Korki ruchome i stacjonarne

    Korki ruchome i stacjonarne

    Janina Paradowska

    Polska

    Polska

    Korki ruchome i stacjonarne
    Co nas interesuje latem? Politycy wyobrażają sobie, że głównie ich działalność, którą rozwijają z wielkim ożywieniem, ale niestety mylą się. Latem interesuje nas głównie pogoda i to, co dzieje się na drogach. Z pogodą i drogami różnie bywa. Huśtamy się między upałami a chłodami, czekamy z niepokojem na wielkie burze i może nawet powietrzne trąby.
    Korki ruchome i stacjonarne
    Na pogodę wpływ mamy jednak umiarkowany. Na to, co dzieje się na drogach, zdecydowanie większy. I czasem nawet pozytywny. Oto na przykład zdarzyła się w Polsce rzecz niesłychana: fragment obwodnicy wyprowadzającej ruch ze stolicy w stronę Katowic oddano prawie pół roku przed terminem, o czym poinformowała z zaskoczenia sama pani premier. Opozycja nie skomentowała tradycyjnie, że to skandal i niech rząd do wyborów nic już nie robi.
    W każdym razie kto musiał w korku stać w Raszynie i w Jankach, nie postoi, no, chyba że udawać się będzie w stronę Krakowa. Wtedy postoi. Podobno już tylko latem, bo zimą i ta część obwodnicy zostanie oddana do użytku, co oznacza, że z Warszawy wyjedziemy gładko, aby potem utknąć w tradycyjnym, rzec można, stacjonarnym korku na zakopiance.

    Ten korek jest tak oczywisty, że już nawet nikt nie protestuje, tylko pokornie stoi. Kto udaje się tylko do Krakowa, utknie na wjeździe do tego miasta albo przynajmniej solidnie nadwyręży sobie kręgosłup na asfaltowych wybojach słynnej siódemki. Kraków obwodnicy na tym newralgicznym odcinku się nie dorobił, nie została ona zaplanowana na Euro 2012, a i teraz wszystkie przyrzeczenia odnoszą się bardziej do przyszłości, mimo że grunty wykupione i przygotowane. Nic tylko budować. Priorytetu jednak nie ma, a teraz szybciej jedzie znakomite, z przyzwyczajenia jeszcze obśmiewane, Pendolino. O kierowców nie ma się kto upomnieć.

    Nie to co nad morze, gdzie każdy korek wywołuje awanturę medialną pod hasłem, że bramki na autostradzie to przecież skandal, że rząd sobie nie radzi i w ogóle od początku wykazał się brakiem wyobraźni. No, to w roku wyborczym rząd spróbował sobie poradzić i jeszcze przed szczytem wyjazdów w jakimś superprzedziwnym trybie ekspresowym przyjęto ustawę, że nad morze bramki będą otwierane na koszt budżetu. Szybko jednak okazało się, że otwieranie bramek jakości podróżowania nie podnosi. W piątek i sobotę, kiedy to nad morze ruszyły kolejne turnusy, znów pojawiły się korki, 16-kilometrowe nawet. Paradoksalnie spowodowane zostały podniesieniem barier na bramkach. Autostrada, owszem, "wyrobiła się", można było przejechać w miarę płynnie, ale "nie wyrobiła się" obwodnica Trójmiasta. Korki przemieściły się w inne miejsca. Może lepiej było te bramki zostawić w spokoju i budżetu nie narażać?

    Tak czy inaczej zadowolenia społecznego nie ma, a wybory zbliżają się nieubłaganie. Pan prezydent ogłosił, że odbędą się one 25 października, czyli w ostatnim możliwym terminie. Komentarzy, że ten termin działa na korzyść PO, która jeśli chce wygrać, musi do PiS sporo punktów odrobić, było niewiele, co należy odnotować z satysfakcją, bo jako taka zgoda w naszej polityce jest rzadkością. Zresztą inni też muszą odrabiać, a niektóre nowe partie, koalicje czy ruchy dopiero powstają, jednoczą się (jak lewica) czy rozwodzą (jak choćby Kukiz), polityczna sytuacja więc ciągle jest płynna. W tym stanie rzeczy dobra komunikacja staje się kwestią pierwszoplanową. Kandydaci muszą przecież udać się w ślad za wyborcami i jakoś do nich dotrzeć.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Uzupełnię wątek

    spokojny

    Zgłoś naruszenie treści

    Uzupełnię wątek autostradowy mówiąc spokojnie: wywalcie natychmiast te debilne budki wartownicze z XIX wieku! Proponuję od zaraz system prosty jak konstrukcja cepa – nazywa się winietka. Dotarło? A...rozwiń całość

    Uzupełnię wątek autostradowy mówiąc spokojnie: wywalcie natychmiast te debilne budki wartownicze z XIX wieku! Proponuję od zaraz system prosty jak konstrukcja cepa – nazywa się winietka. Dotarło? A potem sobie róbcie na spokojnie elektronikę, która będzie gotowa za 120 lat. zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo