Menu Region

Polska, biało-czerwoni!

Polska, biało-czerwoni!

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Kamil Durczok, szef "Faktów" TVN

Prześlij Drukuj
Świat znowu jest prostszy. Jesteśmy my i są oni. W niedzielę nimi byli Niemcy. Wczoraj - Austriacy. Ogólnonarodowa euforia futbolowa ogarnęła Polskę wzdłuż i wszerz.
Miłość do piłki demonstrują nawet ci, którzy jeszcze wczoraj byli przekonani, że w Lidze Mistrzów grają tylko polskie drużyny.

Dzisiaj przywdziali biało-czerwone szaliki i kłócą się ile wlezie, czy Bąka nie zastąpić kimś młodszym, a Golańskiemu dać drugą szansę.

Obserwacja euroszaleństwa staje się pasjonującym zajęciem, a wnioski, jakie z niej płyną, na długie lata dadzą materiał do pracy psycho- i socjologom. Z futbolowego zamętu, w jakim pogrążyła się Polska, wyłania się jednak wizja narodu o wyraźnych skłonnościach masochistycznych.

Kochamy piłkę nożną, ale ona nas zdecydowanie mniej. Od 20 lat nie mieliśmy żadnego serio sukcesu, ale przed każdym występem reprezentacji mobilizacja jest taka, jakbyśmy na murawę wybiegali po mistrzostwo świata. Uwielbiamy rozpamiętywać porażki. Niemcy jak zwykle skopali nas niemiłosiernie i jeszcze wbili dwie bramki.

Zamiast wyć z radości, że Kubica był najlepszy na torze w Kanadzie, jęczymy już piąty dzień, że Krzynówek, ładując dziesięć metrów nad poprzeczkę, pozbawił nas historycznej szansy na wiktorię z Niemcami. Ogłupienie sięgnęło takiego poziomu, że niejaki Orzechowski, kiedy zorientował się, że Podolski jest Niemcem i strzela gole Polakom, postanowił pozbawić go obywatelstwa.

Dopóki nie zerknął na tablicę z wynikami, był przekonany, że gość z takim nazwiskiem może grać tylko w naszej drużynie. Orzechowski to oczywiście przypadek dla wysokiej klasy specjalisty, ale chwilowa utrata przytomności zdarzyła się jeszcze kilku osobom.

Największy miłośnik piłki kopanej, premier Tusk, zamiast lecieć jak człowiek do Wiednia, z tajemniczą miną oświadcza, że mecz obejrzy "gdzieś w Warszawie". Najwyraźniej amok piłkarski kazał premierowi przestraszyć się PIS-u i oskarżeń o kolejną podróż z Tusk Travel.

W tych dniach 40 milionów Polaków ma na imię Leo. Wszyscy jesteśmy trenerami. Na szczęście ten prawdziwy Leo nie rozumie po polsku, bo zgłupiałby od rad, których masowo udzielają mu artyści, dziennikarze, politycy oraz nagabywani przez media przechodnie.

Jak już Państwo przeczytają ten tekst, z grubsza będziemy wiedzieli, kiedy nasi pakują walizki. Czy od razu, czy ta wiedeńska karuzela pokręci się jeszcze przez parę dni.

Na mecz z Austrią typuję 1:1. Pisane w czwartek, w Warszawie o 14.00. Kubica na prezydenta!

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się