Menu Region

Matusiak pogardził ofertą z Hiszpanii

Matusiak pogardził ofertą z Hiszpanii

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jacek Kmiecik

Prześlij Drukuj
Radosław Matusiak, który właśnie ogłosił, że kończy zawodowo grać w piłkę, tuż przed zamknięciem okna transferowego otrzymał intratną ofertę z ligi mistrzów Europy. 15-krotnego reprezentanta Polski chciały pozyskać drugoligowy hiszpański Deportivo Alaves i - co znacznie ciekawsze - beniaminek Primera Division CD Numancia.
Tak, to ten sam zespół, który na inaugurację rozgrywek pokonał 1:0 Barcelonę.- Ofertę z Numancii miałem schowaną, na wypadek gdyby w transakcję chciał się wtrącić, jak to miało miejsce przy wcześniejszych transferach Radka, jego ojciec Janusz - ujawnia nam polski menedżer prężnie działający na hiszpańskim rynku.

Do transferu nie doszło, gdyż Matusiak zwlekał z podjęciem decyzji. Przedstawiciel firmy menedżerskiej IMG (tej samej, która sprzedała go rok temu z Palermo do Heerenveen za 3 mln euro) omamił go bowiem znalezieniem klubu w angielskiej Premiership lub Championship, co bardziej interesowało zawodnika niż występy w hiszpańskim Alaves (o Numancii Matusiak miał się dowiedzieć przy finalizacji transakcji).


Alaves dawał polskiemu napastnikowi 250 tys. euro rocznie, Numancia 400 tys. Jednak Hiszpanie nie zamierzali czekać w nieskończoność. Gdy okazało się, że z występów Matusiaka w Anglii wyszły nici, również gra na Półwyspie Iberyjskim okazała się być już nieaktualna. Zawodnik, który rozwiązał w tym czasie kontrakt z Heerenveen, został na lodzie.

Sfrustrowany takim obrotem sprawy zdobywca zwycięskiej bramki w eliminacyjnym meczu z Belgią w Brukseli wypalił więc impulsywnie, że kończy profesjonalną karierę.

Decyzja ta mocno zdziwiła jego wielkiego poplecznika w reprezentacji, selekcjonera Leo Beenhakkera. - Zupełnie jej nie rozumiem. Kompletnie. Jestem zawiedziony, nie wiem, dlaczego to zrobił. Ma 26 lat, więc jeszcze bardzo długo może grać w piłkę - skomentował deklarację Matusiaka trener kadry.

Ojciec Radosława całą winą za podjęcie desperackiego kroku przez syna obarcza dziennikarzy. - To jest protest Radka zaszczutego przez prasę. To, co z nim zrobiły gazety, to był cios poniżej pasa. Na każdym kroku go rąbią, choć przecież nikomu w życiu nic złego nie zrobił.

Wręcz przeciwnie, czymś się dla tego kraju wykazał. W piętnastu meczach reprezentacji zdobył siedem bramek. I jak mu za to podziękowano? Nic dziwnego, że odechciało mu się grać - mówi Janusz Matusiak.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się