Menu Region

Krwawa jatka asa horroru

Krwawa jatka asa horroru

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Bożydar Brakoniecki

Prześlij Drukuj
W środę premiera "Ręki mistrza" Stephena Kinga. Król grozy Obwieścił światu swoją literacką pasję w wieku 11 lat w gazetce szkolnej "Bęben", wychodzącej w rodzinnym Durham w stanie Maine.
Dziecięca proza Stephena Kinga (czyli, po naszemu, Stefka Króla) wzbudziła w belfrach przerażenie - a to za sprawą hektolitrów krwi, które przelały się przez raptem dwustronicową nowelkę.

Szesnaście lat później, w 1974 r., przedstawił światu "Carrie", pierwszą długodystansową opowieść. Historię brzyduli, która dzięki telekinetycznym mocom wywiera krwawą pomstę na szkolnych kolegach za lata poniżeń, w jednej chwili uznano za objawienie na księgarskim rynku horroru (za drugie wydanie pisarz zgarnął rów-ne pół miliona dolarów, tyle, co Mario Puzo za "Ojca chrzestnego"). A gdy dwa lata temu odtajnił stan prywatnych finansów (300 mln dol.), okazało się, że dzięki straszeniu został najbogatszym twórcą w dziejach literatury grozy.

Ale zamiast pławić się w globalnej sławie i liczyć szeleszczące miliony, Król wciąż jest gotów do dalszego podboju świata. Nie zraziło go nawet finansowe fiasko "The Plant", pierwszej w dziejach powieści online. Radośnie zostawił internautom historię w połowie fabuły i z powodzeniem wrócił do klasycznej formy zarobkowania.

Jego "Ręka mistrza", wydana za oceanem wiosną, wciąż nie znika z list bestsellerów. I mimo szyderstw krytyków, że objętością przypomina Encyklopedię Britannica, a oparta jest wyłącznie na totalnie zgranych trikach, sprzedaje się co najmniej solidnie (blisko pół miliona sztuk stoi już na nocnych szafkach zaoceanicznych fanów mistrza).

Jutro dzieło trafi wreszcie do rąk polskich czytelników. I faktycznie, King ma nieprzeciętną parę w garści. Jego produkcja przypomina objętością tasiemce naszego Józefa Ignacego Kraszewskiego. Ale kiedy już rozpędzimy się w lekturze, to w okolicy setnej strony zaczniemy doceniać kunszt literata w snuciu złowieszczych intryg. Oto Edgar Freemantle, szef pospolitej firmy budowlanej, w wypadku traci rękę i doznaje ciężkiego urazu czaszki. Rekonwalescencja się ślimaczy, poszkodowany bohater spędza tygodnie na rozpamiętywaniu finansowego krachu firmy, aż wreszcie znajduje nową życiową drogę: malarstwo. Porzuca przeszłość i osiedla się na Duma Key, odludnej wysepce u wybrzeża Florydy.

Tutaj z orgiastyczną pasją oddaje się malowaniu. Przenosi na płótno chorobliwe wykwity swojego talentu tak skutecznie, że niebawem mroczne, pełne krwawych wizji obrazy zaczynają brać górę nad osłabionym umysłem upadłego przedsiębiorcy. Można sobie doskonale wyobrazić Kinga, jak z uciechy zacierał ręce i z rozkoszy tupał nogami, wymyślając kolejne katusze, którymi uwolnione z płócien potwory częstują Edgara.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się