Menu Region

Dwa razy blisko kompromitacji

Dwa razy blisko kompromitacji

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Piotr Wierzbicki

Prześlij Drukuj
Spotkanie z Turcją w eliminacjach do mundialu '94 zakończone bezbramkowym remisem - to najlepszy występ w historii reprezentacji San Marino. Tak przynajmniej uznają kibice tego kraju. Wygrana 1:0 z Liechtensteinem w kwietniu 2004 r. to z kolei jedyne zwycięstwo tej drużyny.
Dwukrotnie niewiele brakowało, by na liście największych osiągnięć amatorskiej reprezentacji liczącego niespełna 30 tys. mieszkańców kraju były występy przeciwko Polakom.

Tytuł: "Ale kino, 1:0 z San Marino", który ukazał się po eliminacyjnym meczu mistrzostw Europy rozegranym 28 kwietnia 1993 r. w Łodzi na pierwszej stronie "Przeglądu Sportowego", do dziś pamięta wielu kibiców reprezentacji Polski.

Był to pierwszy mecz między obu drużynami w historii. Do 70. min podopieczni Andrzeja Strejlaua męczyli się z uchodzącą za jedną z najsłabszych ekip świata, która wcześniej poległa aż 0:10 z niezbyt silnym wówczas zespołem Norwegii.

W 70. min rajd prawym skrzydłem przeprowadził obec-ny poseł Roman Kosecki. Dośrodkował w pole bramkowe, a do piłki dopadł Jan Furtok, który w akcie desperacji uderzył ją lewą ręką, wbijając do bramki. Szkocki arbiter Leslie William Mottram nie zauważył przewinienia i uznał gola, który dał nam trzy punkty.

Co więcej, piłkarze San Marino dwukrotnie zagrozili naszej bramce: najpierw polscy obrońcy wybili piłkę z linii bramkowej, a za drugim razem zawodnik rywali, będąc sam na sam z Aleksandrem Kłakiem, próbował przelobować naszego bramkarza, lecz strzelił również nad poprzeczką.
W rewanżu tych samych eliminacji było już lepiej - po dwóch trafieniach Marka Leśniaka i jednym Krzysztofa Warzychy wygraliśmy 3:0.

Drugi raz krok od kompromitacji byliśmy we wrześniu 2002 r., kiedy naszą kadrę prowadził Zbigniew Boniek. Tym razem bezbramkowy remis utrzymywał się do 75. min. Na całym stadionie słychać było huk, jak Zibiemu spadł kamień serca, gdy Paweł Kaczorowski strzelił pierwszego gola. Drugą bramkę dorzucił Mariusz Kukiełka minutę przed końcem spotkania.

Ostatni raz biało-czerwoni grali z San Marino w kwietniu 2003 r. Zanotowaliśmy wówczas najwyższe zwycięstwo: ekipa prowadzona przez Pawła Janasa wygrała 5:0. Miejmy nadzieję, że i jutro zespół Leo Beenhakkera oszczędzi nam niepotrzebnych emocji.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się