Menu Region

Księża nie zastąpią wiernych

Księża nie zastąpią wiernych

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Monika Libicka

2Komentarze Prześlij Drukuj
Z dominikaninem ojcem Pawłem Kozackim rozmawia Monika Libicka
Jak kandydaci na księży motywują swoją decyzję o wstąpieniu do seminarium?
To sprawa indywidualna, ale zawsze pojawia się jeden element wspólny i podstawowy. Musi nastąpić moment powołania, duchowego spotkania z Bogiem. Czasem też decyduje chęć poświęcenia się dla innych lub kontakt z charyzmatycznym kapłanem, który natchnie do takiej decyzji. Nagle w sercu człowieka pojawia się bardzo silne pragnienie, by pójść tą drogą. Ja nie chciałem iść do zakonu, ale siła, którą w sobie odkryłem, była tak mocna, że nie potrafiłem się jej oprzeć.

Jednak takie doświadczenie staje się udziałem coraz mniejszej liczby osób...

Nawet jeśli kiedyś liczba powołań była dużo większa, to weryfikował ją kontakt z rzeczywistością. Mniej wstępujących nie musi oznaczać mniejszej liczby wyświęcanych. Być może osoby podejmujące taką decyzję są bardziej świadome tego, co je czeka.

A może zniechęcenie do tego trudnego wyboru spowodowane jest tym, jak młodzi ludzie postrzegają księży?
Na pewno nie pomogły skandale, które ostatnio dotknęły Kościół. Nie da się ukryć, że pozycja księży wśród młodzieży jest dziś niższa niż kiedyś. Często nie potrafią oni nawiązać kontaktu z młodymi ludźmi.

Bo są do tego słabo przygotowywani w seminariach?
Niekoniecznie. Problem polega na sztampowym podejściu do młodych księży. Każdy wikary w parafii idzie do katechezy, a nie każdy się do tego nadaje. Doskonałe przygotowanie seminaryjne nic nie da w przypadku nieśmiałego introwertyka, który i tak będzie się męczył, nauczając młodzież.

Kapłaństwo to zobowiązanie na całe życie. Czy to jest dziś dużą barierą dla młodych?

Podobnie jak w przypadku zawierania małżeństw. Młodzi wolą związki nieformalne, bo to nie zobowiązuje tak jak ślub. To jest specyfika dzisiejszego społeczeństwa. Nie tylko kapłaństwa.
Kandydaci przychodzący do naszego zakonu wykazują się na ogół mniejszą dojrzałością emocjonalną w porównaniu z tym, co widziałem 25 lat temu, gdy ja wstępowałem do zakonu.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Powołanie czy ciepła posadka?

+29 / -19

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Michał (gość)  •

"Jak kandydaci na księży motywują swoją decyzję o wstąpieniu do seminarium?
To sprawa indywidualna, ale zawsze pojawia się jeden element wspólny i podstawowy. Musi nastąpić moment powołania, duchowego spotkania z Bogiem" Mój kolega trafił do seminatrium bo nie dostał się na prawo. W liceum walił konia, palił szlugi w kiblu szkolnym jak my wszyscy.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Mądra wypowiedź.

+29 / -16

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Kaszebe (gość)  •

Szkoda że w realu jest zupełnie inaczej.

odpowiedzi (0)

skomentuj