Menu Region

Listkiwicz: Ciekawe, czy minister będzie biegał na golaska

Listkiwicz: Ciekawe, czy minister będzie biegał na golaska

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rozmawia Jacek Kmiecik

Prześlij Drukuj
W Polsce jest tylu mądrych ludzi, którzy mogą doprowadzić polską piłkę do większych niż ja sukcesów - mówi Michał Listkiewicz, prezes PZPN, nie zdradzając, czy będzie startował w wyborach prezesa PZPN.
Pozycja Leo Beenhakkera jest niezagrożona?
Oczywiście! Gdyby reagować nerwowo, tobyśmy w ciągu roku mieli pięciu trenerów. Ktoś musi zachować trochę zimnej krwi. Dwa lata temu też się źle zaczęło. Z Finlandią przegraliśmy 1:3 i chciało się płakać. Potem z Serbią był remis 1:1 i po dwóch meczach mieliśmy tylko jeden punkt. Ale ostatecznie cieszyliśmy się z awansu. Spokojnie więc poczekajmy na kolejne mecze.

Trudno zachować spokój, gdy widzi się taką grę jak ze Słowenią.
Styl był fatalny, ale większy niepokój budzi raczej forma zawodników. I wątpię, by piłkarz X czy Y nagle zmienił sytuację. Kadrowicze są w bardzo złej dyspozycji. W klubach mają kłopoty, a to przekłada się na ich grę w reprezentacji. Poza tym mamy pecha. Kontuzje Brożka i Bosackiego dodatkowo osłabiły zespół. Niemniej, choć nie znam się
na szkoleniu, wiadomo, że u siebie ze Słowenią trzeba grać mocno ofensywnie, a nie tylko jednym napastnikiem. Oczywiście bez przesady. Bo pamiętamy, że Wojtek Łazarek wystawił kiedyś przeciw Cyprowi aż pięciu napastników i skończyło się to blamażem 0:0, bo sobie wzajemnie przeszkadzali.

Beenhakker jednak nie dał sobie nawet szansy wyboru, bo nie powołał Wichniarka i Jelenia. A propos, wpłynęło do PZPN pismo Wichniarka o rezygnacji z gry w kadrze Beenhakkera?
Nic do nas nie dotarło. W każdym razie nic o tym nie wiem. A co do powołań, choć absolutnie nie chcę wchodzić w kompetencje selekcjonera, to wydaje mi się, że teraz najbardziej przydałby się nam nie Wichniarek czy Jeleń, ale Łukasz Sosin, który wprowadził cypryjski klubik do Ligi Mistrzów i strzela gole jak na zawołanie w tamtejszej lidze. A piłka na Cyprze jest coraz silniejsza, skoro ich reprezentacja w 90. minucie pechowo przegrywa z mistrzami świata Włochami. Ktoś może psioczyć, że Sosin ma już 31 lat i nie jest perspektywiczny. I co z tego? W Europie są jeszcze starsi od niego. Może właśnie teraz jest jego apogeum formy? Niech nam wygra jeden mecz i już będzie OK. Chłopak chce grać w kadrze, gotów jest przylecieć w każdej chwili. Ma bardzo dobry charakter i wpływ na zespół. Warto mu dać szansę.

Ale z San Marino nie zagra.
Bo z San Marino sobie poradzimy. Ale na Czechy Sosin i Wichniarek szansę dostaną. Oczywiście, jeżeli będą w formie. Dojdzie trójka banitów i jak dwa lata temu będziemy mieć w październiku złotą polską jesień.

Skąd ten optymizm i wiara, że Wichniarek przyjedzie?
Nie ma powodu, żeby było inaczej. Zrezygnować z gry w kadrze można, jak się dostanie powołanie. Wtedy ma to wartość formalną. A jak nie ma powołania, to jest tylko dywagowanie. Zobaczymy, jak zawodnik się zachowa, gdy Leo go wyśle do niego zaproszenie do kadry. Ale to dopiero za miesiąc, a teraz czeka nas San Marino. Jestem pewny zwycięstwa, bo nawet Zbyszek Boniek tak twierdzi. Powiedział, że wygramy, bo tam nawet on jako trener wygrał. Bardzo mi się to podobało. Widać, że Zbyszek ma dystans do siebie. Pamiętamy, jak się tam męczył i dopiero piętnaście minut przed końcem Kukiełka strzelił gola, a potem dołożył Kaczorowski. Teraz na pewno też się przed nami nie położą. Grają pierwszy mecz. Jak bokser po wyjściu w ring będą chcieli nas parę razy trafić, zanim nie nadzieją się na nokautujący cios. Trzeba szybko im przyłożyć. Strzelić dwa, trzy gole i mieć spokój. Ale wymęczone 1:0 też nam wystarczy. Byle tylko bramki nie wbić ręką, bo to obciach.

Wybory w PZPN. Czy odbędą się 30 października?
Na pewno. Właśnie do klubów rozesłaliśmy informację, że do 30 września mają przesłać zgłoszenia kandydatów na prezesa. Klub może zgłosić maksimum trzech, a okręgi w skrajnym przypadku dziewięciu.

Wystartuje Pan?
Nie zabiegam o głosy. Jest w Polsce przecież tylu mądrych ludzi, którzy mogą doprowadzić polską piłkę do większych niż ja sukcesów. I jak za mojej kadencji seryjnie będziemy znowu grać w mistrzostwach czy też UEFA przyzna nam kolejne Euro. Odniosę to do mojego sędziowania w finale mundialu w 1990 roku. Drwiono, że machałem w nim tylko chorągiewką na linii. A gotowy byłem przyjąć zakład z każdym o skrzynkę najlepszego bordeaux, kto dostąpiłby takiego zaszczytu. Minęło już od tego czasu 18 lat, a powiem tylko, że gdy wino ma lat 50, to już jest nie do wypicia.

Minister sportu założył się, że obiegnie Pałac Kultury, jak Pan zostanie prezesem.
Taki dystans to moja teściowa by przebiegła. Oczekiwałem czegoś poważniejszego. Nie wiem, w jakim stroju minister miałby biec - kąpielowym czy może na golaska. Minister jest zdesperowany. Stawia wszystko. Gdzieś czytałem, że nawet dobrą butelkę whisky. A ja organicznie nie cierpię whisky. O wysokogatunkowe wino bym się jednak założył.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się