Menu Region

Leo Beenhakker powoli traci autorytet u naszych piłkarzy

Leo Beenhakker powoli traci autorytet u naszych piłkarzy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk, Serravalle, San Marino

Prześlij Drukuj
Polscy piłkarze i trener Leo Beenhakker po środowym meczu z San Marino (2:0) chodzili z podniesionymi głowami.
- Zobaczycie, jak wygramy, sytuacja wokół reprezentacji wróci do normy - mówił selekcjoner przed rozpoczęciem spotkania w Serravalle. Po meczu był dumny jak paw. Szczycił się, że po dwóch spotkaniach eliminacji mistrzostw świata mamy cztery punkty i jesteśmy liderami grupy. I nie mógł zrozumieć, jak niektóre media mają czelność w tej sytuacji krytykować jego reprezentację.

Zwłaszcza że punkty zgubili też Czesi, a ze słabeuszami nie potrafiły poradzić sobie niektóre czołowe drużyny Europy.Problem w tym, że paradoksalnie sytuacja naszej kadry wygląda dużo gorzej niż dwa lata temu, gdy rozpoczynaliśmy walkę o finały Euro 2008. Wówczas po dwóch spotkaniach mieliśmy zaledwie jeden punkt i mimo to udało się awansować do mistrzostw z pierwszego miejsca w grupie.
- Teraz sytuacja jest więc komfortowa - przekonywali kolejno polscy piłkarze, którzy wychodzili z szatni w San Marino, starając się robić dobrą minę do… nawet nie złej, ale fatalnej gry.

W środę mieliśmy problem, by wymienić cztery podania w ataku. W sobotę, przeciwko Słowenii - również. Na naszą potyczkę z amatorami z San Marino, którzy grę w piłkę traktują jako hobby, patrzeć było bardzo przykro. I słuchać po meczu trenera gospodarzy, który stwierdził, że jego drużyna była o krok od remisu, czyli największego sukcesu w historii miejscowej piłki.

1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się