Menu Region

Proces stalinowskich śledczych ws. Józefa Stemlera

Proces stalinowskich śledczych ws. Józefa Stemlera

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Aktualności

IAR

1Komentarz Prześlij Drukuj
W najbliższy piąteka Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie ogłosi wyrok w procesie dwóch stalinowskich śledczych i sędziego. Są oni oskarżeni o nieuzasadnione przedłużanie aresztu i bezprawne pozbawienie wolności w połowie lat 50. między innymi Józefa Stemlera - działacza Polskiego Państwa Podziemnego, wiceministra informacji Delegatury Rządu na Kraj.
Prokurator Instytutu Pamięci Narodowej domaga się dla trójki oskarżonych od 2,5 do 3,5 roku więzienia. Oskarżeni twierdzą, że są niewinni.

Dzisiaj przed sądem zakończyły się mowy końcowe w procesie. W ostatnim słowie oskarżeni podkreślali, że są niewinni, a stawiane im zarzuty stosowania w latach 50. bezprawnego aresztowania - bezpodstawne.

Oskarżony były prokurator Józef Chomętowski zaprzeczył przed sądem, by o areszt dla Stemlera wnioskował z pobudek politycznych.
"Nie wiedziałem, że Józef Stemler był działaczem Państwa Podziemnego, ja wtedy w ogóle nie wiedziałem, że coś takiego istnieje" - mówił były stalinowski śledczy. W tym samym duchu wypowiadali się pozostali oskarżeni.

Z taką linią obrony nie zgadza się prokurator IPN Marek Klimczak. Złamanie przez nich prawa - zgodnie z aktem oskarżenia - miało polegać na przesłuchiwaniu osób z pobudek politycznych, najczęściej ze względu na przynależność do Armii Krajowej, działalność w strukturach Państwa Podziemnego. "By dowieść rzekomej winy, organa bezpieczeństwa rękoma prokuratorów i sędziów fałszowali dowody i śledztwa" - mówił przed sądem prokurator Klimczak. Przypomniał, że Józef Stemler był niesłusznie i bezpodstawnie obwiniany w latach 50. o między innymi "faszyzację życia publicznego". Jak tumaczy prokurator IPN-u zarzuty były tym bardziej absurdalne, że dotyczyły lat 20., a jak wiadomo o faszyzacji można było mówić dopiero w latach 30.

Występujący w procesie stalinowskich śledczych jako oskarżyciel posiłkowy syn Józefiny Główczewskiej jest oburzony linią obrony oskarżonych. 84-letni Andrzej Główczewski jest przekonany, że oskarżeni doskonale wiedzieli, z jakich pobudek działali, łamiąc przy tym prawo. Jego matka Józefina Główczewska po wojnie padła ofiarą stalinowskich czystek. Aresztowano ją pod zarzutem szpiegostwa. Sprawę nadzorowali osobiście pułkownik Józef Różański i prokurator Maria Wolińska. Po prawie roku oskarżenie upadło, Główczewską zwolniono.

Oskarżonymi w procesie o bezprawne aresztowanie Józefa Stemlera i Józefiny Główczewskiej są: ęłęóbyły wicedyrektor departamentu śledczego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w latach 1952-53 Wiktor Leszkowicz, były prokurator Józef Chomętowski i były sędzia Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie Jerzy Godlewski. Zdaniem IPN-u cała trójka dopuściła się zbrodni przeciwko ludzkości.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

errata

+2 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ollo (gość)  •

Helena Wolińska, a nie Maria, matoły

odpowiedzi (0)

skomentuj