Równo 49 lat temu Ministerstwo Handlu Wewnętrznego PRL wydało rozporządzenie o bezmięsnych poniedziałkach.
Miało to być panaceum na brak towaru.
Choć trudno w to uwierzyć, do dziś nikt nie uchylił przepisu sprzed pół wieku. Część sklepów zwyczajowo respektuje peerelowskie zarządzenie. Przedstawiciele branży mięsnej uważają, że najwyższy czas to zmienić.
Monika Skowrońska z Łodzi w piątki lub soboty kupuje zapas mięsa i wędlin, który dla jej rodziny musi wystarczyć do wtorku. Jej osiedlowy sklep mięsny w poniedziałki jest zamknięty.
- Z relacji rodziców wiem, że ludowa władza zadecydowała o bezmięsnych poniedziałkach, gdyż brakowało towaru - wspomina łodzianka. - Wtedy było to zrozumiałe, ale teraz nie ma takiego problemu, dlaczego więc nikt do tej pory nie rozprawił się z tym reliktem PRL?
Zdaniem Grzegorza Jakubiaka, właściciela portalu branżowego Masarnia.pl, dużą rolę w zachowaniu kuriozalnego przepisu odgrywa przyzwyczajenie klientów.
- Dla gospodyń domowych w średnim i starszym wieku bezmięsne poniedziałki to naturalne zjawisko, któremu już dawno przestały się dziwić - tłumaczy Grzegorz Jakubiak. - Skoro przez tyle lat nie mogły się zaopatrywać tego dnia w mięso, to się do tego przyzwyczaiły. Wiedzą, że i tak w poniedziałek trudno o świeży towar. Wynika to m.in. z cyklu produkcyjnego masarni, które nastawiają się głównie na piątek i sobotę. Na poniedziałek towaru już nie wystarcza. Sklep oferuje to, co zostało z minionego tygodnia.
Właściciele sklepów winą przeważnie obarczają kupujących. - Większość z naszych 30 sklepów jest zamknięta w poniedziałki, bo tego dnia odwiedzało nas zbyt mało klientów - przekonuje Monika Adamus z działu marketingu Pamso z Pabianic, jednej z największych sieci sklepów mięsnych województwa łódzkiego.
- Największe tłumy mamy w piątki i soboty, nie wykluczamy jednak zmian, gdyby tego chcieli nasi klienci. Ogólnopolska sieć sklepów mięsnych Duda z Sosnowca ma w kraju 50 oddziałów. W poniedziałki nie wszystkie są czynne.
To, czy w pierwszy dzień nowego tygodnia zaopatrzymy się tam w kurczaka albo wołowy szponder, zależy m.in. od tego, czy w pobliżu są inne sklepy mięsne. Tam, gdzie nie ma konkurencji, poniedziałki są wolne.
Bezmięsne poniedziałki zaskakują natomiast Witolda Choińskiego, prezesa Polskiego Mięsa - Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa. - Nasze stowarzyszenie nie ma wpływu na działanie sieci mięsnych - podkreśla prezes. - Każda firma prowadzi własną politykę, być może bezmięsne poniedziałki się w nią wpisują. Z punktu gospodarki rynkowej ten przepis nie ma sensu.
Rozporządzenie może dziś zmienić Ministerstwo Rolnictwa.