Menu Region

Robert Siewiorek: Mądrość niezapraszania

Robert Siewiorek: Mądrość niezapraszania

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Szef działu kraj "Polski"

3Komentarze Prześlij Drukuj
Na wczorajszą konferencję z okazji 30. rocznicy powstania Wolnych Związków Zawodowych PiS nie zaprosił ani Lecha Wałęsy, ani Bogdana Lisa, ani Bogdana Borusewicza, ani nawet Jana Lityńskiego. Czyli twórców WZZ.
I dobrze, że ich nie zaprosił - z kilku powodów. Po pierwsze: autorytet. Prezydent patronujący imprezie, podczas której jego brat mówi o Lechu Wałęsie: "niejaki Wałęsa", a Anna Walentynowicz rytualnie wywija mordercze młyńce TW "Bolkiem" - taki prezydent rezygnuje z przypisanego mu mocą urzędu autorytetu.

Zamiast być kapłanem świętej sprawy niepodległości, staje się kapelmistrzem politycznej kpiny. Trudno o większy dystans do własnej osoby i urzędu, który się pełni. Na taki prezydencki bal żal byłoby patrzeć.

Po drugie: instynkt pionierski. Wczorajsza heca, jeśli chodzi o umysłowy rozmach, była godna pióra Herberta George'a Wellsa. Jarosław Kaczyński odbył bowiem na oczach narodu podróż w czasie, by po 30 latach - jak zauważył Lis - zapisać się do WZZ. Lot na Księżyc to przy tym spacer rencisty z balkonikiem.

Po trzecie: przezorność i kultura. Decyzja o niezaproszeniu Wałęsy i spółki wynika z rozwiniętej kultury organizatorów konferencji. Nie zaprosili tych, przy których tracą nerwy. Aktyw partyjny mógłby się przecież na ich widok wzburzyć, zawyć albo, nie daj Boże, jeszcze mimowolnie popluć. Kulturalniej nie zapraszać.

Po czwarte: wyobraźnia. Prezydent, prezes i reszta Jedynych Dawców Wolności to wizjonerzy. Wierzą tylko we własne wizje - np. w to, że Borusewicz i Kuroń byli przeciw stworzeniu WZZ. Wierzyć się nie chce...

No i po piąte: jeśli o mnie chodzi, Kaczyńscy, Macierewicz i Wyszkowski mają prawo urządzać sobie każdą imprezę w dowolnie dobranym towarzystwie i na dowolnej planecie. Bo nawet jeśli za kilka lat na pokazie z okazji rocznicy wiktorii wiedeńskiej posadzą husarię na kotach, i tak nie uwierzę, że Sobieski wygrał tę bitwę, rozśmieszając janczarów do łez.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

3

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Kalizm

+11 / -12

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Niniol (gość)  •

Jak przez te wszystkie lata na takie imprezy nie byli zapraszani Walentynowicz, Gwiazdowie czy inni działacze z tamtych lat, to było dobrze. A teraz jak "etatowych bojowników o wolność" się nie zaprasza, to źle.
Ech, coraz niższy poziom tych polskojęzycznych mediów.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Redaktorku - nie pajacuj!

+16 / -8

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kaszebe (gość)  •

Pominięci w zaproszeniach na konferencję to nie "twórcy" a co najwyżej "współtworcy" WZZ."Prawie" robi wielką różnicę.Sprawy z tamtych lat nie są do końca zbadane i udokumentowane.Ludzie,którzy wówczs tworzyli WZZ mają prawo do własnych wspomnień i opinii.Porównywanie ich do rencistów spacerujących z balonikami po Księżycu albo do Sobieskiego wojującego na kocie to tylko brednie smarkacza.

odpowiedzi (0)

skomentuj

komentarz dyrdymalny

+12 / -10

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

brrrr (gość)  •

Pierwsze słyszę - a jestem z Gdańska i znam "Borsuka" - że np. pp. Lityński, czy Lis to "twórcy WZZ". Powinien Pan Redaktor - przed pisaniem DYRDYMAł - jednak się dowiedzieć, jak było. WSTYD!

odpowiedzi (0)

skomentuj