Menu Region

Z loży szyderców: Robert Zieliński

Z loży szyderców: Robert Zieliński

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

szef działu sport "Polski"

3Komentarze Prześlij Drukuj
Przypominając sobie blamaż reprezentacji Polski na Euro i oglądając sobotnie męczarnie naszych orłów ze Słowenią, zastanawiałem się, co dzieje się w głowie Leo Beenhakkera.
Jakie myśli w niej krążą, dlaczego podejmuje takie, a nie inne decyzje? I coraz bardziej jestem przekonany, że ten proces myślowy łudząco przypomina mit o powstaniu Ziemi, czyli - na początku był Chaos.

W decyzjach personalnych Leo brak jest logiki i trenerskiego nosa, z którego słynął Kazimierz Górski. Na Euro Holender zabrał będących od dwóch lat bez formy emerytów - Bąka i Żurawskiego, którzy spisali się fatalnie. Trzymał uparcie na boisku przeżywających kryzys Krzynówka i Smolarka.

Nie zabrał natomiast do Austrii będącego w życiowej formie i strzelającego gola za golem w lidze oraz europejskich pucha-rach Pawła Brożka. Bo podobno on nie był "international level" (międzynarodowy poziom). Teraz już był, ale jak na złość przed meczem ze Słowenią rozbolała go
nóżka i nie mógł ratować Leo. "Jak ktoś ma pecha, to i w drewnianym kościele cegłówka mu na głowę spadnie" - mawia Franciszek Smuda.

Ciągle natomiast dla Beenhakkera "international level" nie jest Artur Wichniarek. A ci głupi Niemcy, którzy nie znają się na futbolu, jak na złość wybrali go na piłkarza miesiąca w lidze wicemistrzów Europy.

Leo powołał Wichniarka tylko raz, na mecz z Czechami. Artur wtedy błysnął jednym genialnym podaniem. Wygraliśmy z silnym rywalem, ale to było ostatnie 45 min Wichniarka w kadrze. Nic dziwnego, że sfrustrowany piłkarz chce zrezygnować z występów w kadrze, dopóki będzie ją prowadził Leo. Rozumiałbym, że piłkarza Arminii nie ma w reprezentacji, albowiem mamy w ataku kłopoty bogactwa, a Leo za nim nie przepada, więc go nie powołuje.

Jednak mamy totalną katastrofę wśród napastników, dlatego brak "Wichniara" to wbijanie sobie noża w plecy. Beenhakker rozgrywa swoje gierki i miota się w tym wszystkim od ściany do ściany. Gdy wypadł mu Brożek, nie powołał Zahorskiego, który był na liście rezerwowej, ale Saganowskiego, którego wcześniej wcale nie uwzględniał. Co więcej, ten Saganowski wszedł na boisko, a powołani wcześniej Smolarek i Robert Lewandowski przesiedzieli mecz na ławce rezerwowych.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

3

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

panie zieliński

+5 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

orc (gość)  •

Post usunięty ze względu na złamanie regulaminu forum

odpowiedzi (0)

skomentuj

Leo go home!

+7 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kibic (gość)  •

Brożek i europejskie puchary? A i owszem: strzelił dwie bramki z Beitarem w tym roku (kwalifikacje do LM), a wcześniej: z Nancy, FC Basel (dwie), z Feyenoordem, jeszcze wcześniej - z Panathinaikosem (w kwal. LM). Plus 23 bramki w lidze. To tak na szybko. Ale dla Leo to nadal za mało. Podobnie jak 6 bramek Roberta Lewandowskiego z tym roku (liga + PUEFA). Nie ma chłopak doświadczenia tak? Już lepiej Leo wracaj do tego swego drewnianej chatki w Holandii...

odpowiedzi (0)

skomentuj

?

+6 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

? (gość)  •

Bramki w europejskich pucharach? Może jeszcze w Lidze Mistrzów strzelał?

odpowiedzi (0)

skomentuj