Menu Region

Zdrowy sekularyzm

Zdrowy sekularyzm

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

John Allen

Prześlij Drukuj
Francja musi na nowo przemyśleć, jedną ze świętych zasad republiki - "laicité". Zasada ścisłego rozdziału religii od państwa wieki temu uratowała Francję. Dziś może ją pogrążyć - pisze biograf Benedykta XVI i watykanista John Allen
W maju 1998 roku ambasador Francji przy Stolicy Apostolskiej, wtedy był nim Jean-Louis Tucet, podarował wtedy jeszcze kardynałowi Ratzingerowi insygnia Przywódcy Bractwa Legionu Honoru. W czasie swojego krótkiego przemówienia Ratzinger wyraził swoją miłość do Francji, francuskiej kultury i Kościoła. Przyszły papież przyznał wtedy, że od młodości "podziwiał gorąco słodką Francję". Wśród katolickich francuskich pisarzy, których czytał wymienił Claudela, Bernanosa, Mauriaca.


Powiedział też o autorach świeckich takich jak Anouilh i Sartre. Następnie przypomniał wielkich
teologów: Congara, Danielou i ojca De Lubaca. Na koniec swojego przemówienia powiedział: "Gratuluję Francji wspaniałych osobowości i dziękuje jej za dar humanistycznej kultury". Potem dodał: "Niech żyje przyjaźń między Francją i Niemcami! Niech żyje Francja!"

Oprócz podziwu Benedykt XVI ma także co do Francji obawy. Niepokoi go, że zasada bardzo silnego podziału między państwem a Kościołem, określanego we Francji mianem "laicité", a poza nią jako "sekularyzm", stanie się prawem w całej Unii Europejskiej. Do niedawna elity polityczne zgadzały się co do tego, że religia powinna trzymać się z dala od życia publicznego. Nie należy dyskutować o kwestiach religijnych wśród polityków, na uniwersytetach ani w mediach.

Dla Francuzów wszelkie przejawy religijne w życiu publicznym kojarzą się z powrotem do teokracji - państwa wyznaniowego. Dla intelektualistów odrodzenie publicznej debaty na tematy religijne kojarzy się z jednoczesnym powrotem nietolerancji religijnej. Według nich tym, co pozwoliło wyswobodzić się państwu z okresu waśni religijnych, było właśnie potraktowanie religii jako fenomenu wyłącznie prywatnego. Praktycznie oznacza to, że każdy może wierzyć w co chce, ale nie wolno mu wszczynać na ten temat debaty publicznej.

Dlatego też Paryż nie zgodził się na to, by francuskie muzułmanki nosiły w szkołach publicznych charakterystyczne dla religii islamskiej chusty. A ponieważ prywatyzacja religii jest koniecznym elementem kultury francuskiej, na ten temat, ani żaden inny, nie toczyła się intelektualna debata. Bowiem już nawet rozmowa traktowana jest nad Sekwaną jako pogwałcenie zasad "laicité".
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się