Menu Region

Korzeniowski: Nie wymyślajmy sportu

Korzeniowski: Nie wymyślajmy sportu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Robert Małolepszy

1Komentarz Prześlij Drukuj
Z Robertem Korzeniowskim, czterokrotnym mistrzem olimpijskim w lekkoatletyce, szefem TVP Sport, rozmawia Robert Małolepszy
W Pekinie ponieśliśmy klęskę?
My zawsze chcemy wierzyć w coś, co nie jest realne. Przecież równie dobrze mogliśmy w Chinach zdobyć sześć medali. Poza wioślarską czwórką podwójną nie mieliśmy innego żelaznego kandydata do złota. Te dziesięć medali to nie jest więc zły wynik, ale dodajmy od razu, wynik, który zaciemnia obraz naszego sportu.

Niektórzy zestawiają 10 medali z liczbą 263 zawodników, którzy pojechali do Pekinu.

Pamiętajmy, że mieliśmy trzy drużyny. W dyscyplinach indywidualnych pojechali ci, którzy wypełnili światowe minima. W wielu przypadkach dość niskie. Dyskutować można, czy nie powinniśmy tych minimów podnosić. Dla mnie nie ma sprawy, jeśli na igrzyska, po zdobyciu kwalifikacji, jedzie młody zawodnik. Jednak jeśli wywalczenie minimum jest jedynym celem trzydziestolatka i udaje mu się to rzutem na taśmę, a później zawodnik odpada już na starcie, to wtedy nie ma to żadnego sensu.

W Atenach też zdobyliśmy 10 medali, a przecież konkurencja jest silniejsza. Zatem może polski sport jednak odbił się od dna?
Polski sport zahamował tendencję spadkową. Ale czy poza czwórką podwójną wyznaczamy jakieś standardy? Czy świat nas podgląda? W żadnej innej konkurencji liderami nie jesteśmy.

Zawodnicy są do kitu, czy trenerzy nie potrafią niczego?

Dobór kadry trenerskiej jest u nas przypadkowy. Wielu szkoleniowców albo odeszło z zawodu, albo wyjechało. Młodzi nie mają się gdzie uczyć, bo mamy ogromny kryzys szkolenia na AWF-ach. Sam jestem absolwentem takiej uczelni i poza wiedzą dość ogólną nie nauczyłem się tam niczego. Dalej jest jeszcze gorzej. Prześledźmy, co mogę robić jako trener II klasy lekkoatletyki. Klubów, w których mogę pracować, praktycznie nie ma. Moja wiedza jest czysto teoretyczna. Nie mam się gdzie dalej doszkalać. Nie towarzyszę żadnemu trenerowi kadry, nawet bidonów za nikim nie noszę. Zapotrzebowanie jest co najwyżej na instruktorów fitnessu, piłki nożnej i tenisa. Dobór jest więc taki, że w trenerkę w sportach niszowych bawią się absolutni zapaleńcy, którzy już na starcie wiedzą, że czeka ich klepanie biedy do końca życia, że nawet jeśli zarobią dwa, góra trzy tysiące złotych, to kosztem rodziny. Większość szkoleniowców jest albo po rozwodach, albo tuż przed.

I pije na potęgę.
To nie jest przypadek. Frustracja tego środowiska jest gigantyczna! Odbudowa stanu trenerskiego powinna być priorytetem dla władz. Jeśli chodzi o warsztat, to musi nastąpić przejście na bardziej praktyczne szkolenie na AWF-ach. Zróbmy roczne, doszkalające kursy. Nie wymagajmy, by wszyscy byli magistrami. Druga fundamentalna sprawa to odbudowa siły klubów. Bez tego nie ruszymy. My po każdych igrzyskach mówimy o reprezentacji i o tym, że teraz stawiamy na sport dzieci i młodzieży. Od razu wiadomo, że nic to nie da. No, może społeczeństwo będzie zdrowsze. Jednak sportu z dna nie ruszymy. Dzisiaj mamy w Polsce tysiące basenów. Czy powstał plan na pozyskiwanie młodzieży do sekcji pływackich? Tak samo będzie z boiskami Orlik, które buduje minister Drzewiecki. Fajnie, że powstają, lecz gdzie jest pomysł związania nowych obiektów z lokalnymi klubami.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Igrzyska 20016

+16 / -13

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

4xg (gość)  •

Hmmm dosyć długofalowy program;)

odpowiedzi (0)

skomentuj