Menu Region

Piwo wygrało z traktatem

Piwo wygrało z traktatem

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Łukasz Słapek

2Komentarze Prześlij Drukuj
Agresywną kampanię przeciwników traktatu widać było w Irlandii na każdym kroku.
Senny był Dublin i inne irlandzkie miasta. Nie czuło się wczoraj podniosłej atmosfery referendum, w którym trzy miliony Irlandczyków decydowało o losach pół miliarda obywateli Unii Europejskiej.

Do godz. 19. frekwencja była katastrofalnie niska - w niektórych okręgach nie przekroczyła 9 proc. Sprzyjało to przeciwnikom traktatu.

Na godzinę przed zakończeniem głosowania frekwencja wyniosła ok. 40 proc. - poinformowała ok. 22.00 państwowa telewizja RTE1.

Mieszkańcy Zielonej Wyspy pytani w pubach czy na ulicy o traktat lizboński mówili, że są przeciwko, choć dokumentu nie znają. - Irlandczycy boją się, że przez traktat reformujący UE przestaną być jednym z największych beneficjentów unijnej kasy - mówi Łukasz Rynkowski, dziennikarz "Polskiej Gazety", tygodnika ukazującego się w Irlandii. - Mają żal, że kosztem ich kraju zyskają takie państwa jak Polska.

Agresywną kampanię przeciwników traktatu widać było na każdym kroku. "Broń swoich dochodów, głosuj przeciwko Lizbonie" - wzywały żółte litery na setkach czarnych plakatów w centrum Dublina.

Inny, krwistoczerwony plakat straszył utratą dochodów. Wielkie litery "NO" zwracały uwagę przechodniów i przypominały, że przyjęcie traktatu to wyższe podatki i utrata neutralności kraju.

Premier Irlandii Brian Cowen po wyjściu z lokalu wyborczego nie chciał komentować sytuacji. Stwierdził tylko nieśmiało, że to ważne referendum wypadnie po myśli jego zwolenników. Inni politycy mówili wprost: "Poczekajmy z komentarzami do piątku, albo nie będzie ich wcale, bo idea głosowania zdechnie".

Sondaże wskazywały na wyrównaną walkę. Jakby mało było Europie tej nerwówki, Irlandczycy ze stoickim spokojem zarządzili: liczenie głosów zacznie się w piątek rano, wyniki będą znane późnym południem.

Zagraniczni dziennikarze relacjonujący głosowanie zachodzili w głowę: "Jak to się dzieje - pytali - że Irlandczycy, sprzeciwiając się traktatowi, zapominają, że to właśnie Unia z rolniczego kraju zamieniła ich w europejskiegotygrysa, zaopatrującego świat w viagrę, botoks i procesory Intela?". - O zjedzonym chlebie szybko się zapomina - komentuje opozycyjną wobec traktatu postawę Irlandczyków prof. Michael Marsh z uniwersytetu w Dublinie.

Bardziej dosadnie antyunijne zamieszanie na wyspie określa Fintan O'Toole, historyk pracujący dla "The Irish Times". Jego zdaniem sytuacja przypomina scenę z "Żywotu Briana" Monty Pythona.

Na pytanie antyrzymskiego ruchu oporu, co Żydzi zawdzięczają Rzymowi, członkowie Ludowego Frontu Judei mówią, że edukację, drogi, akwedukty, no i bezpieczeństwo. Jednak generalnie wszyscy na Rzym psioczą. Tak samo jest w przypadku stosunku Irlandczyków do Brukseli - tłumaczy postawę rodaków O'Toole.


Londyn liczył na irlandzkie "nie"

Klęska traktatu z Lizbony byłaby na rękę Brytyjczykom. Dlatego z wielkim skupieniem na Wyspach śledzono wczorajsze referendum w Irlandii.

Eurosceptycyzm w Wielkiej Brytanii jest coraz większy. Z sondaży opublikowanych w dzienniku "Telegraph" wynika, że ponad 64 proc. mieszkańców kraju chciałoby większej niezależności Londynu od unijnych władz w Brukseli.

Traktat lizboński jednak jeszcze bardziej wzmacnia rządy Brukseli. To dlatego, gdyby referendum odbyło się także w Wielkiej Brytanii, dokument ten przepadłby z kretesem. Możliwości głosowania nad traktatem domaga się ponad 90 proc. Brytyjczyków.

Niezadowolenia z dokumentu, który ma zreformować Unię, nie kryją także Francuzi. Wszędzie podnoszony jest ten sam argument - że traktat lizboński to nic innego jak nowa unijna konstytucja. Opiera się bowiem głównie na przepisach konstytucji Unii Europejskiej, która trzy lata temu została odrzucona głosami właśnie Francuzów i Holendrów. Nie wiadomo też, jaka jest przyszłość traktatu w Czechach. Dokument trafił przed tamtejszy Trybunał Konstytucyjny, któ-ry sprawdza zgodność każdego przepisu z ustawą zasadniczą kraju.

- Upadek traktatu w Irlandii jeszcze bardziej utrudni proces ratyfikacyjny w innych krajach. Chodzi głównie o Wielką Brytanię, Danię i Czechy - uważa Matt Qvortrup z Uniwersytetu im. Roberta Gordona.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Wygrała Irlandia i Europa

+10 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kenaj (gość)  •

Gdyby wszędzie były referedna, to Irlandia nie była by osamotniona. Niestety, [usunięte przez moderatora] w pozostałych krajach odmówiły obywatelom tego podstawowego prawa demokracji. Irlandii chwała, że się nie dała.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Brawo Irlandczycy!

+8 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Tadek (gość)  •

Brawo Irlandczycy! Niech żyje Irlandia!

odpowiedzi (0)

skomentuj