedna w nich rzecz była zawstydzająca, mianowicie u mnie na wsi pod Warszawą startowała z list PiS pani... Zarzeczna. Do tej partii nie mam nic (w przeciwieństwie do Ruchu Palikota, ten zmierzył jednak nasz ogólny poziom zidiocenia, bezcenne!), natomiast ta pani zgodziła się startować z 21. miejsca - czyli nie moja rodzina! Pełna kosmonautyka, jak zresztą wszystko, co Polskę czeka, mgławica, czarna dziura, to znamy i przećwiczymy od początku. Jerzy Urban, wojna o krzyż, wy się naprawdę prosicie o Breivika, o Gawriło Principa, o jakiegoś debila, który zapragnie was idiotyzmem przelicytować. OK, przesadzam, ale ostrzegam...
Notabene wyborców Palikota mam już nie tylko w domu (trzy koty, Łacia, Rysio i Starucha), nie tylko w sklepie (zakupy robi u nas ten pan i ta pani, czyli trans), ale też wśród znajomych. Kolega stworzył wielki portal społecznościowy, też za wojną z krzyżem głosuje. "Jesteś na poziomie mojej córki" - piszę mu, a on na to - "Traktuję to jako komplement!". Błyskotliwie, ale głupio, na tej nihilistycznej zasadzie moja niby najmądrzejsza córka jest za zniszczeniem Kościoła, ja jej zatem zaoferowałem również zniszczenie szkoły i wybicie nauczycieli, przecież nowocześniej będzie, a ona… żebym jej dał 100 zł na komitet rodzicielski i 40 zł na dzień nauczyciela.
A wczoraj z mojego telefonu (mam trzy, nie wszystkie niestety kontroluję, zwłaszcza po pijanemu) wydzwoniła z iPhone'a 400 stówki za ściąganie jakichś plików muzycznych (nieboszczyku Jobs, pamiętaj, zbrodnie przeciwko mnie są nieprzedawnione i zrewanżuję się już niebawem!). No więc takie jest nasze nowe pokolenie - wszystko wie, a tak naprawdę nie wie nawet, skąd się bierze w łazience papier toaletowy. Ale nic to nowego, o tempora, o mores, o czasy, o obyczaje! Ale ponieważ staram się być nieco rozsądniejszy od idiotów, wykonałem wczoraj skomplikowaną dosyć czynność. Mianowicie odwiedziłem notariusza i zapisałem swój mózg pewnej instytucji naukowej w celu badań. Jaki miałem w tym cel poza wydaniem kolejnych stu złotych?
Staram się być nieco rozsądniejszy od idiotów. Wykonałem wczoraj pewną rzecz. Zapisałem swój mózg pewnej instytucji naukowej Otóż pomyślałem, megalomańsko, że ludzkość zapragnie w jakimś najbliższym czasie nie tylko produkować coraz zdrowsze warzywa i bardziej zielone ogórki, nie tylko ochładzać klimat, ale też zastanowi się, jakich ludzi chcielibyśmy mieć wokół siebie. Czy brojlery, czy coś fajniejszego. I tak pomyślałem CZEMU MÓJ MÓZG JEST coś wart… Otóż najważniejsza w nim cecha to zgoda, to zdolność ustępowania i przegrywania, rozumienia, płakania i wybaczania - odwrotnie niż w ewolucji, tam tylko chamy zwyciężają… Mój mózg w życiu przeżył tak wiele tragedii, że sam się dziwię, czemu nadal wszystko olewa i się uśmiecha, i umrze naprawdę szczęśliwy - no, ale to na marginesie, czasem myślę, że za dużo tych wtrętów osobistych - ale z drugiej strony piszę z życia, z serca i rozumu, a mógłbym wam tu trzepnąć wykład o pogodzie na sobotę - ale czy za to płacicie dwa złote? To jest bochenek chleba, najtańszego.
Dobra, teraz coś z innej paczki. Premier Tusk zapowiedział, zresztą uczciwie, drugą fale kryzysu... - Ale przecież każdy, kto zna historię (historycy znają ją niestety najsłabiej), wie, że to będzie dla Polski fala kryzysu 202., albo 1202., my jesteśmy zahartowani, bo wybrani... Ale jak tak patrzę na przyszłość kraju, któremu nie może być ona obojętna, szukam perspektyw. Gaz łupkowy w papierowych planach, jak tarcza antyrakietowa albo ropa w Karlinie, albo wprost - lektury szkolne się kłaniają - mesjanizm. Otóż taką nadzieją, taką perspektywą nadziei rozwiewanych przed narodem niewątpliwie będzie sport, moja dziedzina poniekąd. A dokładnie Euro 2012. Że Polska je zrobi i zarobi. No więc trudno doprawdy o większe nieporozumienie.
Otóż na organizowaniu imprez sportowych dorobić się trudno, a kto ma wątpliwości wobec przyszłego miejsca w świecie Stadionu Narodowego - niech zerknie na Koloseum, pełna ruina, choć walczyli na nim najmężniejsi. Niech zerknie na ateńskie igrzyska - przecież upadły, razem z pomysłodawcami, choć to najwięksi byli i wojownicy, i filozofowie. Nowoczesne próby wskrzeszenia sportowego biznesu są mitem dla ubogich. Dość zauważyć, że Grecja nie tylko zorganizowała niedawno igrzyska olimpijskie (do czego nam daleko jak stąd do wieczności), nie tylko wystartowała w futbolowym Euro, ale nawet je wygrała!
I niejaki Angelos Charisteas przyćmił Ronaldo, naród oszalał, niemieckiego trenera mianował Cesarzem, po czym mija właśnie siedem lat od tych wiktorii, gdy bankrutuje.
Na igrzyskach i na mistrzach nie zarobił. Zresztą na własne życzenie - to on tych mistrzów wcześniej zepsuł, wymyślając dla czempionów laury. Umówmy się, starożytni już mistrzowie nie zwyciężali dla jednej gałązki, jak zmyślali najęci poeci, lecz dla srebra i złota, dla oliwy i niewolnic, jak dzisiaj! No i system i wtedy, no i dziś, okazuje się kompletnie niewypłacalny!
Do tego sport ma to do siebie, że zaczął kształtować postawy kompletnie w życiu nieprzydatne. Na przykład rzut dyskiem... Trzyma ktoś z was w domu dysk? Albo wie, jaką funkcję spełnia poza anatomiczną? Czy jest ważne, kto dalej machnie kamieniem, skoro już w tamtej epoce donośniejsze i groźniejsze były katapulty? Ale jakiś dziwny mit (Grecy to zresztą specjaliści od mitów), na tyle ładnie utrwalili to na amforach, że dziś polski dyskobol, kompletnie społeczności nieprzydatny (a jednak przez nas, podatników, utrzymywany), reklamuje kawę na stacjach benzynowych (zawsze za nią dziękuję, choć bezpłatna, zgadnijcie dlaczego...).
A pierwszy złoty medal olimpijski dla Polski, jeśli mnie pamięć nie myli, przed wojną zdobyła Halina Konopacka. Pomyślcie, jak my żeśmy wchłonęli i spolszczyli głupi mit. Dyskobolka, piękna kobieta, młoda, rekordzistka świata (serio to piszę!), tak zachwycająca, że wybrał ją na żonę przedwojenny minister spraw zagranicznych Rzeczypospolitej pan Matuszewski (wolałem Becka). Tylko na co komu dyskobolka, jej rekordy, w czymś tak kompletnie nieprzydatnym w życiu jak w rzucie dyskiem? To już ten futbol lepiej jest przez Anglików wymyślony. Tam wiadomo, chodzi mniej więcej o
główkowanie i kopanie, obie umiejętności w życiu absolutnie dziś niezbędne! Zwłaszcza kopanie! Ale... Piszę to w tym celu, byście nie robili sobie złudzeń, że sport to rzeczy mądre - raczej zabicie czasu dla pospólstwa (ludu, obywateli, młodzieży), ale niedające jakichś szczególnych profitów społeczeństwu i słusznie ujął to już w specjalnym edykcie z wieku XIII jeden z angielskich królów, że lepiej, by zamiast futbolem, grą niebezpieczną i brutalną, a do tego odwracającą uwagę od pracy, otóż lepiej, by młodzież zajęła się strzelaniem z łuków, te ćwiczenia mianowicie bardziej przydają się na wojnach...
Przyznajcie, żegluję po tym świecie sportu dość nonszalancko, ale zmierzam już do jednego, najważniejszego. Otóż kto pokłada w uprawianiu sportu, budowaniu stadionów i zwyciężaniu jedynych nadzieję, ten prędzej czy później zginie. Na pewno nie zarobi, chyba że budując Stadion Narodowy w Warszawie, ja go zwę Grobowcem Tuskochamona, liczy na to, że za tysiąc lat zwiedzą go turyści i zostawią parę groszy, jak dziś plebs u wzgórz Olimpu. Nawet postępy medycyny nie uzasadniają jednak takiego optymizmu, że nasze nakłady kiedykolwiek się zwrócą, i ja bym też na to nie liczył. Skoro ci wspaniali Grecy, mistrzowie Euro, pomysłodawcy igrzysk i ich sprawni organizatorzy, na naszych oczach bankrutują, aż miło?
Nie łudźmy się, że sport Polskę zbawi. Nikogo nie zbawił, nawet tego króla od strzałów z łuku Edwarda. Ale bywa, że sport jednak na coś się przydaje społeczeństwom i narodom. Mianowicie czyni agonię znacznie szczęśliwszą. No bo jak już umierać, no to przynajmniej po mistrzowsku!
PS Jestem teraz w ulubionej pozycji, czyli w opozycji. Jest nas zresztą większość - tych 50 proc. niegłosujących na przykład, co nie pobiegli z kartką do urny, żeby wujence załatwić etat recepcjonistki, tak to wygląda przyjaciele! Media fałszują rzeczywistość - na przykład moja "Polska" zakomunikowała społeczeństwu "nokautujące zwycięstwo PO" - no więc tak licząc głosy, ledwo wygrała z PiS 4:3, ja bym z tym triumfalizmem się wstrzymał. Zwłaszcza że właśnie Julia Tymoszenko dostała siedem lat… Nie wiem, nie znam, sam płacę za gaz tyle, że można zwariować, ale to kolejny sygnał - przywództwo staje się nie zaszczytem, lecz ryzykiem. Już opisałem - lud wybiera i lud rozlicza. Brutalnie.
Was również, niejeden myślał, że jest niezatapialny. Ja kiedyś również. Ale żeby było wesoło - są w życiu miłe chwile, kiedy serce mocniej zabije. Otóż mam przyjaciółkę na Słowacji (śliczna!), no i pogratulowałem jej, że nie chcą płacić greckich długów. Ale ona trochę rozmarzona pyta, jak mogłem ją pokochać od pierwszego wejrzenia… Ja na to, że miała taki piękny sweter, angielski… A ona: - Ten biały?
No i jak tu takiej istotki nie kochać, jak i moich kotów nie kochać. Są jak Grecy - poleżą, pojedzą, ogrzeją się, zabalują. Dokładnie też tak lubię, dlatego mój mózg chyba jest niegłupi. Warto zbadać. Pewnie się mylę, kiedyś już sądzono, że najwięcej warta jest sperma noblistów, i kupowano ją w bankach. Jeden błąd - cóż za idiotom przyznaje się dziś Noble! Mnie spłodzili krawiec i bezrobotna fryzjerka, nieciekawa całkiem konfidencja. Więc badania mózgu warto zacząć od początku.
No więc proponuję zacząć od mojego.
Wyrzućmy Sejm z podatkiem katastralnym, innymi podwyżkami publicznych danin itp za burtę. Złóż protest do Sądu Najwyższego w ramach AKCJI PROTEST WYBORCZY (wzór na http://serwis21.blogspot.com/). Im więcej protestów, tym trudniej Sądowi będzie odrzucić protest
Uś ! Pan to chyba antysemita. Czy Izrael jest świeckim państwem ? Nie - Izrael jest państwem z religią państwową wyznawaną przez mniej niż 3/4 obywateli (ponad 20% obywateli to Palestyńczycy). I co w tym złego ? W Izraelu Gwiazda Dawida i Menora (symbole religijne) są na oficjalnych państwowych dokumentach. I nikomu to nie przeszkadza. Nikt w Izraelu nie nawołuje do wyprowadzenia symboli religijnych z Knesetu. Nawet te 20-parę %% innowierców i kilka-kilkanascie procent ateistów. A w Polsce ateistów i innowierców jest cos ok. 5% ! Pomysł ze świeckością państwa był jednym z glupich pomysłów Rewolucji Francuskiej - podobnie jak pomysł masowego mordowania przeciwników politycznych oraz potencjalnych przeciwników politycznych (księża) i ludzi o niewłaściwym pochodzeniu społecznym (arystokracja, szlachta). W nie-świeckim państwie Izrael nie ma konfliktów na bazie religijnej (i to jest fakt, bowiem istniejace konflikty mają inne podłoże) ! Panu się nie podoba państwo wyznaniowe ? Dlaczego ? Uś ! - jaki antysemita !
jak to jest, że idioci krzyczą jak się krytykuje pisuarow, a sami wszystkich krytykują? Palikot zebrał ludzi, którzy mają dość hipokryzji i agresji. Każdy człowiek ma prawo wyboru i prawo do życia, a pajace pokroju zarzecznego niech siedzą dalej na wsi i zajmują się swoją sterta gnoju za stodołą, a nie czyjaś...
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.