Menu Region

Piotr Giza: W piekiełku Cracovii nigdy nie jest łatwo

Piotr Giza: W piekiełku Cracovii nigdy nie jest łatwo

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Przemysław Franczak

Prześlij Drukuj
Z Piotrem Gizą, pomocnikiem Legii i byłym piłkarzem Cracovii, rozmawia Przemysław Franczak.
Piątek wieczorem. 90. minuta meczu Cracovia - Legia. Przy stanie 0:0 sędzia dyktuje dla gości rzut karny. Podchodzi Pan do piłki?

Nie podchodzę, bo to nie moja rola. Nigdy się nie paliłem do wykonywania "jedenastek".

Zgrabnie Pan wybrnął. A chciałem tylko sprawdzić, co w Panu silniejsze: sentymenty czy może chłodny profesjonalizm.

Pewnie tkwię gdzieś pośrodku. Z Legią jadę do Krakowa po zwycięstwo, ale gdyby udało mi się przy Kałuży strzelić gola, to nie zwariuję po nim z radości.

Wiosną mówił Pan, że mecz z Pasami był bardzo silnym emocjonalnym przeżyciem i grając przeciwko byłym kolegom, czuł się Pan nieswojo. Teraz będzie podobnie?


Szczerze mówiąc, to czuję się teraz tak samo jak wtedy. Kurczę, proszę mi się nie dziwić, w końcu spędziłem w Cracovii pięć niesamowitych lat. Wiele temu klubowi zawdzięczam i chyba już zawsze serce będzie tutaj szybciej biło.

W piątek będzie bić na boisku czy na ławce?

Raczej to drugie. Spotkanie zapewne rozpoczniemy w takim składzie jak ostatnio. Przecież nie ma sensu go zmieniać, skoro chłopakom tak dobrze szło.

Niedawno stuknęła Panu rocznica gry w Legii. Media Pana nie rozpieszczały przez ten czas. Było mało pochwał, za to mnóstwo krytyki.

Często jednak obrywałem nie- sprawiedliwie. Fakt, byłem bardzo nieskuteczny, ale nie tylko gole określają wartość piłkarza. Nie będę przekonywał, że swoją grą rzucałem ludzi na kolana, bo tak nie było. Grałem jednak poprawnie, więc dziwił mnie rozmiar krytyki. Zresztą ona cały czas się za mną ciągnie.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się