Menu Region

Ludzie, których osierociły zamachy z 11 września 2001 r.

Ludzie, których osierociły zamachy z 11 września 2001 r.

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Catherine Bruton "The Times"

1Komentarz Prześlij Drukuj
Siedem lat temu dwa samoloty z terrorystami z Al-Kaidy na pokładzie wbiły się w wieże World Trade Center.
Rodziny ofiar do dziś nie zaleczyły psychicznych ran. Prawie 3 tys. dzieci w wieku poniżej 18 lat straciło któregoś z rodziców podczas zamachów terrorystycznych 11 września 2001 r. Przeciętny wiek tzw. dzieci 9/11 wynosił wtedy dziewięć lat, niektóre były niemowlętami, a inne nie wyszły jeszcze z łona matki.

Po 11 września nienawidziłem wszystkich wokół siebie. Byłem wściekły na cały świat - mówi Erik Abrahamson, którego ojciec, William, 11 września 2001 r.
pracował w World Trade Center w chwili zamachów. Erik, który miał wtedy 11 lat, w październiku pójdzie na studia. Wygląda jak przeciętny amerykański nastolatek - czarny T-shirt, miękko opadające brązowe włosy, trochę niezdarny - ale kiedy mówi o tym dniu, szczęka mu się napina.

- Nienawidziłem wszystkich za to, jak na mnie patrzyli, za wszystko. Dopiero w tym roku zacząłem godzić się z tym, co się stało. I z tym, jak bardzo się zmieniłem.

Ojciec Brielle Saracini, Victor, był kapitanem porwanego boeinga 767 United Airlines, który wbił się w południową wieżę. Ta ładna, wygadana 17-latka nie pamięta dokładnie twarzy swego ojca. - Wspomnienia się zacierają i to mnie przeraża. Pamiętam jego głos, bo jest nagrany na jego poczcie głosowej: "Cześć, tu Victor. Oddzwonię, jak tylko będę mógł". Brielle urywa i odwraca wzrok. - Dopiero teraz zaczynam oswajać się z tym, że nie oddzwoni.

Prawie 3 tys. dzieci w wieku poniżej 18 lat straciło któregoś z rodziców podczas zamachów terrorystycznych 11 września 2001 r. Przeciętny wiek tzw. dzieci 9/11 wynosił wtedy dziewięć lat, niektóre były niemowlętami, a inne nie wyszły jeszcze z łona matki. Tuż po tragedii wiele organizacji pragnęło pomóc osieroconym dzieciom, proponując im psychoterapię, lekcje muzyki, obozy letnie, poradnictwo, terapię sztuką czy stypendia. Po siedmiu latach wydaje się jednak, że wystąpiło zjawisko zmęczenia 11 września: środki na wiele z tych projektów wyczerpały się wraz ze współczuciem znajomych i rodziny.

Według fundacji Tuesday's Children, która od momentu powstania w 2001 r. pomaga 5 tys. członków rodzin ofiar, niektóre dzieci dopiero teraz zaczynają wyrażać swoje uczucia związane z osieroceniem. - Dotyczy to zwłaszcza małych chłopców - mówi Terry Grace Sears, która współorganizuje obozy letnie i programy pomocy psychologicznej dla dzieci 9/11.

Sears mówi, że niektóre dzieci były za małe, aby zrozumieć tragedię, która je spotkała, inne uważały natomiast, że muszą być silne ze względu na drugiego rodzica, toteż tłumiły w sobie żałobę. Teraz potrzebują wsparcia nie mniej niż dawniej - zwłaszcza w sytuacji, kiedy pozostały przy życiu rodzic założył nową rodzinę. W niektórych przypadkach żałoba rozbiła rodziny, a konflikty z krewnymi rodziców, którzy zginęli w zamachach, sprawiły, że dzieci 9/11 straciły kontakt z dziadkami.

Do tego wszystkiego dochodzi rocznicowa gorączka w mediach, która budzi w młodych ofiarach rozmaite uczucia, od gniewu przez niesmak po smutek. - Pokazują śmierć mojego taty - mówi Erik. - Za każdym razem, kiedy to widzę, powracają wspomnienia i naprawdę mnie to boli.
1 3 »
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Dzieci wojny

+12 / -9

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Silo (gość)  •

Irackie i afgańskie dzieci od dobrych kilku lat żyja w warunkach wojny i nie maja opieki psychoterapeutycznej i jakoś nikt sie nimi nie przejmuje, nawet niewiele sie mówi o liczbie ofiar cywilnych tych wojen, a ida one w setki tysięcy. Tam rosa całe pokolenia ludzi okaleczonych fizycznie i psychicznie przez wojnę.

odpowiedzi (0)

skomentuj