Menu Region

Wstyd bez kompromitacji

Wstyd bez kompromitacji

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Hochstim

Prześlij Drukuj
Pożegnanie Raula Lozano nie było przyjemne. Musieli liczyć małe punkty, by jechać do Izmiru.
Aż dziesięć setów ze słabą Belgią musieli zagrać polscy siatkarze, by awansować do mistrzostw Europy. Biało-czerwoni na pożegnanie Raula Lozano w Kędzierzynie-Koźlu przegrali 2:3, ale po meczu mogli cieszyć się z awansu.

- Jestem zawiedziony, bo mieliśmy wielką szansę na wyeliminowanie Polaków - mówił Frank Depestele, jedyny znany zawodnik belgijskiej drużyny. Rozgrywający Panathinaikosu Ateny nie mylił się. Po wygraniu z Polakami pierwszego seta w drugim Belgowie przegrali bardzo pechowo.

- Od pięciu miesięcy gramy w siatkówkę, ja nie mam na czole napisane robocop, tylko jestem zwykłym człowiekiem - mówił Łukasz Kadziewicz. - Rzygam już tym, co robię, mam dość i chcę odpocząć. Ten sezon kadrowy był cholernie długi, przelecieliśmy sto razy świat.

W polskim zespole było bardzo wiele słabych punktów, a awans gracze Raula Lozano wywalczyli dzięki Sebastianowi Świderskiemu, który brylował w ataku, zdobywając 24 punkty. Głównie dzięki Świder-skiemu biało-czerwoni po dwóch setach remisowali, a nie przegrywali 0:2. Po przegranym tie-breaku wściekły poszedł do szatni, ignorując prośby dziennikarzy, by na chwilę się zatrzymał.

Choć od początku bardzo słabo grali Marcin Wika, Piotr Gruszka, Łukasz Żygadło i Kadziewicz, Lozano pierwszą zmianę zrobił tuż przed końcem pierwszej partii, wpuszczając pod siatkę... najniższego na boisku Pawła Woickiego. Doszło nawet do tego, że po trzecim secie, przegranym mimo prowadzenia 22:18, nawet fanatycznie uwielbiający zawsze polskich siatkarzy kibice zaczęli na nich gwizdać.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.