Menu Region

Nadciąga kres świata kapitalistów

Nadciąga kres świata kapitalistów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Anatole Kaletsky "The Times"

Prześlij Drukuj
Nacjonalizacja dwóch największych instytucji finansowych na świecie to początek końca globalnej gospodarki - pisze publicysta "The Times".
Co się stało z triumfem globalnego kapitalizmu? Jeszcze bardziej niż "koniec historii" hasło: "teraz wszyscy jesteśmy kapitalistami", obowiązywało na całym świecie od początku lat 90. W ciągu minionych kilku lat nawet ostatnie przyczółki reakcji - Libia, Kuba czy Korea Północna - zaczęły po cichu przyznawać, że wolne rynki, konkurencja i prywatna przedsiębiorczość to jedyny sposób organizacji życia gospodarczego, niezależnie od polityki, historii, religii czy kultury narodowej.
Ale kiedy zwycięstwo wydawało się całkowite, główny ołtarz w świątyni globalnego systemu kapitalistycznego nagle runął.

Nacjonalizacja Fannie Mae i Freddie Mac, dwóch największych instytucji finansowych, jakie znał świat, sygnalizowała zupełną porażkę największego, najbardziej dynamicznego, najbardziej innowacyjnego i najbardziej konkurencyjnego rynku w dziejach kapitalizmu - giełdy na Wall Street i rynku amerykańskich obligacji.

Ich niewydolność była tak oczywista, że najbardziej kapitalistyczna ekipa rządowa w najbardziej kapitalistycznym kraju świata postanowiła zastąpić prywatnych właścicieli najważniejszej instytucji finansowej mianowanymi przez państwo zarządcami.

Te przypadki niewydolności rynku - paradoksalnie związane z dogmatycznym przekonaniem polityków i finansistów, że "rynek zawsze ma rację" - to temat znany i przedyskutowany. Znacznie mniej się mówi o konsekwencjach tego uzasadnionego rozczarowania do sił rynkowych.

Jeszcze większe wrażenie niż wielkość tych dwóch amerykańskich banków hipotecznych (5500 mld dol.) robi polityczne znaczenie ich nacjonalizacji, która stanowi historyczny punkt zwrotny. W końcu było to największe wywłaszczenie poza światem komunistycznym, a przecież nie było absolutnie żadnych protestów, a nawet dyskusji o warunkach narzuconych przez amerykańskie ministerstwo skarbu.

Z tej strony Atlantyku, gdzie nacjonalizacje takich relatywnie nieistotnych branż jak przemysł stalowy, stoczniowy czy górnictwo wywoływały wieloletnie boje parlamentarne i spory prawne, wydaje się dziwne, że rząd amerykański mógł po prostu ogłosić się właścicielem tych gigantycznych firm, jednym ruchem anulując udziały warte ok. 20 mld dol. Ale jeszcze bardziej zaskakuje, że ani jeden przedstawiciel amerykańskich kręgów politycznych i biznesowych nie zaprotestował przeciwko temu antykapitalistycznemu zamachowi.

Brak poważnej dyskusji o tym, co spotkało Fannie i Freddie, w krótkim okresie może pomóc ustabilizować amerykańską gospodarkę i rynek mieszkaniowy, ponieważ amerykańscy właściciele domów wkrótce powinni mieć dostęp do potencjalnie nieograniczonego strumienia zabezpieczonych przez państwo kredytów hipotecznych. Ale wpływ tej nacjonalizacji na przyszłość światowego systemu finansowego będzie szerszy i głębszy.

Precedens z Fannie i Freddie implikuje, że każdy bank wymagający w przyszłości pomocy państwa - w Ameryce, a prawdopodobnie również w Wielkiej Brytanii i Europie - będzie się musiał zgodzić na podobne rozwiązanie. O konieczności karania udziałowców, aby zapobiec nierozważnym zachowaniom w przyszłości, jeszcze głośniej niż w USA mówi się w Wielkiej Brytanii, zwłaszcza w Bank of England.

Ale czy tego rodzaju kary wzmocnią kapitalizm rynkowy? Wręcz przeciwnie! Większość dużych banków wyemitowała ostatnio dodatkowe akcje, aby poprawić swoją sytuację finansową. Mimo to wiele z nich - między innymi Citibank, Merrill Lynch, Lehman Brothers, UBS, Halifax Bank of Scotland, Royal Bank of Scotland, Barclays, Deutsche Bank i Credit Agricole - w powszechnej opinii wciąż jest niedokapitalizowanych.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się