Menu Region

Wiktor Świetlik: Czy kiedyś zerwiemy z TKM-em?

Wiktor Świetlik: Czy kiedyś zerwiemy z TKM-em?

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

publicysta dziennika "Polska"

1Komentarz Prześlij Drukuj
Nepotyzm i KRUS - te dwa konflikty, które toczą się dziś w koalicji, często redukuje się tylko do bieżącej polityki. Do dyskusji między Eugeniuszem Kłopotkiem a Julią Piterą i do walki partii opierającej się na elektoracie wiejskim z tą, która swoją bazę ma w miastach.
A chodzi przecież o dużo więcej. Chodzi o coś ważniejszego od ordynacji i ważnego nie mniej niż autostrady. Chodzi o jakość rządów i sposób myślenia o państwie. O to, czy w Polsce już zawsze niektórzy obywatele będą w jakiś tam sposób lepiej traktowani od pozostałych. Społeczeństwo podzielono na równych i równiejszych. W KRUS równiejsi to rolnicy, a równi - cała reszta

PSL broni dziś jak lwica lwiąt skrajnie niesprawiedliwego systemu ubezpieczeń rolniczych i zatrudniania swoich w sferze publicznej. Te dwie sprawy są do siebie podobne. I tu, i tu istniejąca sytuacja jest szkodliwa i niesprawiedliwa. Różnica jest tylko taka, że wpychanie brata albo kumpla poza konkursem na stanowisko to łamanie prawa, a KRUS działa legalnie.

Legalnie podzielono społeczeństwo na równych i równiejszych. Tak samo było w przypadku przyznawania pomostówek, dostępu do korporacji prawnych czy po 15 latach praw emerytalnych dla mundurowych. Tak jest niestety też w przypadku systemu emerytalnego, który rozpieszcza byłych funkcjonariuszy SB kosztem wielu z ich ofiar.

W przypadku KRUS równiejsi to rolnicy (tudzież osoby, które przed urzędem skutecznie rolników udają), a równi to reszta. Pierwsi płacą śmieszne składki ubezpieczeniowe, a łożą na nich pozostali. Uzasadnienia tego są tak niewiarygodne, że nie warto ich przytaczać.

Warto przytoczyć za to zapis z preambuły do konstytucji, o tym że wszyscy mamy takie same prawa i powinności wobec RP. Szkoda, że rządy, które troskliwie dbają o realizację takiego szczegółu wynikającego z ustawy zasadniczej jak utrzymywanie fikcyjnego urzędu Rzecznika Praw Dziecka, nie dbają o tak podstawową sprawę jak równość obywateli wobec prawa.

Czy więc z zasadą "Teraz k… my" (i nasz elektorat), żelazną regułą polskiej polityki, można zerwać? Kolejne rządy dowodziły, że nie jest to łatwe. Dotyczy to w jakimś stopniu także rządu obecnego oraz wcześniejszego, którym wszak kierował Jarosław Kaczyński, sam autor określenia TKM. Sądzę jednak, że nie wolno nam stracić wiary w to, że kiedyś się uda.

Jeśli byśmy ją stracili, to oznaczałoby, że już zawsze będziemy skazani tylko na ekipy, których celem będzie obsadzenie możliwej ilości stołków. Ewentualnie zadowolenie własnego elektoratu kosztem reszty. Po co w takiej sytuacji zdzierać gardła w pustych sporach ideowych? Po co głosować? Po co nam rząd, państwo i partie polityczne? Wystarczą związki zawodowe. Niech każdy rwie swoje.


Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Redaktorek niedoinformowany?

+20 / -14

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kaszebe (gość)  •

Określenie TKM w najlepsze funkcjonowało już za rządów Buzka,kiedy to Kaczyński Jarosław niewiele znaczył w polityce i wcale nie był autorem tego określenia.
Jakież to "puste spory ideowe" występują w naszej polityce?Nie ma idei,jest targowisko prożności.

odpowiedzi (0)

skomentuj