Menu Region

20 lat temu Wałęsa przydusił Czesława Kiszczaka

20 lat temu Wałęsa przydusił Czesława Kiszczaka

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Wiktor Świetlik

1Komentarz Prześlij Drukuj
Dziennik "Polska" zaprasza Państwa na wędrówkę śladami upadku realnego socjalizmu w Polsce.
Jedną z bardziej pamiętnych scen w historii polskiego kina jest finałowa katastrofa w filmie "Rozmowy kontrolowane". Ryszard Ochódzki w trakcie sylwestrowego party komunistycznej elity w Pałacu Kultury wchodzi do toalety i ciągnie za sznurek od spłuczki. Odrywa się kawałek ściany, potem większy, w końcu cały Pałac sypie się jak domek z kart.

20 lat temu, 31 sierpnia 1988 r., w gmachu PRL za taki sznurek pociągnęli Czesław Kiszczak i Lech Wałęsa. Obaj jeszcze nie wiedzieli, jak daleko idące będą konsekwencje spotkania, które odbyło się w ósmą rocznicę podpisania porozumień sierpniowych.

W 1988 r. sytuacja władz PRL była nie do pozazdroszczenia. Nie pomogło zakończenie stanu wojennego, amnestia dla więźniów politycznych ani propagandowe referendum. Znakiem rozpoznawczym stanu gospodarki stała się kolejka stojąca do sklepu o pustych półkach. Wiosną 1988 r. znowu wybuchły strajki. Wrócił duch sprzed ośmiu lat. Żądano legalizacji związków zawodowych i realizacji innych postulatów Sierpnia.

Ekipa Jaruzelskiego straciła też swoje jedyne oparcie. W ZSRR w 1985 r. doszedł do władzy Michaił Gorbaczow. Tak mówił na temat Polski Ludowej: "Nie można ich brać na swój kark. Główny powód - gospodarka". W tej sytuacji władze zdecydowały się na - jak określa to znany historyk badający tamten okres Antoni Dudek - "manewr kooptacji". Czyli rozładowanie nastrojów społecznych poprzez częściowe dołączenie opozycji do komunistycznego aparatu władzy.

Co ciekawe, strona solidarnościowa nie wiedziała, jak źle ma się przeciwnik. Przywódcy Solidarności nie mieli już też tego złudnego poczucia potęgi, co w 1981 r., gdy Andrzej Rozpłochowski, jeden ze śląskich działaczy, mówił, że "gdy polscy górnicy walną ręką, to kremlowskie kuranty zagrają Mazurka Dąbrowskiego".

Wręcz przeciwnie: przywództwo Solidarności nie czuło swojej rzeczywistej siły. Związek działał przecież od stanu wojennego nielegalnie. Był osłabiony i częściowo rozbity.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

A propos Ochódzkiego,

+4 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Lolo (gość)  •

czy końcówka filmu "Ryś" nie kojarzy się jakoś z tym co obserwujemy dzisiaj jeśli chodzi o kradzież zwycięstwa, o której mówi Wałęsa?

odpowiedzi (0)

skomentuj