Menu Region

Rząd Tuska jednak reformatorski?

Rząd Tuska jednak reformatorski?

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Janina Paradowska

1Komentarz Prześlij Drukuj
Rząd zapowiada ofensywę legislacyjną. Jesienią ma się znaleźć w Sejmie prawie setka projektów ustaw.
Wprawdzie Ludwik Dorn celnie zauważył, że przecież premier przez kilka miesięcy uprzedzał, abyśmy się nadmiaru ustaw nie spodziewali, bowiem i tak wszystko jest przeregulowane, ale niech rząd te projekty prześle. Może będzie nimi uchylał także przepisy bezsensowne. Najważniejsze w tym pakiecie będzie ograniczenie nadmiernie rozbudowanych przywilejów wcześniejszego przechodzenia na emeryturę.

Nie mam rządowi za złe, że grupa uprzywilejowana będzie liczyła nie 130, jak pierwotnie zakładano, ale na przykład 190 tys. Zejście z ponad miliona nawet do 200 tys. będzie sukcesem, jakiego nie zanotował dotychczas żaden rząd. Wypada więc trzymać kciuki nawet za te 190 tys. I za ustawy poprawiające sytuację w ochronie zdrowia, które w początkach października trafią do drugiego sejmowego czytania.

Co więcej, jest szansa na obronę przed prezydenckim wetem, bowiem okazało się, że SLD może Platformę tym razem poprzeć. Byłby to rzeczywiście przełom, ale zarazem nowa jakość w działaniu opozycji. Dotychczas bowiem słyszeliśmy ze wszystkich stron jedynie gromkie "nie", a także zalewała nas lawina pomysłów, przeważnie byłych ministrów zdrowia, którzy po odejściu ze stanowisk nagle odnaleźli kamień filozoficzny i już wiedzą, co należało robić.

Nie setka przyszłych ustaw może się jednak okazać przełomem, ale zapowiedź premiera, że jest szansa, abyśmy do strefy euro weszli w 2011 r. Ta zapowiedź ma kluczowe znaczenie. Oto bowiem po raz pierwszy jakiś rząd wskazał konkretną datę w miejsce dotychczasowego kręcenia, które stało się specjalnością kilku rządów. Jest data, a więc trzeba się przyłożyć, by się udało. Nawet gdyby to miał być początek 2012 r., też nie będzie źle.

Z rządzeniem bowiem jest ten kłopot, że jeżeli nie ma się wyznaczonych celów, wszystko grzęźnie, gdy pojawia się cel, jest szansa na mobilizację. Słabą stroną obecnego gabinetu był dotychczas właśnie brak wyraźnie zarysowanych strategicznych celów. Wejście do strefy euro wreszcie nim jest, podobnie jak uporządkowanie kwestii emerytur. Gdyby gabinetowi Tuska udało się załatwić tylko te dwie sprawy, może przejść do historii jako dobry rząd, chociaż oczywiście wcześniej może przegrać wybory.

Nową walutą nastraszyć łatwo, a odbieranie emerytalnych przywilejów już rozpala emocje i stwarza wyśmienite pole do politycznych gier. Takie są dzieje polskich reformatorów, że często przegrywają. Najważniejsze jednak to przestać się bać i patrzeć przynajmniej w co drugi sondaż opinii publicznej. Dzisiejsze, jak uczy doświadczenie, i tak nie mają większego znaczenia. Podejmowane decyzje znaczenie mają.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Takie bzdury....

+8 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

terapeuta  •

Po co pisać takie bzdury p. Janino...jest koniec pażdziernika...i będzie koniec tej zapowiadanej rewolucji legislacyjnej....ile było już tych zapowiedzi...

odpowiedzi (0)

skomentuj