Menu Region

Odzyskać apetyt na Polskę

Odzyskać apetyt na Polskę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Julia Lachowicz

Prześlij Drukuj
Emigranci wracają. Tęsknili do wspaniałej Polski mlekiem i miodem płynącej, a zastali szarą rzeczywistość. Pojawiają się nerwice i depresje. Dlaczego powroty są takie trudne, Julia Lachowicz pyta psychoterapeutkę Hannę Palich
Jadąc w odwiedziny do koleżanki, która pracuje w Anglii, wiozłam jej biały ser i krakowską. Choć w londyńskich sklepach można bez problemu dostać polskie produkty, w zbliżonej cenie, ona upierała się, że kiełbasa prosto z Polski jest lepsza niż ta kupiona w Londynie. To, że polski ser na obczyźnie smakuje lepiej, jest oczywiste. To dlaczego przestaje smakować po powrocie do Polski?

Jednym z głównych powodów tej "utraty apetytu" jest wysiłek związany z kolejną zmianą środowiska, jaki ponoszą osoby powracające z emigracji. Pełne oczekiwań i nadziei. A tu nic nie jest takie samo. Rodzina nauczyła się sama sobie radzić, oddaliła się i nie potrzebuje bliskiego kontaktu. Po imprezie powitalnej wszyscy wracają do codzienności, w której często nie ma już miejsca dla powracającej osoby. A ceny w Polsce są często wyższe niż na Zachodzie. Nie jest tak, jak kiedyś, gdy osoby wyjeżdżające na saksy zarabiały tyle, że były ustawione na całe życie.


Zarobione pieniądze szybko topnieją, co jest frustrujące.
Właśnie trudna sytuacja ekonomiczna często leży u podstaw depresji czy nerwic. W najgorszej sytuacji są ci, którzy za granicą pracowali poniżej kwalifikacji. Mają lukę w CV, nikt nie docenia ich za to, że po 12 godzin dziennie harowali na zmywaku. Co prawda mówią płynnie po angielsku, ale to już nie wystarcza, by zdobyć w kraju wymarzoną pracę. Często problemy z adaptacją mają absolwenci popularnych kierunków studiów, jak zarządzanie czy pedagogika, którzy wyjechali z nadzieją, że tam przeczekają ścisk na rynku. W Polsce jednak ciągle jest silna konkurencja. I tak
powracający do kraju zarabiają mniej niż na przykład w Londynie i żyją tu na gorszym
poziomie.

Ale tam często "robili na zmywaku", a tutaj znajdują czystą pracę, np. w biurze.

Tyle że za granicą obracali się wśród ludzi w tej samej sytuacji życiowej, którzy się nawzajem rozumieli. W kraju ich praca tam "na zmywaku" czasem traktowana jest przez otoczenie w kategorii porażki. Niskopłatna praca w biurze nie jest natomiast sukcesem.

To po co wracają?
Tęsknota i wynikająca z niej idealizacja wszystkiego co polskie. Poza tym wyczerpanie fizyczne i psychiczne. Trzeba także pamiętać, że w Polsce nadal jest bardzo silne poczucie wspólnoty rodzinnej. Do tego dochodzi czasem poczucie winy za niewłaściwe wybory.

Winy? Przecież zapracowują się na obczyźnie dla rodziny.

Proszę sobie wyobrazić mężczyznę, który zostawił żonę, dziecko. Miał zarobić na dom
i wrócić. Jednak w Irlandii, Anglii czy Holandii kryje się wiele pokus. Podoba się mu obcy kraj i swoboda. Poznaje nowych ludzi, może spotyka się z kimś atrakcyjnym. W konsekwencji ciągle przedłuża pobyt. Brak kontaktu sprzyja tajemnicom. Z drugiej strony wie, że w Polsce czeka na niego rodzina...

No i taki mężczyzna wraca...
...i zaczynają się dylematy, czy dobrze zrobił. Ostatnio zgłosiła się do mnie para. On też przeciągał pobyt, a jak wrócił, zaczęły się problemy małżeńskie. Podczas terapii uświadomili sobie, że już nie będą szczęśliwi razem, za wiele ich dzieli. Rozwiedli się, a mężczyzna ten wrócił na emigrację. Zrozumiał, że tam lepiej sobie radzi.

Spakowanie walizki jest najlepszym wyjściem?
Nie zawsze. Ostatnio trafiła do mnie klientka, która razem z mężem wyjechała zarabiać za granicę. Planowali jak najwięcej zarobić, a potem wrócić do Polski i postarać się o dziecko. Chcieli coraz więcej - uzależnili się od zamożności. I okazało się, że nie mogą liczyć w kraju na takie pieniądze jak tam. Dlatego on znów wyjechał, a ona została. Jednak nie jest szczęśliwa: czuje się samotna, decyzja o dziecku znów się odsunęła w nieokreśloną przyszłość, nie wie, co będzie dalej.

Powinna się zdecydować, co jest dla niej ważniejsze: rodzina, dziecko czy pieniądze.
Czasem może okazać się, że decyzja o powrocie jest chybiona. Zwłaszcza w przypadku tych, którzy wyjechali, aby uciec od problemów, i liczą na to, że rozwiążą się same przez okres nieobecności w kraju. A zdarza się to rzadko. Prowadziłam terapię pewnej pielęgniarki, której nie układało się z mężem. Wyjechała więc do pracy na Zachód. I przepaść pomiędzy małżonkami tylko się powiększyła, a ich problemy wyolbrzymiły. Powrót nic nie zmienił. Podjęli decyzję rozwodową.

Zdarza się jednak, że nawet, wydawałoby się, dobre związki nie mogą się pozbierać po długotrwałym rozstaniu.
Życie w izolacji sprawia, że ludzie stają się sobie obcy. Bycie w związku to ciężka codzienna praca, trudno nadrobić stracony czas po powrocie. Wtedy rodzą się frustracje spowodowane poczuciem niezrozumienia przez bliskich.


Co więc zrobić, by uniknąć szoku popowrotowego?

Ważne jest częste odwiedzanie kraju i bliskich. Bez względu na koszty z tym związane. Częste przyjazdy pozwalają także o wiele lepiej zrozumieć panującą tu sytuację i świadomie podjąć decyzję o powrocie. Ważne jest także, aby przygotować otoczenie do swojego powrotu. Często zaburzenia depresyjno-nerwicowe u osób powracających spowodowane są lękiem przed oceną najbliższych i przed porażką, np. w znalezieniu pracy.

A co z tymi, którym nie udało się za granicą?
Ta grupa emigrantów niestety na razie nie trafia na terapię. Często po prostu ich na to nie stać. Mogę domyślać się jedynie, że większość z nich potrzebuje pomocy psychologicznej. Poczucie wstydu i porażki sprawia, że ich readaptacja jest jeszcze trudniejsza. Zazwyczaj mie mają również możliwości powrotu.

Gdzie mają więc szukać pomocy?
Mam nadzieję, że będą ją mogli znaleźć w tworzących się w Polsce grupach wsparcia dla powracających. Ponowna adaptacja emigrantów to dość nowe zjawisko społeczne. Zbadanie go to ogromnie ważne wyzwanie dla psychologów i socjologów.

Sławomir Mrożek po powrocie do Polski napisał "Emigrant (...) nie jest w stanie odczuwać aż tak boleśnie wszystkiego, co jest złe w kraju jego zamieszkania, w ludziach, w nim samym, jak to odczuwa człowiek, który żyje w swojej ojczyźnie". Tam żyje się głównie pracą, tu dochodzą rodzina, polityka, sprawy społeczne...
Poczucie tymczasowości, przed którym emigranci uciekają, chcą zamienić w Polsce na stabilizację. Jednak taka readaptacja wymaga ogromnego wysiłku, ale warto jest podjąć to ryzyko, nawet gdy początki wydają się bardzo trudne.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się