Menu Region

Czas zrobić porządek

Czas zrobić porządek ze sportem

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Robert Małolepszy

Prześlij Drukuj
Z Mirosławem Drzewieckim, ministrem sportu, rozmawia Robert Małolepszy.
Jak Pan dziś, już na chłodno, ocenia start naszej reprezentacji na igrzyskach?

Przed olimpiadą nie kryłem obaw. Zdawaliśmy sobie sprawę, że czeka nas niezwykle trudne zadanie, że organizatorzy wysoko postawili poprzeczkę i o medale będzie ciężko. I było. Niemal wszystkie liczące się reprezentacje poza Chinami, Wielką Brytanią i, uwaga, Polską, osiągnęły w Pekinie gorsze rezultaty niż w Atenach.
Nasz wynik jest nawet trochę lepszy, bo zdobyliśmy więcej srebrnych medali niż przed czterema laty. W sumie udało się osiągnąć całkiem sporo, chociaż wolałbym, żeby powodów do radości było więcej.

Dobrze powiedziane. Udało się. Zgodzi się Pan minister, że polskim sportem rządzi przypadek, wręcz chaos. Jeśli z niego wyłoni się diament, to wszyscy się cieszą, ale planu, jak je wyławiać, wciąż nie mamy.

Pełna zgoda, dlatego od początku mówiłem, że zmiany w polskim sporcie są konieczne i zostaną przeprowadzone. Ministrem sportu zostałem nieco ponad pół roku przed igrzyskami i nie chciałem wprowadzać chaosu w cykl i system przygotowań. To byłoby nieodpowiedzialne. Zapowiadałem jednak, że po igrzyskach zmiany nastąpią i to będą zmiany u samych podstaw.

Sport jest ostatnią, obok PKP, ostoją komunizmu w Polsce, z tym zdaniem też się chyba Pan zgodzi?

Powtarzam to od początku urzędowania. Polska transformacja ominęła sport. Czas zrobić z tym porządek. Przygotowaliśmy założenia do nowej ustawy o sporcie, która przeszła już przez Radę Ministrów. Mam nadzieję, że do końca roku zostanie uchwalona. To będzie nowa konstytucja polskiego sportu.

Jakie będą jej założenia?


Moim celem jest doprowadzenie do tego, by sport był zarządzany w sposób profesjonalny i nowoczesny. Na pewno wprowadzimy zasadę kadencyjności prezesów w związkach. Oczywiście nie mogę ich do tego zmusić drogą administracyjną. Są niezależne, ale to ministerstwo daje im pieniądze na prowadzenie działalności. Jeśli jednak jakiś związek nie wpisze do statutu kadencyjności, to uznamy, że rezygnuje z dotacji.

Ważny przepis, ale czy kluczowy?


Ważny i kluczowy. Zajmowanie stanowiska prezesa przez kilka kadencji powoduje, że taki człowiek bardziej koncentruje się na gromadzeniu i utrzymywaniu przy sobie klubu wielbicieli, którzy są od niego zależni i w odpowiednim momencie podniosą rękę podczas głosowania. Tworzą się koterie, których jedynym celem jest utrzymanie władzy.

A jeśli wprowadzimy zasadę, że po dwóch kadencjach prezes musi odejść, to w tej drugiej nie będzie musiał kupować głosów. Będzie dążył do tego, by coś po sobie zostawić. Z kolei w środowisku zrobi się ruch, bo ludzie, którzy zechcą dojść do władzy, zaczną być aktywni, coś tworzyć, proponować zmiany. Kadencyjność wymusza naturalną selekcję i rotację, a to dla zdrowego funkcjonowania związku warunek kluczowy.

1 3 4 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się