Menu Region

Sąsiad nas nie obchodzi

Sąsiad nas nie obchodzi

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny

4Komentarze Prześlij Drukuj
Bardziej ufamy bliskim niż inne narody, ale za to zupełnie nie ufamy obcym - mówi prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny w rozmowie z Moniką Libicką.
W Siemiatyczach aresztowano mężczyznę, który przez sześć lat więził i gwałcił córkę. Okazuje się więc, że Joseph Fritzl to nie jest austriacka specyfika. Dlaczego dowiadujemy się o dramatach tak późno?
Ofiary długo zwlekały z wyjściem z opresji. Nie były przecież więzione tak jak w przypadku rodziny Friztla. Tu matka miała pełną swobodę, by zaalarmować odpowiednie instytucje i skończyć tę gehennę.


Dlaczego tego nie zrobiła?
To znaczy, że społeczne kampanie, które mają zachęcić kobiety będące w matni do zrobienia pierwszego kroku, są nieskuteczne. W Polsce ciągle żyją osoby z syndromem niewolnicy: żony i córki bestii.

Czy to nie wynika też ze słabej wiary w skuteczność pomocy?
Tak. Polacy nie wierzą w skuteczność instytucji, może z wyjątkiem straży pożarnej i pogotowia ratunkowego.

Jaka jest tego przyczyna?

Wynika to z braku zaufania do obcych. Polacy ufają najbliższym - mężom, dzieciom, żonom, ale nie sąsiadowi czy urzędnikowi.

I dlatego nie sprawdzają się takie instytucje jak pomoc społeczna?
To jest błędne koło. Pracownice opieki, które nie mieszkają w najbliższej okolicy i nie są członkami określonej mikrospołeczności, muszą otrzymać jakiś sygnał, by zacząć działać. Tak samo jest z policją. A donosów nie ma, bo ludzie nie wierzą w skuteczność i szybkość działania tych służb. Obawiają się o własny los, o dobytek i spokój. Z drugiej strony - nie są specjalnie zainteresowani, by samemu spieszyć z pomocą.

No właśnie, dlaczego nie interesujemy się życiem sąsiadów?
Wręcz przeciwnie, interesujemy się, tyle że to zainteresowanie jest raczej patologiczne. Nie wynika z niego chęć pomocy innym, a raczej pragnienie znalezienia w sąsiedztwie kozła ofiarnego, którego wszyscy mogą oplotkowywać i w związku z tym lepiej się poczuć.

Ta obojętność wobec sąsiadów to nasza cecha narodowa?
Zawsze byliśmy narodem solistów, i tak jest nadal. Odwróceni tyłem do siebie nie umiemy ze sobą współpracować.

Skąd się u nas biorą takie postawy? Z PRL-u?
Na pewno też, ale kultura kształtuje się w dłuższym horyzoncie czasowym. Możemy sięgnąć jeszcze dalej w przeszłość, na przykład do tradycji liberum veto z Rzeczpospolitej szlacheckiej. Albo do czasów rozbiorów, gdy zaborcy próbowali kontrolować polskie społeczeństwo przez agentów i szpiegów. To doświadczenie ostrożności i nieufności w kontaktach z innymi było utrwalane i powielane przez wieki.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

4

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Pamiętam, jak kilka lat temu

+1 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kenaj (gość)  •

Czapiński publicznie bronił swojego kumpla po fachu, zboczeńca Andrzeja Samsona, który okrutnie gwałcił leczonych przez siebie upośledzonych umysłowo chłopców. Po wyroku bezczelnie wypierał się, że go bronił i dalej "robił" za autorytet. Najwyższy czas, żeby media przestały lansować taką kreaturę, bo się kompromitują.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Panie Profesorze niech Pan opowie jak PAn potraktował pierwszą żonę

+2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Magda (gość)  •

będzie ciekawiej, a przede wszystkim pogadamy o konkretach. A nie takie pitu pitu.

odpowiedzi (0)

skomentuj

zacznijmy od siebie

+1 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

łodzianka (gość)  •

Powodów dla których nie reagujemy, gdy komuś dzieje się krzywda jest wiele. Ale cokolwiek nie wymienię - zawsze będzie kryło się za tym nasze wygodnictwo, tchórzostwo, dążenie do świętego spokoju, do naszego niczym niezmąconego ciepełka. I przestańmy się ciągle usprawiedliwiać. To żałosne!

odpowiedzi (0)

skomentuj

To nie jest tak panie profesorze!

+2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kaszebe (gość)  •

Nie jest winą peerelu ani zaborców to,że instytucje powołane do zapewnienia nam bezpieczeństwa są leniwe i bezkarne.

odpowiedzi (0)

skomentuj