Menu Region

Czapki z głów, panowie

Czapki z głów, panowie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Kamil Durczok

Prześlij Drukuj
Łaska pańska na pstrym koniu jeździ. Wielu, którym wydawało się, że są idolami tłumów, boleśnie odczuło prawdziwość tego przysłowia.
Drogę ze szczytu na dno przebyli w tempie francuskiego ekspresu, a na dole nie było nikogo, kto zadbałby o miękkie lądowanie.

Sentencja w tej wersji nie ma jednak zastosowania w przypadku sportowców. I to nie dlatego, że mają łatwiej. Tutaj pstrego konia zastępuje dziki mustang i ani Kocis, ani Winnetou, ani nawet Karol Strasburger nie są w stanie go opanować.

Sportowcy wylatują z siodła z prędkością rakiety wynoszącej na orbitę Mirosława Hermaszewskiego, po czym lądują w twardym stepie. Te przyrodniczo-językowo-fizyczne skojarzenia zalęgły się w mojej głowie, gdy słuchałem i czytałem recenzje z występu naszych w Pekinie.


Najpierw media powiesiły wszystkie psy na sportowcach występujących bez powodzenia w pierwszym tygodniu zmagań. Że nieroby i beztalencia. A na dodatek idiotycznie tłumaczący porażki. Fakt, że amunicji do strzelania dostarczali sami zawodnicy, bo tłumaczyć klęskę tym, iż sędzia był "skośny", może tylko idiota.

Po kilku dniach okazało się jednak, że jest pierwszy medal. Potem drugi i kolejne. Ton relacji z Chin diametralnie się zmienił. Najpierw była mowa o woreczku z medalami, potem o worku, który się rozwiązał. Większość komentatorów zaczęła się zastanawiać , jak wycofać się z padających kategorycznie stwierdzeń o dnie, na którym leży polski sport.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się