Menu Region

Historia bierze odwet

Historia bierze odwet

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

"The Times"

Prześlij Drukuj
Priorytetem polityki zagranicznej Zachodu nie jest już walka z terroryzmem, lecz okiełznanie nacjonalizmu wielkich potęg i wprzęgnięcie go w służbę ideałów demokratycznych - twierdzi w komentarzu redakcyjnym "The Times"
Poważny sport - powiadał George Orwell - jest wojną bez strzelania. Jeśli miał rację, to pekińska olimpiada była wojną światową. USA uznają się za jej zwycięzcę. Świadczyć o tym ma największa liczba medali.

Reszta świata jednak zgodnie przyznaje, że wygranym są Chiny - zdobyły najwięcej złota. Igrzyska olimpijskie stanowiły przyjazne starcie pomiędzy wielkimi potęgami. Jego przebieg odzwierciedla przesuwanie się bogactwa i siły z Zachodu na Wschód.
Olimpiada to jednak nie wszystko. Mamy do czynienia z bardziej niepokojącą rywalizacją na polu idei. Kwestie terroryzmu i globalnego ocieplenia już wdarły się na scenę XXI wieku jako dwa największe zagrożenia dla nas wszystkich.

Pomińmy jednak na chwilę nihilistyczne ataki terrorystyczne z 11 września czy apokaliptyczne przepowiednie związane ze zmianami klimatycznymi. Nuworyszowskie autokracje - Rosja, Chiny i kraje Zatoki Perskiej - okazały się wyzwaniem nie tylko dla prawomocności, ale i siły przyciągania demokratycznego liberalizmu w stylu zachodnim.

W trakcie igrzysk Rosja rozpoczęła i wygrała bardzo prawdziwą wojnę z Gruzją. Nie dalej jak w ostatnią niedzielę zagroziła NATO zablokowaniem tranzytu posiłków i sprzętu dla sił sojuszu w Afganistanie.

Państwowy fundusz Zjednoczonych Emiratów Arabskich Abu Dhabi Investment Authority, który poprzez zakup akcji w znacznej mierze pomógł wyciągnąć z opresji amerykańskiego giganta bankowego Citigroup, teraz spokojnie przymierza się do zakupu pakietu większościowego Daimlera. Barack Obama wybrał na swojego kandydata na wiceprezydenta senatora Joe Bidena głównie z powodu jego kwalifikacji w polityce zagranicznej.

Ironia tego wyboru polega na tym, iż może okazać się, że w dzisiejszym świecie doświadczenie tego polityka niewiele znaczy. Bowiem w obliczu wyzwania ze strony nowych autokracji kolejny prezydent USA będzie musiał się zmagać z filozofiami politycznymi znacznie mniej podatnymi na wyśmiewanie się z nich niż globalny dżihad. I to właśnie owe filozofie - bardziej niż święta wojna - mogą zniweczyć osiągnięcia zachodniego modelu liberalnej demokracji leżącego u podstaw dobrobytu stworzonego przez wolny świat po 1945 r.

Autokraci - najważniejsi to Hu Jintao i Władimir Putin - wzmocnili własną pozycję poprzez zaoferowanie obywatelom swoich krajów możliwości zwiększenia osobistej zamożności kosztem politycznego posłuszeństwa. Proces ten przeczy prognozom zachodnich analityków, że masy wszędzie pragną demokracji.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się