Menu Region

To nie jest wyłącznie gładka dyplomatyczna wizyta

To nie jest wyłącznie gładka dyplomatyczna wizyta

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jerzy Marek Nowakowski, publicysta, wykładowca w Polish Open University

Prześlij Drukuj
Ławrow przyjeżdża w przeddzień polskiej premiery głośnego filmu "1612", mówiącego o wygnaniu Polaków z Kremla. I poza możliwością zintensyfikowania współpracy kulturalnej niewiele może Polsce zaproponować.
Przyjeżdża do Polski jak za linię frontu, zapowiadają moskiewskie "Wriemia Nowostiej". Ale dla ministra Siergieja Ławrowa surwiwal to nie pierwszyzna. Ten elegancki dyplomata uwielbia rafting na górskich rzekach i papierosy. Tu może nastąpić zgrzyt polsko-rosyjski, gdyż Radek Sikorski walczy z paleniem.

Mówiąc serio, rozmowy - jeśli mają być czymś więcej niż gładkim, dyplomatycznym odfajkowaniem wizyty - muszą być twarde. Takie założenia zarysowali sami Rosjanie. Rzecznik MSZ Federacji Rosyjskiej zapowiedział, iż jego szef zamierza rozmawiać o tarczy antyrakietowej (której Rosjanie nie akceptują) oraz o sytuacji w Gruzji. Jednocześnie podkreślił, że nie ma sensu na poziomie politycznym toczyć debaty o różnicach w interpretacji historii.


To są ramy zakreślone przez stronę rosyjską. Do tego warto jeszcze dodać ważną deklarację Ławrowa złożoną w wywiadzie udzielonym Marii Przełomiec: "Rosja nie planuje żadnego zakręcania gazowych i naftowych kurków".

Ze strony polskiej uzyskanie tej ostatniej gwarancji w wymiarze krótkoterminowym jest najważniejsze. Bo wprawdzie byśmy bez rosyjskiej ropy i gazu przeżyli, ale projekt budżetu można by w takiej sytuacji włożyć do ko-sza. W perspektywie dłuższej wydaje się konieczne zbadanie, w jakich polach jest możliwy dialog z Rosją. I to jest zadanie Radka Sikorskiego.

Pytanie tylko, co znajduje się w negocjacyjnej teczce Siergieja Ławrowa. Przyjeżdża w przeddzień polskiej premiery głośnego filmu "1612", mówiącego o wygnaniu Polaków z Kremla. I poza możliwością zintensyfikowania współpracy kulturalnej niewiele może Polsce zaproponować. W gruncie rzeczy spośród tak zwanych spraw trudnych od lat leżących na stole polsko-rosyjskich negocjacji do załatwienia jest tylko jedna - możliwość swobodnej żeglugi przez Cieśninę Pilawską.

Tylko czy poza regionalnym interesem Elbląga Cieśnina Pilawska jest nam do czegoś potrzebna? Wygląda na to, że Rosjanie - skądinąd logicznie - poproszą nas o współpracę w pogłębianiu toru wodnego przez Zalew Kuroński i cieśninę. W ten sposób będziemy wspierali konkurencję dla portu w Gdańsku i Gdyni. Czy ma to sens? Wątpię.

Pozostałe kwestie z teczki ministra Ławrowa: Gruzja, Ukraina, tarcza antyrakietowa, Gazociąg Bałtycki, dzielą obie strony w sposób dość zasadniczy. Oczywiście pozostaje jeszcze Unia Europejska. Rosji zależy na jak najlepszych relacjach z UE, a Polskę postrzegają jako jastrzębia unijnego lansującego możliwie najtwardsze stanowisko wobec Moskwy.

Wydaje się, że w tej materii minister Sikorski powinien z miną rewolwerowca ze starego westernu stwierdzić spokojnie: "to nic osobistego, tylko interesy". I powtórzyć za premierem, że Polska nie zamierza być liderem antyrosyjskiego frontu. Ale liczymy, że partnerzy dadzą nam szansę, abyśmy do tej roli nie byli spychani.

Siergiej Ławrow nie spotka się z prezydentem Kaczyńskim. I dobrze, bo w rosyjskich mediach powstał dwoisty obraz Polski. Zły Kaczyński i dobry tandem Tusk - Sikorski. Dobrze, gdyby okazało się, że Polska nauczyła się nareszcie grać w grę w dobrego i złego glinę. Obawiam się jednak, że zachowania najważniejszych przedstawicieli państwa nie są dogadane na zapleczu, ale ilustrują rzeczywiste różnice. Wszelako to i tak dobrze, że nie mówi się w Moskwie o antyrosyjskiej fobii Polaków, tylko przedstawiani są Polacy, którzy takiej fobii nie mają.

Bo też jedynym realnym skutkiem wizyty Ławrowa może być kolejne lekkie, bardzo lekkie ocieplenie atmosfery dialogu. I doprowadzenie do tego, że nadal będziemy rozmawiali bezpośrednio, a nie za pomocą wrogich komunikatów dla prasy. Jeśli chcemy mieć realny wpływ na politykę wschodnią Europy (a sami jesteśmy za słabi, żeby jakąkolwiek skuteczną politykę na Wschodzie prowadzić), to musimy dbać o to, by Polska nie była uważana za "genetycznie antyrosyjską". Tylko tyle, i aż tyle.

No i oczywiście musimy powtarzać - że niczego bardziej nie pragniemy niż Rosji demokratycznej, proeuropejskiej i otwartej na współpracę. A kolekcjonującemu dowcipy ministrowi Ławrowowi, który powtarza frazę o okrążaniu Rosji (zajmującej ponad 1/7 terytorium ziemi) przez Za-chód można opowiedzieć stary dowcip o pijaku, który trzymając się latarni, krzyczał: Jezus, Maria, zamurowali!

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się