Menu Region

Nie ma co robić tragedii

Nie ma co robić tragedii

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska
Prześlij Drukuj
Rozmowa z Leo Beenhakkerem, selekcjonerem reprezentacji Polski
Jak Pan oceni występ swoich podopiecznych w meczu ze Słowenią?

Jestem rozczarowany wynikiem i jestem pierwszy, by powiedzieć, że nie graliśmy dobrze. Tylko początkowe 30 minut w naszym wykonaniu wyglądało tak, jak trzeba. Losy tego meczu były w naszych rękach. Trzymaliśmy rywali na ich połowie, nie dając im w ogóle pograć, tzn. robiliśmy dokładnie to, co sobie założyliśmy przed meczem.

Rywale pierwszy rzut wolny mieli dopiero po półgodzinie gry. To mówi wiele o tym, kto rządził na boisku. Niestety w drugiej połowie, choć rozmawialiśmy o tym w szatni w przerwie, nie byliśmy w stanie powtórzyć tego, co robiliśmy na początku spotkania.

Dlaczego, widząc, iż rozwiązanie z jednym napastnikiem nie zdaje egzaminu, nie zdecydował się Pan na wzmocnienie linii ataku kolejnym piłkarzem?

Chcę tylko przypomnieć, że jakieś dwa tygodnie temu powiedziałem, że w kadrze nadchodzi czas Pawła Brożka. Powołałem go na ten mecz i liczyłem, że to na niego postawię w ataku. Niestety, pech chciał, że Paweł z powodu kontuzji nie mógł zagrać w tym meczu, dlatego miałem wybór między Markiem Saganowskim i Łukaszem Piszczkiem.

Uznałem bowiem, że Robert Lewandowski nie udźwignie jeszcze presji w tak ważnym spotkaniu. Być może postawię na niego w meczu z San Marino. W przerwie chciałem wzmocnić siłę ofensywną, wprowadzając Tomasza Bandrowskiego. Maciej Murawski nie miał już bowiem siły. Potem mój plan runął, gdy kontuzji doznał Bartosz Bosacki i musiałem dokonać drugiej zmiany.

1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się