Menu Region

Alina Białkowska: Upadłość to nie koniec

Alina Białkowska: Upadłość to nie koniec

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Alina Białkowska redaktor działu pieniądze

Prześlij Drukuj
Coraz więcej wskazuje na to, że stocznie, w których sytuację zabagniły kolejne ekipy rządzące, czeka upadłość.
Czasu na przedstawienie programu ratunkowego jest bardzo mało, a rząd i potencjalni inwestorzy przyznają, że wciąż więcej ich dzieli, niż łączy.

Prawdę mówiąc, wcale mnie to nie dziwi. Trudno sobie wyobrazić gorszą atmosferę do prowadzenia negocjacji o inwestycjach idących w miliardy złotych od takiej, gdy nad głową jednej ze stron (w tym wypadku Ministerstwa Skarbu) tyka zegar.

Skoro inwestorzy wiedzą, że rząd musi znaleźć rozwiązanie do 12 września, stawiają ostre warunki. Takie ich zbójeckie prawo, z którego tylko głupi by nie skorzystał. A że głupi nie są, resort jest w sytuacji nie do pozazdroszczenia.

Jednak nie wpadajmy w histerię.
Jeśli warunki stawiane przez inwestorów okażą się nie do przyjęcia, stocznie będą musiały zbankrutować. Brzmi groźnie, lecz w rzeczywistości wcale nie oznacza końca świata. Niejedna firma wyplątała się z trudnej sytuacji właśnie poprzez upadłość.

Na bazie starej firmy może wtedy powstać nowa, zdrowsza i bez zaszłości, wierzyciele odzyskują część pieniędzy (lepsze to niż nic), a ludzie mają dalej pracę.

Co więcej, prywatyzacja przez upadłość może się okazać mniej kosztowna z punktu widzenia podatnika. Dlatego nie ma się co bać decyzji Komisji Europejskiej. Najważniejsze, żeby ze stoczni wyszła polityka, a to się wreszcie stanie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się