Menu Region

W polskiej reprezentacji po pierwsze brakuje armat

W polskiej reprezentacji po pierwsze brakuje armat

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk

Prześlij Drukuj
Tak nie można. Nic z tego nie będzie. Nie potrafimy grać jednym napastnikiem. Nie trzeba być ekspertem, by to widzieć - kręcił głową w przerwie sobotniego meczu Polska - Słowenia Cezary Kucharski. Były reprezentacyjny napastnik nie mógł zrozumieć, dlaczego trener Leo Beenhakker tak uparcie trzyma się systemu gry z jednym atakującym.
- Przecież Słowenia to żadna wielka drużyna. Czego mamy się bać? Zresztą my nigdy nie potrafiliśmy skutecznie grać w takim wariancie - dodał Kucharski. Tymczasem Beenhakker od początku pracy z polską reprezentacją stosuje właśnie ten schemat. W roli jedynego napastnika widział w przeszłości Grzegorza Rasiaka, Radosława Matusiaka, Macieja Żurawskiego, a nawet Euzebiusza Smolarka.

- Faktycznie, to problem. Nawet Żurawski, gdy był w dobrej formie, unikał jak ognia gry na szpicy. To samo Ebi Smolarek. Strzelał bramki, ale wtedy gdy był tak zwanym schowanym napastnikiem, gdy wchodził z drugiej linii - tłumaczy inny były napastnik reprezentacji Andrzej Juskowiak.


- Obecnie nie widzę zawodnika, który spełniłby wymogi systemu z jednym atakującym. My po prostu nie potrafimy tak grać. Tylko Dawid Janczyk w reprezentacji młodzieżowej występował w takim schemacie. Piszczek? Przecież to pomocnik. Podczas meczu ze Słowenią było widać, że uparcie schodził na skrzydło.

Nawet Artur Wichniarek, którego w kadrze brakuje, jest przyzwyczajony do gry dwoma napastnikami. Ktoś zawsze go wspierał. Wygląda więc na to, że kto by nie wystąpił na tej pozycji: Brożek, Wichniarek czy Jeleń, to efekt byłby taki sam, czyli mizerny - dodaje Juskowiak, który jako ekspert komentował spotkanie Polaków ze Słowenią.

- Od razu było widać, że potrzebujemy dwóch napastników. Zresztą po co grać jednym, skoro przeciwnik z góry mówił, że zadowoli go remis. Nie rozumiem tego - zakończył były reprezentant Polski.

Mimo że nasza kadra nie rozegrała dobrego meczu od dobrych kilkunastu miesięcy, Beenhakker ani myśli zrewidować ustawienia drużyny. Holender twierdzi, że z taktyką wszystko jest w porządku i dalej zamierza trzymać się systemu 1-4-5-1.

- Nie jesteśmy wystarczająco dobrzy i silni, by pozwolić sobie na grę dwoma napastnikami - tłumaczy selekcjoner.

- Czy aby na pewno - zastanawia się Wojciech Kowalczyk. - Nie mam wątpliwości, że w sobotę powinniśmy zagrać dwoma atakującymi. A jeśli Leo potrzebuje, by podpowiedzieć mu nazwiska, to proszę bardzo: Łukasz Sosin - mówił w programie "Cafe Futbol" w Polsacie były napastnik reprezentacji.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się