Menu Region

Bezsilny strach generała

Bezsilny strach generała

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Sylwester Latkowski

Prześlij Drukuj
Tuż przed śmiercią szef polskiej policji Marek Papała zachowywał się niczym konspirator - pisze Sylwester Latkowski w swej książce "Zabić Papałę", której fragment publikujemy.
Świadkowie są zgodni: tuż przed śmiercią generał Marek Papała czegoś się bał. Zadzwonił do zastępcy przeora klasztoru jasnogórskiego, ojca Ireneusza Pompy, wyznając mu, że jest śledzony.
Generał Marek Rapacki zwraca uwagę, że Marek Papała już w czasie, gdy był komendantem głównym policji, zachowywał się tak, jakby się czegoś obawiał albo chciał coś ukryć.

- Jadąc z kierowcą, mając kilka telefonów przy sobie, kazał kierowcy zatrzymać się przy budce telefonicznej i z niej dzwonił.

Andrzej Przemyski dodaje:
- Zaczął żyć w pełnej konspiracji. Przesiadał się ze służbowego samochodu do poloneza, którego sam prowadził.

Mariusz Łapiński, były minister zdrowia za rządów SLD, spotkał się z Markiem Papałą w Hotelu Sobieski na dwa, trzy dni przed jego śmiercią.

- Spotykaliśmy się od czasu do czasu, by sobie pogadać, poplotkować o tym, co się dzieje. Rozmawiał bardzo dziwnie. Zachowywał się tak jak nigdy dotąd. Mówił z głową nienaturalnie odchyloną w moją stronę i tak, by nikt tego nie usłyszał.

Są jednak osoby, które nie zauważyły dziwnego zachowania Marka Papały przed jego zabójstwem, a były jednymi z ostatnich, które się z nim widziały: Edward Mazur i Józef Sasin.

Dziennikarz Dariusz Kos, który rozmawiał z Edwardem Mazurem, pamięta, że Mazur zapewniał go, że nic takiego szczególnego nie zauważył w zachowaniu Papały.
- Wręcz był wyluzowany, odpowiedział - wspomina Kos.

Kiedy pytam Józefa Sasina, czy w ostatnim okresie Marek Papała nie był podenerwowany, odpiera krótko:
- Nie był.
We wrześniu 1997 w Agencji Wywiadu powstaje notatka służbowa po wizycie generała Papały w Stanach Zjednoczonych. Jej autor twierdzi, że komendant policji nie mógł funkcjonować normalnie bez środków farmakologicznych.

Anna Marszałek, dziennikarka, która dobrze znała komendanta Papałę, opowiada:
- W czasie któregoś spotkania nagle wyszedł z gabinetu i kiedy wrócił do nas, był już innym człowiekiem. Tak szybko działają tylko prochy.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się