Menu Region

Selekcjoner jest już innym człowiekiem

Selekcjoner jest już innym człowiekiem

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Zbigniew Boniek, były piłkarz

1Komentarz Prześlij Drukuj
W ostatnich eliminacjach mistrzostw Europy reprezentacja Polski po dwóch pierwszych meczach zgromadziła jeden punkt. Teraz, po dwóch meczach, będziemy mieli cztery, bo każdy inny wynik niż zwycięstwo nad San Marino jest fizjologicznie niemożliwy.
Czy w takim razie można być optymistą? Wypadałoby, ale jeśli dobrze przyjrzymy się naszej drużynie, wątpliwości muszą być. Na razie mamy bramkarza, jednego pomocnika i na siłę środkowego obrońcę. Potem długo, długo nic. Leo ma doświadczenie, ogólne poparcie i jest po prostu dobry. Czy wystarczy mu jednak sił, inteligencji i zaparcia, aby wyprowadzić swoją drużynę na prostą?

Pytanie jest o tyle ciężkie, że sam selekcjoner podejmuje decyzje, które są czasami trudne do zrozumienia nawet dla tych, którzy są na liście osób dobrze mu życzących. Przykłady można by mnożyć. Ograniczę się tylko do kilku najprostszych. Jaka jest rola piłkarzy, którzy znajdują się na tak zwanej liście rezerwowych? Okazuje się, że żadna.

Zarówno Łukasz Piszczek jak i Marek Saganowski na tych listach nigdy nie byli. Tymczasem zagrali - jeden w mistrzostwach Europy, drugi w ostatnim spotkaniu ze Słowenią. Euzebiusz Smolarek w spotkaniu, które trzeba wygrać, siedzi 90 min na ławce. Rozumiem, bo jest nieprzygotowany do gry. Tylko dlaczego jest powołany?

Co z Ireneuszem Jeleniem, który po meczu z Ukrainą nie tylko się nie napił, ale w trakcie spotkania wyglądał naprawdę nieźle (choć nie na swojej pozycji)? Dziwne są również mechanizmy powoływania piłkarzy z Bundesligi. Jacka Krzynówka zawsze brakowało w osiemnastce meczowej Wolfsburga, Piszczek akurat orłem od początku sezonu nie był. Dlatego zostawienie w domu tego, który potrafi strzelać bramki, jest dziwne.

Dla mnie największym problemem jest to, że widzę trenera zupełnie innego niż na początku swojej pracy. Walka z opozycją zaczęła go męczyć. Chce wszystkich przekonać, że tylko on ma rację, każdy jego ruch jest przemyślany i najlepszy. Może rzeczywiście tak jest. Ale stara piłkarska prawda mówi, że drużyna i trener są tyle warci, ile ostatni mecz. Dzisiaj na Leo po europejskich obietnicach wszyscy patrzą inaczej. Awans do Euro był wielkim sukcesem.

A kto mówił, że po drodze przegraliśmy z Armenią, męczyliśmy się w Kazachstanie, a w rewanżu w Warszawie zbawicielem był prąd, uważany był za wroga. Trenera i drużynę obronić mogą tylko zwycięstwa. Tak jest na całym świecie. A my, Polacy, w tym względzie akurat niczym się od innych nie różnimy.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Leo dziwak...

+2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

slon61 (gość)  •

Bońka mogę słuchać całe życie.....osobiście nigdy nie byłem zwollenikiem Leo B......miał dużo szczęścia ..ale szczęście w sporcie jest potrzebne,ale kiedyś Go zabraknie i wtedy już tylko klapa...

odpowiedzi (0)

skomentuj