Menu Region

Żałują za eko-grzechy

Żałują za eko-grzechy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Roger Boys "The Times"

Prześlij Drukuj
Chociaż w Księdze Rodzaju Bóg powiedział "Niechaj się stanie światłość!", to dziś niemiecka Kościelna Komisja ds. Zarządzania Środowiskiem zaleca duchownym, by wyłączali zbędne lampy.
Modląc się w chłodzie i półmroku, Niemcy - ekologiczni prymusi Europy - próbują odkupić grzechy ludzkości przeciw środowisku.

Według danych urządzenia w kościelnych budynkach przyczyniają się co roku do emisji aż 18 mln ton dwutlenku węgla. To 3 proc. emisji tego gazu w Niemczech. - I tyle samo, co emituje cała Słowenia - mówi Jobst Kraus z Akademii Ewangelickiej Bad Boll.

Nic dziwnego, że proboszczowie są zachęcani do oszczędzania energii.
Kościoły, które przyczynią się do ograniczenia emisji CO2, mogą wywiesić specjalny emblemat - zielonego kogucika. Duchowni liczą, że przyciągną tak wiernych, coraz wrażliwszych na problemy ochrony środowiska.

Datki na tacę zamiast na remonty dachów idą teraz na zakup baterii słonecznych. Przy włącznikach światła pojawiają się napisy, że ocalenie planety to obowiązek chrześcijanina. W ławach leżą stare śpiewniki, bo druk nowych zaszkodziłby środowisku. Chórzystom zaleca się, by swe białe krezy nosili przez dwie, trzy niedziele, oszczędzając na praniu. - Niektórzy wierni podczas mszy mają na nogach ocieplacze, a większość siedzi w płaszczach - mówi pewien katolicki ksiądz z Kolonii.

Wiernych rozgrzeje mszalne wino. - Zimą temperatura 18 stopni Celsjusza jest za wysoka. Zmniejsza wilgotność powietrza, co może szkodzić organom czy rzeźbionym ołtarzom - przekonuje Christian Dam, jeden z kościelnych doradców ds. energii.

1 »
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się