Menu Region

Giełdowy skok na jubilera

Giełdowy skok na jubilera

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Łukasz Pałka, Joanna Pieńczykowska

Prześlij Drukuj
Już za trzy tygodnie może dojść do pierwszego w historii polskiej giełdy wrogiego przejęcia - firma odzieżowa Vistula&Wólczanka chce przejąć kontrolę nad poznańską grupą kapitałową W.Kruk - najstarszą rodzinną firmą jubilerską w Polsce, której początki sięgają 1840 r.
Wczoraj wezwała akcjonariuszy do sprzedaży 66 proc. akcji firmy, które znajdują się poza kontrolą rodziny założycieli. Termin minie 27 maja.

Ta wiadomość kompletnie zaskoczyła wczoraj Wojciecha Kruka, który kieruje rodzinnym biznesem od ponad 30 lat. - To próba wrogiego przejęcia. Nikt z nami na ten temat nawet nie próbował rozmawiać - powiedział "Polsce".

Rafał Bauer, prezes Vistuli&Wólczanki przyznaje, że nie poinformował konkurenta o planach, ale tłumaczy, że gdyby to zrobił, złamałby prawo.
Bo Wojciech Kruk i jego żona obecnie mają już tylko ok. 26 proc. akcji; po 10 proc. akcji dzierżą też fundusze inwestycyjne AIG oraz ING. Do tego po 5 proc. mają jeszcze Pekao, Millennium oraz Black Rock Group. - Wezwanie służy temu, by w tym samym czasie wszystkim złożyć ofertę. Gdybym z którymkolwiek podmiotów prowadził wcześniej rozmowy, złamałbym prawo - mówi prezes Rafał Bauer.

Ale jednocześnie ujawnia, że do tego kroku przygotowywał się od ponad 2 lat. Czekał tylko na dogodny moment. Taki właśnie nadszedł: teraz akcje firmy W.Kruk są tańsze o około 30 proc. niż pół roku temu.

To najnowsze posunięcie prezesa V&W doskonale pasuje do wizerunku, jaki sobie do tej pory zbudował: chociaż ma zaledwie 37 lat, uchodzi za twardego, bezwzględnego biznesmena, który z konsekwentnie realizuje swój cel - stworzenie największej polskiej grupy modowej, skupiającej mocne, luksusowe marki.

Takiej jak Louis Vuitton we Francji, która w 1987 r. zaczynała od sprzedaży torebek, a obecnie zarządza ponad 2 tysiącami luksusowych sklepów i skupia 60 prestiżowych marek, wśród których są m.in. Dior, Sephora, Don Perignion, Zenith. Dwa lata temu doprowadził do połączenia łódzkiej Wólczanki z krakowską Vistulą, w ubiegłym roku sfinalizował przejęcie Galerii Centrum.

Dziś jego grupa zarządza 71 salonami Vistuli, 68 salonami Wólczanki, należą do niej też cztery sklepy z odzieżą Lettfield, 2 salony marki Lantier oraz 16 salonów Galerii Centrum. Wszystkie adresują swoją ofertę do klientów z wypchanym portfelem: koszula w Wólczance kosztuje ok. 150 zł, w Vistuli - nawet dwa razy więcej. Dlatego grupa jako jedna z nielicznych firm odzieżowych w Polsce 90 proc. kolekcji produkuje w swoich krajowych fabrykach.

Przejęcie rodzinnej firmy W.Kruk doskonale wzmocniłoby imperium V&W. Oprócz sieci 46 salonów jubilerskich, jednej z największych w Polsce (więcej ma tylko Apart) poznańska firma posiada 28 salonów z luksusową modą damską Deni Cler. Obie to marki luksusowe - zaręczynowy pierścionek kosztuje ok. 5 tys. zł, płaszcz czy damski kostium - trudno kupić za mniej niż 2-3 tysiące złotych). Gdyby udało mu się doprowadzić do fuzji, powstałaby grupa, której roczne obroty sięgnęłyby 700 mln zł. Ale to ponad dwa razy mniej niż będzie miał lider rynku - firma LPP, która właśnie łączy się z Artmanem. - Planujemy kolejne przejęcia - zapowiada Bauer.

Do przejęcia kontroli nad W.Krukiem dojdzie, jeśli Vistuli uda się skupić 51 proc. akcji. Za jedną akcję Artmen chce zapłacić 23,70 zł, w piątek na zamknięciu notowań kurs akcji W.Kruk wynosił 22,46 zł, a wczoraj skoczył o prawie 5 proc. do 23,48 zł.. Według analityków taka cena jest zbyt niska, by skusić inwestorów do sprzedaży akcji. Ale znając upór prezesa V&W możemy być pewni, że dopnie swego.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się